Belka wierzy, że Polacy zaakceptują konstytucję UE

Anna Widzyk
opublikowano: 2004-10-29 20:01

Premier Marek Belka uważa, że jest bardzo duża szansa, iż Polacy w referendum zaakceptują podpisany w piątek w Rzymie Traktat Konstytucyjny Unii Europejskiej.

Jak podkreślił na konferencji prasowej po ceremonii podpisania Traktatu, daje on Polsce pozycję równoważną tej, jaka wynika z korzystnego dla naszego kraju Traktatu Nicejskiego.

"Traktat Konstytucyjny porządkuje szereg dokumentów i przepisów regulujących działanie UE. Mamy nadzieję, że dzięki temu Unia będzie działać lepiej" - powiedział premier. Teraz przystępujemy do procesu ratyfikacji unijnej konstytucji. "Spodziewamy się, iż w ciągu dwóch lat proces ratyfikacji zostanie zakończony" - dodał.

Termin referendum w Polsce nie został jeszcze ustalony. To nie jest zadanie rządu - zauważył Belka. Dodał jednak, że rząd

rozpoczyna przygotowania do referendum. "Zamierzamy powołać określoną strukturę, która będzie koordynować rządowe działania w tym zakresie" - zapowiedział.

Zdaniem premiera, kampania przed referendum w sprawie ratyfikacji unijnej konstytucji, powinna mieć charakter obywatelski. Rządowi zależy więc, by do informowania o traktacie włączyły się organizacje pozarządowe i media.

Belka przypomniał, że wiele obaw o wyniki głosowania towarzyszyło referendum akcesyjnemu. Tymczasem ogromna większość Polaków poparła nasze członkostwo w UE. "Sondaże opinii publicznej pokazują, że dobra ocena Unii się utrzymuje. Myślę, że będzie się ona pogłębiać wraz z narastaniem pozytywnych konsekwencji naszego członkostwa w UE" - ocenił premier.

"To referendum będzie także referendum za Unią, bądź też przeciw. I to jest dodatkowy powód tego, iż jestem w tej mierze optymistą" - dodał premier, pytany o ocenę szans na pozytywny wynik głosowania nad Traktatem Konstytucyjnym w Polsce.

Relacjonując przebieg ceremonii na rzymskim Kapitolu Belka powiedział, że "z pewną dozą przekory" zauważono, iż po wielkiej debacie o tym, czy w preambule do Traktatu powinno się znaleźć odniesienie do tradycji chrześcijańskich, piątkowa ceremonia odbywała się u stóp wielkiej rzeźby papieża Innocentego X.

"Joschka Fischer (minister spraw zagranicznych Niemiec - PAP) dodał do tego, że papieżowi (Innocentemu X) nie zadrżała ręka, gdy dokument podpisywał premier Turcji. Myślę, że tradycje chrześcijańskie, wartości religijne, w tej ceremonii były obecne, ale także otwartość na wielokulturowość, wielowyznaniowość, na kolorowy charakter Unii Europejskiej" - powiedział Belka.

Jak przyznał, mimo znaczenia piątkowej uroczystości nie zdołał "wykrzesać z siebie tyle entuzjazmu i wzruszenia", co w trakcie czerwcowego szczytu UE w Brukseli, gdzie przywódcy państw Unii przyjęli Traktat Konstytucyjny. Tam właśnie miał miejsce prawdziwie historyczny moment - ocenił premier.

Premier nie wydawał się zmartwiony zapowiedziami Ligi Polskich Rodzin, która za podpisanie Konstytucji UE chce postawić go przed Trybunałem Stanu. "To, co w świecie jest normalne, rozsądne, u nas bywa uważane za dziwne, egzotyczne. To, co w większości krajów cywilizowanych jest egzotyką, dalekim marginesem, przedmiotem pogardliwych niekiedy uwag, u nas staje się normą. Jakiś dziwny kraj. Na szczęście Liga Polskich Rodzin to nie cała Polska, tylko coraz bardziej spychające się na margines egzotyczne ugrupowanie" - skomentował Belka zapowiedzi LPR.

Uroczystość na Kapitolu odbyła się w cieniu kryzysu związanego ze składem nowej Komisji Europejskiej. Premier poinformował, że obecny w piątek w Rzymie przyszły szef komisji Jose Manuel Durao Barroso potwierdził, iż w składzie nowej Komisji Europejskiej dojdzie do minimalnych zmian, które nie dotyczą polskiej komisarz Danuty Huebner.

Według Belki, przywódcy państw UE wyrazili poparcie dla wysiłków Barroso na rzecz zmodyfikowania komisji w takim zakresie, w jakim uzna on za stosowne. "Prawdopodobnie do tej sprawy wrócimy w przyszłym tygodniu (podczas Rady Europejskiej w Brukseli - PAP)" - powiedział premier.

W środę Barroso zwrócił się do Parlamentu Europejskiego o odłożenie głosowania nad przyszłą komisją, której los zawisł na

włosku po kontrowersjach, jakie wśród większości deputowanych PE wzbudził włoski komisarz Rocco Buttiglione swymi uwagami na temat homoseksualistów i roli kobiet.

aja/ kd/ ap/