Polska straci na wejściu do Unii — to wniosek z raportu Banku Światowego. A i konstrukcja naszego budżetu pozostawia wiele do życzenia.
Ekonomiści Banku Światowego twierdzą, że Polska i inne kraje wstępujące do Unii Europejskiej nie zyskają na akcesji. Przeciwnie: zestawiając środki otrzymane w ramach funduszy strukturalnych z pieniędzmi, które odprowadzimy do wspólnej kasy, okazuje się, że bilans jest ujemny. Konkretów jednak nie przedstawiono.
Króluje niepewność
Bank Światowy podkreśla także niestabilność wewnątrz krajów przystępujących do UE. Ostatnie miesiące obfitują w zmiany na stanowiskach przywódczych, widać oznaki niezadowolenia społecznego. Poprawa koniunktury cieszy, ale zbyt małe inwestycje nie rokują podtrzymania trendu w dłuższym okresie. Inwestorom w Polsce najwięcej problemów przysparzają kwestie własności ziemi, koncesje oraz system administracji podatkowej.
— Niezobowiązujące odpowiedzi organów podatkowych uniemożliwiają planowanie obciążeń podatkowych — mówi Thomas Laursen, główny ekonomista banku na Środkową Europę i kraje nadbałtyckie.
Kiepski budżet
Bank Światowy zwraca uwagę na zły system tworzenia i realizowania polskiego budżetu. Koncentrujemy się na zadaniach: często dzielimy środki tylko dlatego, że konkretne zadanie było finansowane w roku poprzednim.
— Twórcy budżetu odpowiedzialni są tylko za wydawanie, a nie za efektywność — podkreśla Marcin Sasin, ekonomista banku.
To nie koniec krytyki. Na tle kandydatów Polska okazała się krajem najmniej zdyscyplinowanym w zakresie deficytu budżetowego. Ostateczny wynik (5,7 proc. PKB) w największym stopniu odbiegał od planu (2,2 proc. PKB).