Jastrzębskiej Spółce Węglowej udało się w 2025 r. zwiększyć produkcję w zakresie węgla o 6 proc. do 13 mln ton, a koksu o 3 proc. do 3,2 mln ton. Niestety ceny tych surowców w tym okresie mocno spadały - o 23-25 proc. To efekt niekorzystnych relacji popytu i podaży na rynkach światowych. Przyczynił się do tego znaczny wzrost eksportu z Indonezji, przy spadku zapotrzebowania ze strony Indii z powodu monsunów. Skutek tego jest taki, że przychody grupy w ubiegłym roku obniżyły się o 17 proc. do 9,41 mld zł.
Rynek dobrze to przyjął
Mniejsze wpływy ze sprzedaży węgla i koksu zaowocowały stratą w wysokości 6,25 mld zł, która jest trochę niższa niż rok wcześniej, kiedy wyniosła 7,28 mld zł. Strata EBITDA zmniejszyła się z 6,5 do 4,99 mld zł.
- Ubiegły rok był dla nas szczególnie trudny, wiązał się z wymagającą sytuacją finansową. Udało się ograniczyć straty, ale to nie są wyniki na miarę naszych ambicji - powiedział podczas wideokonferencji Bogusław Oleksy, p.o. prezesa JSW.
Rynek całkiem nieźle przyjął raport spółki, a jej kurs w trakcie czwartkowej sesji rósł momentami nawet o blisko 3 proc.
Na poziomie oczyszczonego EBITDA, czyli bez zdarzeń jednorazowych, spółka wykazała prawie 1,7 mld zł straty wobec 396 mln zł zysku rok wcześniej.
- Wyniki JSW można uznać za umiarkowanie pozytywne. EBITDA, oczyszczona z różnych odpisów, okazała się w czwartym kwartale nieco wyższa od oczekiwań rynku i moich szacunków. Warto też zwrócić uwagę na dobry cash flow przekraczający 400 mln zł, choć to pewnie należy zaliczyć do zdarzeń jednorazowych, trudnych do powtórzenia. Podejrzewam, że z racji trudnej sytuacji JSW pod koniec roku spółki energetyczne przyspieszyły swoje płatności i zaliczki - komentuje Jakub Szkopek, analityk Erste Securities.
Warunki się zmieniły, strategia do poprawy
Zarząd JSW przyznaje, że w wielu aspektach nie uda się zrealizować celów zapisanych w strategii.
- Ten dokument powstał cztery lata temu w okresie prosperity, warunki rynkowe mocno się od tego czasu zmieniły - wyjaśnia Bogusław Oleksy.
Grupa jest w trakcie restrukturyzacji, podpisane zostało porozumienie z pracownikami, które pozwoli ograniczyć koszty, pod młotek idą też zbędne aktywa. To jednak nie wystarczy, żeby marżę EBITDA wyprowadzić z poziomu -53 proc. w ub.r. do zakładanych w strategii +25 proc.
- Wobec tego, co się w spółce obecnie dzieje, cele strategiczne ulegają zmianie. Rozpoczęliśmy pracę nad ich aktualizacją. Redefinicja celów bezwzględnie musi być przeprowadzona - zapowiada p.o. prezesa.
Dodaje, że trzeba dostosować biznes do nowych warunków rynkowych. Trwa analiza, w które kopalnie warto inwestować, a w które nie.
Ożywienie na horyzoncie
Koks wykorzystywany jest głównie przez huty do produkcji stali, dlatego wyniki JSW są mocno powiązane z koniunkturą w tej branży. Na początku roku zarząd grupy nie odczuwa jeszcze pozytywnego wpływu z powodu wprowadzenia CBAM, czyli opłat mających chronić europejskich producentów stali przed towarami z importu.
- W dłuższej perspektywie to powinien być pozytywny czynnik - uważa Jolanta Gruszka, zastępca prezesa JSW.
Podobnego zdania jest specjalista Erste Securities.
- Pierwszy kwartał jeszcze nie przyniósł specjalnego ożywienia. Po wprowadzeniu CBAM huty, które są głównymi klientami JSW, zmniejszyły wolumeny produkcji, a ceny stali odbiły. Drugi kwartał powinien być już wyraźnie lepszy, a potem każdy kolejny przyniesie dalszą poprawę. Dla JSW decydujący będzie okres maj-czerwiec, kiedy powinna się rozstrzygnąć kwestia pożyczki z ARP lub od skarbu państwa. To ma decydujące znaczenie dla losów grupy. Sytuacja rynkowa będzie się poprawiać, ale wraz ze zwiększaniem produkcji węgla rosnąć też będą potrzeby finansowe - uważa Jakub Szkopek, którego ostatni raport analityczny o spółce miał wymowny tytuł "Jak feniks z popiołów".
JSW w raporcie rocznym podała, że widzi ryzyko utraty płynności w sierpniu m.in. przy braku realizacji pożyczki z ARP, która ma sięgnąć 2 mld zł. Spółka liczy, że środki z pożyczki mogłyby do niej wpłynąć w maju i czerwcu.
