Bełchatów stawia na eksport

Paweł Janas, Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 2001-03-27 00:00

Sprzedaż dostawczych zmniejszyła się o 33 proc.

Bilans branży motoryzacyjnej poprawia udany początek roku Volkswagena

W ciągu dwóch miesięcy tego roku dealerzy sprzedali 4 tys. nowych aut — o ponad 33 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2000 roku. Dobrze wypadł Volkswagen, który zanotował ponad 43-proc. wzrost sprzedaży.

Sytuacja na rynku aut dostawczych nie może napawać optymizmem producentów, importerów i dealerów. W ciągu dwóch miesięcy tego roku sprzedano 3997 aut. To o ponad 33 proc. mniej niż w 2000 r. Dramat przeżywają krajowi producenci. W styczniu i lutym 2000 r. udało się sprzedać 3957 aut dostawczych, a w ciągu dwóch miesięcy tego roku zaledwie 1944. Spadek sięgnął więc ponad 50 proc. Dużo lepiej wypadli importerzy, którzy obronili wielkość swojej sprzedaży. W tym roku ulokowali na rynku 2053 samochody — o siedem więcej niż styczniu-lutym 2000 r.

Na biegunach

Podobnie jak w styczniu, najlepiej wypadł Volkswagen. W ciągu dwóch miesięcy 2000 r. sprzedał w Polsce 317 aut dostawczych, a rok później już 454. Hitem był Volkswagen Transporter. Jego sprzedaż skoczyła aż o 44,21 proc.

— Paradoksalnie, pomogła nam dynamiczna kampania aut osobowych. Firmy, które decydowały się na ich zakup, dość często inwestowały również w auta dostawcze. Z myślą o tym ostatnim segmencie szykujemy teraz dwie akcje promocyjne. Nasze wyniki sprzedaży powinny się poprawić — twierdzi Michał Żyliński z firmy Kulczyk-Tradex, sprzedającej Volkswageny.

W dramatycznej sytuacji jest lubelskie Daewoo. W styczniu i lutym 2001 r. znalazło się tylko 794 kupców na do niedawna popularnego Lublina. Dla porównania: w ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2000 r. DMP sprzedało 1945 aut.

— Do zakupu Lublinów zniechęca klientów niepewna sytuacja polskiego zakładu — twierdzi pragnący zachować anonimowość analityk branży.

Nie będzie lepiej

Analitycy branży motoryzacyjnej nie widzą szans na poprawę sytuacji w najbliższym czasie.

— Sprzedaż aut dostawczych jest dobrym barometrem sytuacji gospodarczej. Tym razem wszystko wskazuje na to, że czeka nas okres stagnacji — mówi Michał Żyliński.