Beksiński — mistrz malowania snów

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 07-04-2021, 15:27

Rok 2021 będzie wyjątkowy dla mistrza surrealistycznych wizji, które na aukcjach biją rekordy. Popularność coraz bardziej cenionego artysty zwiększą wystawy: największa poza Muzeum Historycznym w Sanoku, która odbędzie się w warszawskim Koneserze, oraz prac odzyskanych z Japonii w domu aukcyjnym Agra Art.

Zdzisław Beksiński jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych malarzy XX w. Wystarczy obejrzeć jego pięć charakterystycznych prac, aby nie mieć wątpliwości, kto namalował kolejne. Wizja apokalipsy, nastrój grozy, a przynajmniej niepokoju, lęku przed przemijaniem i niepewność przyszłości — to najczęstsze określenia prac artysty. Jego sztukę najlepiej określa tytuł wystawy zorganizowanej cztery lata temu w Katowicach — „Mroki podświadomości’’.

Wobec tych mroków nie można być obojętnym. Jedni się w nich zanurzają, innych przyprawiają o senne koszmary. Nie dają o sobie zapomnieć i wciąż powracają, zmuszając do zastanowienia, analizy detali, zachwytu nad kunsztem artysty. W czasie pandemii mowa o Beksińskim jako o wielkim wizjonerze, który przeczuł i odmalował nadchodzące, straszne dla ludzkości czasy – jak powiedział Piotr Dmochowski, jego marszand i autor książek o nim – nabrała szczególnego znaczenia.

Guggenheim nie zrobił wrażenia

W życiu Beksińskiego nic nie jest oczywiste. Zasłynął z obrazów z okresu fantastycznego, mimo że jako architekt był malarzem samoukiem. We wczesnych latach, kiedy pracował jako inspektor nadzoru budowlanego, bardziej fascynowała go fotografia. W 1958 r. został nawet członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików.

Nowy rekord:
Nowy rekord:
Olej bez tytułu z 1983 r. sprzedany 27 marca 2021 r. za 800 tys. zł, czyli 960 tys. zł z opłatami aukcyjnymi.
Sopocki Dom Aukcyjny

Był też projektantem w Sanockiej Fabryce Autobusów Autosan, co teoretycznie nie powinno dziwić — jego pradziadek w latach 40. XIX w. założył w Sanoku wspólnie z Walentym Lipińskim Zakłady Kotlarskie, które dały początek późniejszej fabryce wagonów i autobusów. Pracował w niej przez 11 lat, ale dzięki temu, że nie na pełny etat, czas wolny mógł poświęcać na działalność artystyczną. Wziął nawet udział w Międzynarodowym Kongresie Krytyków Sztuki (AICA), który odbył się w Polsce, a efektem tego była propozycja półrocznego stypendium Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku. Wielu artystów takiej propozycji by nie odrzuciło, ale nie Beksiński, który nie miał ambicji podboju świata i – jak mówił — nie lubił się odrywać od swojej bazy, którą był jego dom.

W latach 80. zafascynowały go komputery. Wraz z rozwojem techniki starał się kupować najlepszy sprzęt. Nowe technologie wykorzystywał w eksperymentach. Rysunki odbijał na ksero, niektóre fragmenty zamalowywał na biało lub czarno, odbijał ponownie, a czynność powtarzał nie kilka-, lecz dziesięciokrotnie. Tak powstał cykl — jak pisał — postaci siedzących i rozmawiających. Lubił też robić fotomontaże, ale mimo kilku wystaw współcześnie nie zrobiły wielkiej kariery mimo kilku wystaw, na których były pokazywane.

Beksińskiego fascynowały nie tylko nowe technologie, ale jako wielbiciela muzyki również sprzęt nagłaśniający, w który zawsze była wyposażona jego pracownia. W swoim domu w Sanoku, zanim przeprowadził się do Warszawy, miał nawet własne studio nagrań.

Rekordy wbrew opiniom

Najbardziej cenione prace Beksińskiego pochodzą z lat 70. i 80. XX w. W ostatnich miesiącach biją rekord za rekordem. Pod koniec ubiegłego roku olej z 1979 r. był licytowany od ceny wywoławczej 130 do 600 tys. zł, co oznaczało, że z opłatami aukcyjnymi trzeba było zapłacić 708 tys. zł. W ostatnich dniach marca padł kolejny rekord — 800 tys. zł, czyli 960 tys. zł z opłatami za pracę z 1983 r.

Zainteresowanie może jeszcze wzrosnąć po wystawach prac Beksińskiego zaplanowanych w Polsce i za granicą. Zwłaszcza że będzie to okazja do poznania nie tylko najbardziej znanych dzieł artysty, ale również dotychczas nieprezentowanych i mniej z nim kojarzonych. Dotyczy to zwłaszcza serii Z namalowanej na specjalne zamówienie Piotra Dmochowskiego, mieszkającego w Paryżu profesora prawa, kolekcjonera dzieł sztuki, który od 1983 r. kolekcjonuje prace i promuje twórczość artysty.

