Wzrostowa seria obejmująca 15 sesji z rzędu na przełomie sierpnia i września - takim osiągnięciem może się pochwalić Jastrzębska Spółka Węglowa, największy w Unii Europejskiej producent węgla koksującego. Środowa sesja przyniosła lekkie zachwianie i kurs JSW obniżył się o 0,2 proc., co najwyraźniej część inwestorów odebrała jako sygnał nadchodzącej korekty. Wyprzedaż na początku czwartkowej sesji zepchnęła notowania spółki o blisko 7 proc., korekta okazała się gwałtowna, ale krótkotrwała. Drugą część notowań akcje węglowego giganta spędziły już głównie na plusie.
Ropa i Chiny ciągną ceny węgla koksującego
W sumie od początku sierpnia papiery JSW zyskały ok. 57 proc. i zbliżyły się do poziomu 40 zł. To wyceny obserwowane ostatnio na początku 2024 r., kiedy rynek reagował na perturbacje węglowe po wybuchu wojny na Ukrainie.
- Zachowanie kursu JSW jest w mojej ocenie w pełni racjonalne, notowania podążają w ślad za cenami węgla koksującego i koksu na rynkach światowych. Od początku sierpnia do pierwszych dni września surowiec ten podrożał o ok. 30 proc. To jest bardzo mocny wzrost. A przy tym notowania złotego nie przeszkadzały JSW - mówi Paweł Puchalski, analityk Biura Maklerskiego Erste.
Jego zdaniem wzrosty cen koksu mają kilka przyczyn.
- Po pierwsze jest sporo obaw o podaż tego surowca w Chinach, gdzie właśnie rozpoczyna się sezon. Do tego kilka miesięcy temu miał miejsce wypadek w prowincji Shanxi, w północnej części kraju. Ciągle trwają tam inspekcje i nie wszystkie kopalnie wznowiły działanie - wyjaśnia analityk.
Do tego dochodzi drożejąca ropa na skutek konfliktu w Zatoce Perskiej. A ropa to jest podstawowy czynnik kosztowy w odkrywkowych kopalniach węgla koksującego, odpowiada mniej więcej za 1/3 ponoszonych tam wydatków.
- To powinno przekładać się na ceny węgla koksującego, bo przecież kopalnie odkrywkowe nie będą sprzedawać węgla ze stratą. JSW jest kopalnią głębinową, w tym przypadku ceny ropy mają znacznie mniejsze znaczenie. W ten sposób jastrzębska grupa korzysta na wojnie w Iranie - dodaje Paweł Puchalski.
Pogoda na antypodach sprzyja JSW
Na drugim biegunie jest sytuacja w Australii, która jest największym producentem węgla koksującego na świecie. Wygląda na to, że natura będzie tu przychylna.
- Wszystko wskazuje na to, że El Niño będzie w tym roku wyjątkowo mocny, a to oznacza, że w Australii pogoda będzie sprzyjać wydobyciu. To pozwoli maksymalnie wykorzystać potencjał australijskich kopalń. Jednakże należy pamiętać, iż ten czynnik jest doskonale znany inwestorom już od kilku miesięcy i z tego tytułu powinien być już uwzględniony w cenach - dodaje ekspert.
Dobre wieści z antypodów powinny hamować tendencję wzrostową na koksie. Najwyraźniej jednak niepewność podażowa w Chinach i droga ropa są czynnikami, które budzą więcej obaw niż efekt El Nino.
- Z tego powodu ceny węgla sprzedawanego przez JSW są w trendzie wzrostowym już od wielu miesięcy i wygląda na to, że ten trend utrzyma się także w kolejnych miesiącach. A trzeba pamiętać, że grupa jest w trakcie restrukturyzacji, optymalizacja kosztów i redukcja zatrudnienia także znajdą swoje odbicie w wynikach - uzupełnia Paweł Puchalski.
Powrót z zaświatów
Analityk Erste uważa, że łączny efekt rosnących cen sprzedaży i restrukturyzacji kosztowej może przełożyć się na wyraźną poprawę wyników JSW począwszy od czwartego kwartału br.
Od lipca w ramach uzgodnionego ze związkami zawodowymi programu zwolnień, z pracy w grupie odeszło już 1,1 tys. osób. Zarząd złożył wniosek o pożyczkę w Agencji Rozwoju Przemysłu, a ZUS zgodził się na zmianę warunków spłaty części składek.
To wszystko przynosi ulgę spółce, której zarząd w ostatnim raporcie rocznym sugerował nawet, że grozi jej utrata płynności. JSW udało się w 2025 r. zwiększyć produkcję w zakresie węgla o 6 proc. do 13 mln ton, a koksu o 3 proc. do 3,2 mln ton. Niestety ceny tych surowców w tamtym okresie mocno spadały - o 23-25 proc. To był efekt niekorzystnych relacji popytu i podaży na rynkach światowych. Przyczynił się do tego znaczny wzrost eksportu z Indonezji przy spadku zapotrzebowania ze strony Indii z powodu monsunów. Skutek tego był taki, że przychody grupy w ubiegłym roku obniżyły się o 17 proc. do 9,41 mld zł. A mniejsze wpływy ze sprzedaży węgla i koksu zaowocowały stratą w wysokości 6,25 mld zł.
