Belgia: Sylwester pod znakiem wysokich obrotów w restauracjach

(Tadeusz Stasiuk)
opublikowano: 2006-12-29 16:05

O ile Wigilię większość Belgów spędza w domu przy rodzinnym stole, to w Sylwestra wielu bawi się w barach i restauracjach.

O ile Wigilię większość Belgów spędza w domu przy rodzinnym stole, to w Sylwestra wielu bawi się w barach i restauracjach. Jedyny problem dla właścicieli to brak personelu chętnego do pracy tego dnia.

Przedstawiciele branży gastronomicznej w Brukseli szacują, że otwartych będzie co najmniej połowa lokali. Tego dnia oferują one specjalne, noworoczne menu, w którym królują szampan i owoce morza. Ceny - już od 30-40 euro od osoby w najmniej wykwintnych miejscach, nie licząc alkoholi.

Sylwester to dla branży gastronomicznej okazja do krociowych zysków, bo rozochoceni zabawą klienci są skłonni mniej liczyć się z cenami niż zazwyczaj, co właściciele lokali skrzętnie wykorzystują. Tym bardziej, że zwykle już od kilku dni nie przyjmują nowych zgłoszeń, odprawiając chętnych z kwitkiem słowami: "brak wolnych miejsc".

"To bardzo rentowny wieczór - tłumaczy dziennikowi "Le Soir" Yves Roque ze związku brukselskich właścicieli lokali gastronomicznych. - Ceny są dość wysokie, a przy stolikach komplet. Jest jeden wielki problem: personel. To powód, dla których wiele restauracji musi pozostać zamkniętych".

Kucharze i kelnerzy widać wolą świętować nadejście Nowego Roku nie w pracy, ale na rozlicznych imprezach w domach prywatnych albo placach dużych miast. Tradycyjnie największy spektakl "światło i dźwięk", zakończony kilkudziesięciominutowym pokazem sztucznych ogni, odbędzie się na brukselskim rynku, nazywanym przez belgijską prasę "najpiękniejszym placem świata". Wszystkich chętnych dowiezie na miejsce komunikacja miejska - tej nocy wyjątkowo kursująca za darmo.

DI, PAP