— Beksiński nigdy nie chciał malować na zamówienie. Odporny był na jakiekolwiek sugestie. Piotrowi Dmochowskiemu udało się jednak namówić go na namalowanie serii 16 obrazów, ale artysta, żeby być w zgodzie z samym sobą, zażądał o 50 proc. więcej za każdy z nich. To zupełnie inne prace od tych najbardziej znanych. Są wyjątkowe, optymistyczne. To pejzaże, morze, drzewka — podkreśla Radosław Kwaśnicki, partner zarządzający w kancelarii RKKW-Kwaśnicki, Wróbel & Partnerzy, kolekcjoner oraz szef rady fundacji Nova Ars Poloniae, współorganizatora wystawy „Beksiński w Warszawie”.

Wystawa bez precedensu

Największą dotychczas wystawę, zorganizowaną czasowo poza Sanokiem, zaplanowano w dniach 26 czerwca — 5 września w warszawskim Centrum Praskim Koneser.

— Na wystawie znajdą się prace ilustrujące różne okresy twórczości Beksińskiego — od obrazów z początku lat 70., inicjujących z tzw. okres fantastyczny, aż po jedne z ostatnich dzieł z okresu warszawskiego. Najpóźniejsza praca pochodzi z 2004 r. Będzie to szeroki przekrój malarstwa, ilustrujący zmiany formalne i poszukiwania artystyczne mistrza w ciągu ostatnich trzydziestu lat twórczości. Jako bonus do wystawy włączone zostaną prace z kolekcji prywatnych i jedna rzeźba — mówi Jarosław Serafin, dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku, które prezentuje nie tylko największą kolekcję prac Beksińskiego, ale — zgodnie z zapisem testamentowym — stanowi centralny ośrodek promocji jego dziedzictwa artystycznego.

– To wydarzenie jedyne w swoim rodzaju. Naszą intencją jest ukazanie niezwykłej twórczości Zdzisława Beksińskiego w sposób przystępny i jakościowy. Nie jest tajemnicą, że twórczość artysty pełna jest detali, którym można przyglądać się godzinami. Wystawa umożliwi to, czego nie daje internet – dodaje Kamil Śliwiński, kurator wystawy „Beksiński w Warszawie”.

Największy zbiór:
Największy zbiór:
Obraz Zdzisława Beksińskiego z Muzeum Historycznego w Sanoku, które prezentuje największą kolekcję prac artysty i – zgodnie z zapisem testamentowym – stanowi centralny ośrodek promocji jego dziedzictwa.
Muzeum Historyczne w Sanoku

Jarosław Serafin podkreśla, że w ostatnich latach rośnie zainteresowanie twórczością Beksińskiego nie tylko w Polsce, lecz także na świecie.

— Beksiński ostatnio prezentowany był w kwietniu 2019 r. w Sztokholmie, gdzie w ramach rokrocznego wydarzenia Kulturnatt Stockholm, czyli Noce Kultury w Sztokholmie, pokazywane były rysunki modyfikowane komputerowo na wystawie „Beksiński — apokaliptyczne sny’’ — mówi Jarosław Serafin.

Muzeum Historyczne w Sanoku we współpracy z Instytutem Polskim w Budapeszcie planuje wystawę jego prac w Budapeszcie na rok 2022.

— Prowadzone są też rozmowy o wystawie w krajach skandynawskich, które koordynuje Instytut Polski w Sztokholmie — mówi Jarosław Serafin.

Godne dziedzictwo

Równolegle z wystawą w warszawskim Koneserze ma się obyć wystawa prac Beksińskiego w domu aukcyjnym Agra Art.

— Szykujemy wystawę kilkudziesięciu prac Beksińskiego równolegle z Koneserem. Wszystkie będą z kolekcji japońskiej, w tym około 30 nigdy nie pokazywanych w Polsce — mówi Konrad Szukalski, wiceprezes domu aukcyjnego, który ma wyłączność do obrazów, które powróciły do Polski z Osaki [planowano tam utworzenie muzeum artysty, które ostatecznie nie powstało — red.].

Poza granicami:
Poza granicami:
Obraz Zdzisława Beksińskiego z kolekcji Muzeum Historycznego w Sanoku. Jarosław Serafin, jego dyrektor, podkreśla, że w ostatnich latach rośnie zainteresowanie twórczością artysty nie tylko w Polsce, lecz także na świecie.
Muzeum Historyczne w Sanoku

Wystawa prac w warszawskim Koneserze będzie preludium do prezentacji prac następców Beksińskiego, których promotorem jest Radosław Kwaśnicki.

— Jako marszand widzę, że jest już grupa młodych artystów tworzących na bardzo wysokim poziomie. Zbigniew Oporski np., podobnie jak Beksiński, też jest po architekturze. Myślę, że architekci skupiają się na detalu, który tak nas zachwyca. Pewnie dlatego są obecni w sztuce, w której istotna jest przestrzeń, detal i precyzja — mówi szef rady fundacji Nova Ars Poloniae, której ambicją jest promocja młodych artystów.

— Zbyszek przygotowuje się do wystawienia swoich dzieł w Galerii Beksińskiego w Sanoku — wystawa jest zaplanowana na 2022 r. Będzie również wystawiany w Centrum Praskim Koneser — fundacja planuje wystawę na grudzień 2021—kwiecień 2022 r. W dużym uproszczeniu będzie to wystawa następców Beksińskiego, który wytyczył pewien kierunek młodszemu pokoleniu — podsumowuje Radosław Kwaśnicki.

Zdjęcie na stronie głównej: obraz Zdzisława Beksińskiego z kolekcji Radosława Kwaśnickiego

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane