Będzie jeszcze trudniej o kredyt bankowy

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2009-02-04 00:00

Banki przykręciły kurek z kredytami dla przedsiębiorstw. A to dopiero początek.

Banki przykręciły kurek z kredytami dla przedsiębiorstw. A to dopiero początek.

W IV kwartale 2008 r. cztery banki na pięć podniosły wymagania firmom ubiegającym się o kredyt. Takie wnioski płyną z raportu Narodowego Banku Polskiego. Banki podnosiły marże, wymagały większego zabezpieczenia i zwiększały opłaty oko-łoodsetkowe. Co gorsza, na tym banki nie zamierzają poprzestać. Dwie trzecie z nich zapowiada, że w pierwszym kwartale 2009 r. będzie dalej przykręcać firmom kredytową śrubę.

— Pod koniec ubiegłego roku zespoły analityczne rewidowały w dół swoje prognozy wzrostu gospodarczego, ponieważ spodziewały się zaostrzenia przez banki polityki kredytowej. Niestety, te obawy okazują się uzasadnione. Banki w ostatnich miesiącach mocno podniosły firmom poprzeczkę, więc gospodarka spowalnia — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

A właśnie na coraz gor- szą sytuację gospodarczą wskazują bankowcy jako na przyczynę zaostrzania kryteriów dla firm. I błędne koło się zamyka. A to oznacza, że prawdziwe problemy przedsiębiorstw ze zdobyciem kredytu są dopiero przed nami.

— Niestety, trzeba się przygotować na to, że banki przez najbliższe kwartały będą nadal zacieśniać politykę kredytową. Żeby stały się bardziej skłonne do pożyczania pieniędzy, musiałoby stać się jasne, że gospodarka ma najgorsze za sobą, a to w najbliższym czasie jest mało prawdopodobne. Wręcz przeciwnie. Informacje z realnej gospodarki będą coraz gorsze, a banki będą nadal przykręcać kurek z nowymi kredytami — twierdzi Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.

Może się więc okazać, że za kilka miesięcy przyszłych kredytobiorców czeka kolejny wstrząs, podobny do tego z końca ubiegłego roku.

— Jeśli okaże się, że gospodarka rzeczywiście gwałtownie zwalnia, a taki właśnie jest mój bazowy scenariusz (spodziewam się, że w 2009 r. PKB wzrośnie o 1,4 proc.), to możemy przeżyć drugą falę mocnego zaostrzania polityki kredytowej. Firmy i gospodarstwa domowe będą miały coraz większe problemy z regulowaniem zobowiązań. Wzrost odsetek złych kredytów będzie silnym impulsem do zaostrzenia kryteriów — mówi Marcin Mróz.

Według niego banki mogą jeszcze długo wytrzymać bez kredytów dla przedsiębiorstw.

— To strategia na złe czasy, czyli w praktyce przynajmniej na cały 2009 r. Mniejsza liczba udzielanych kredytów nie oznacza dla banków zapaści, lecz po prostu powstrzymanie ekspansji. Skupiają się na mniej opłacalnych, ale za to pewniejszych transakcjach, m.in. na skupowaniu papierów skarbowych — twierdzi ekonomista Fortis Banku.

Jacek Kowalczyk