PAP: Polski kandydat na wiceprezesa Europejskiego Banku Inwestycyjnego Marek Belka być może będzie musiał podzielić się 6-letnią kadencją, jeżeli Czechy i Słowenia będą nadal obstawać przy swoich kandydatach.
Tak przynajmniej twierdzą brukselscy dyplomaci nowych państw UE po wtorkowym spotkaniu w tej sprawie ministrów finansów z tych krajów.
Odbyło się ono w Brukseli, w tajemnicy, przy okazji ich udziału w unijnej Radzie ministrów gospodarki i finansów. Uczestniczył w nim minister Andrzej Raczko.
Potwierdziło ono, że Czechy nie chcą zrezygnować z walki o fotel wiceprezesa dla swego byłego ministra finansów Ivana Pilipa, Słoweńcy zaś obstają przy swoim radcy w ministerstwie finansów Mojmirze Mraku.
Ten ostatni jest reklamowany przez swój rząd jako prawdziwy znawca tematyki unijnej, gdyż to on negocjował finansowe aspekty członkostwa Słowenii w UE.
Czecha poparły najwyraźniej Litwa i Słowacja. Litewska minister finansów i kandydatka na komisarza UE z tego kraju Dalia Grybauskaite oświadczyła, że rozmiary kraju niekoniecznie muszą decydować o obsadzie takich stanowisk i że małym krajom też się coś należy.
Ale według źródeł w siedzibie EBI w Luksemburgu, decydujący głos w tej rozgrywce mają państwa wyszehradzkie.
Węgry jak dotychczas zdają się popierać Polaka, ale Czesi kuszą ich na wszelkie sposoby. Oferują na przykład poparcie dla zabiegów węgierskich linii lotniczych Malev o przystąpienie do sojuszu lotniczego Sky.
Słoweńcy zaoferowali się, że opracują i przedstawią w lutym propozycje kompromisu, polegającego właśnie na dzieleniu się kadencją.
Na przykład dwóch kandydatów mogłoby sprawować funkcję po trzy lata. Zawarto by przy tym "dżentelmeńską umowę", zgodnie z którą trzeci kandydat objąłby funkcję na pierwsze kilka lat następnej kadencji.
Takie rozwiązanie ma swój precedens - po poprzednim poszerzeniu Unii w 1995 roku kadencją wiceprezesa podzielili się kandydaci z Austrii i Finlandii.
EBI to największa instytucja kredytowa świata, wspierająca tanimi pożyczkami rozbudowę i modernizację infrastruktury (drogi, koleje, lotniska, oczyszczalnie ścieków, rurociągi, telekomunikacja) w państwach członkowskich i innych krajach związanych z Unią. Polska korzysta z jej wsparcia od 1990 roku.
Prezesem EBI jest obecnie Belg Philippe Maystadt. Spośród siedmiu wiceprezesów pięciu pochodzi z dużych państw członkowskich (mających zarazem największy udział w PKB Unii): Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii, a dwóch z mniejszych: Finlandii i Irlandii.
Według siatki płac EBI członkowie zarządu zarabiają 13-16 tysięcy euro miesięcznie, a więc nieco mniej niż komisarz.