Według naszych szacunków, wartość emisji przeprowadzonych w tym czasie na rynku pierwotnym nie pokrywała tej kwoty. Obok wzmożonego ruchu na rynku wtórnym (w marcu obroty na nieskarbowej części Catalyst sięgnęły 800 mln zł), rodzi to także inne konsekwencje. Funduszom bynajmniej nie jest na rękę sytuacja, w której emitenci spłacają obligacje, nie wyciągając jednocześnie ręki po nowe pieniądze, ponieważ oznacza ona przypływ gotówki, której i tak zarządzającym nie brakuje. W konsekwencji emitentom może być łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej prowadzić rozmowy o refinansowaniu czy rolowaniu obligacji, nawet jeśli sprawa dotyczy spółki o niestabilnej sytuacji finansowej. Aby nie zakłócić dobrej passy, która trwa przecież dopiero od kilku miesięcy, zarządzający będą chcieli uniknąć bankructw i odpisów aktywów, które się z tym wiążą, dlatego tak długo, jak jest nadzieja, że wydłużenie terminu spłaty może przynieść dobre efekty, będą zapewne bardziej skłonni do rolowania długu niż do udzielania odmownej odpowiedzi.
Osobną konsekwencją jest łatwość zamykania emisji obligacji wszędzie tam, gdzie parametry dobrane są sensownie, a jakość emitenta jest większa niż papierowa. Bardzo ciekawie zapowiada się w tej sytuacji dalszy rozwój wydarzeń na rynku pierwotnym, w sytuacji gdy nowa ustawa o emisjach publicznych (wchodzi w życie od 23 kwietnia) praktycznie uniemożliwia dalsze prowadzenie emisji publicznych bez sporządzenia prospektu emisyjnego i zatwierdzenia go przez KNF. Emisje tego rodzaju w praktyce będą mogły być adresowane niemal wyłącznie do inwestorów instytucjonalnych (inna droga to oferowanie „na ślepo” papierów inwestorom detalicznym) i choć obecna sytuacja funduszy sprzyja takiemu myśleniu (emisje kierowane tylko do instytucji są tańsze w organizacji), to z drugiej strony taka konstrukcja szybko przełożyłaby się na spadek obrotów na Catalyst, gdzie inwestorzy detaliczni są siłą napędową transakcji (instytucje stosują strategię „kup i trzymaj” do wykupu lub bankructwa), a w konsekwencji do spadku zainteresowania całym rynkiem (w tym funduszami). Dlatego należy założyć, że konsekwencją będzie wzrost liczby emisji obligacji przeprowadzanych na podstawie prospektu emisyjnego, co oznaczać może generalnie ułatwiony dostęp do emisji ze strony drobnych inwestorów lub — zamiennie — wzrostu popularności ofert prywatnych, skoro publiczne emisje bez prospektu nie będą miały praktycznego sensu.