Będzie ruch na funcie

opublikowano: 16-08-2016, 22:00

Gra na spadek funta ciągle ma sens, ale potencjalne zyski nie są już tak duże jak dotychczas.

W listopadzie i grudniu 2015 r. funt szterling kosztował powyżej 6 zł. Minęło osiem miesięcy i nie kosztuje nawet 5 zł. — Nie należy zakładać, że osłabianie funta będzie postępowało w takim tempie jak do tej pory, bo za chwilę by się okazało, że wszyscy pojadą do Wielkiej Brytanii na zakupy. Funt będzie jednak tracił do innych walut — uważa Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-trade Brokers. Podobnie jak inni analitycy walutowi, specjalista wskazuje, że osłabienie funta wynika z długoterminowych konsekwencji decyzji o brexicie. Jego zdaniem, pod koniec 2016 r. za funta przyjdzie zapłacić 4,70 zł (lub inaczej: 1,25 USD). Natomiast Brytyjczycy zapłacą za euro 89 pensów. Mateusz Adamkiewicz, analityk rynków finansowych w HFT Brokers, uważa, że kurs do złotego wynosić będzie 4,50-4,55 zł, do dolara 1,20-1,25 USD, a do euro 0,9.

— Dane makroekonomiczne z Wielkiej Brytanii nie są jeszcze słabe, ale indeksy nastrojów przedsiębiorców spadają, bo ci nie wiedzą, jak po brexicie będą wyglądały umowy handlowe z innymi krajami. Wstrzymują się więc z inwestycjami i z zatrudnianiem pracowników. Co za tym idzie, Bank Anglii musi działać. Funt jest zarówno walutą niepewną gospodarczo, jak i narażoną na luzowanie polityki pieniężnej.

Do końca 2016 r. wszelkie odbicia jego wartości będą tylko korektą w trendzie spadkowym — uważa Mateusz Adamkiewicz.

Inny scenariusz

Marek Rogalski, główny analityk walutowy Domu Maklerskiego BOŚ, zgadza się z prognozą Mateusza Adamkiewicza, dotyczącą kursu GBP/EUR. Kurs 1,20 względem dolara uważa za możliwy, ale raczej w perspektywie roku (obecnie kurs wynosi niespełna 1,30). — Funt traci, ale z perspektywy globalnej zbliżamy się do punktu równowagi — podkreśla Marek Rogalski. Jego zdaniem, jeśli nie dojdzie do dalszego luzowania polityki pieniężnej przez Bank Anglii, para GBP/USD może wystrzelić do 1,38. Po brexitowym referendum specjalista zakładał, że funt będzie kosztował 4,50 zł. Teraz uważa jednak, że poziom 4,90 zł może być końcem fali osłabienia, a po wakacjach notowania mogą urosnąć do 5,25 zł.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Foreksowa matematyka

Każdy ruch na rynku walutowym można wykorzystać, zajmując pozycje na parach z funtem u brokerów foreksowych. Trzeba jednak pamiętać o dźwigni finansowej. Oznacza to, że by inwestować w jakiś instrument, nie trzeba dysponować kapitałem będącym jego równowartością. Wystarczy jej ułamek, zwany depozytem zabezpieczającym. W porównaniu z wartością instrumentu depozyt jest bardzo mały — zazwyczaj około 1 proc. lota, czyli podstawowej jednostki transakcyjnej na foreksie. To ułatwia wejście na rynek, ale też daje możliwość dużego zarobku (lub zwiększa ryzyko dużej straty). Nawet niewielka zmiana wyceny instrumentu przekłada się bowiem na sporą zmianę salda rachunku. Biorąc pod uwagę, że typowy lot w parach walutowych odpowiada 100 tys. jednostek waluty bazowej, otwarcie pozycji na parze GBP/PLN przy cenie 5 zł za funta wymaga wniesienia 5 tys. zł depozytu. Ruch funta o każdy grosz to zaś 1 tys. zł zysku lub straty. Dla pary GBP/USD depozyt to również około 5 tys. zł, a zmiana ceny o jednego centa to w przeliczeniu na złote 3,8 tys. zł. Należy więc pamiętać, że lot lotowi nie jest równy i chęci zysku lepiej nie przedkładać na zdrowy rozsądek. Standardem jest możliwość otwarcia pozycji na ułamek lota. To tym bardziej godne rozważenia, że duża zmiana kursu może doprowadzić nie tylko do straty depozytu, ale również wszystkich pieniędzy na rachunku — w skrajnym przypadku nawet do debetu. Do tego brokerzy potrącają od pozycji tzw. punkty swapowe. Ich wpływ na jej rentowność nabiera z czasem coraz większego znaczenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu