"Cieszę się, że mamy w tej chwili trochę czasu na robotę. Jestem zadowolony, że rząd uzyskał od Sejmu szansę. Postaramy się ją jak najlepiej wykorzystać" - powiedział w piątek dziennikarzom premier Marek Belka po tym, jak Sejm udzielił jego rządowi wotum zaufania.
Szef rządu podziękował wszystkim posłom i posłankom, którzy głosowali za wotum dla rządu, "mimo prób takiego rozdygotania Sejmu" sprawami, które, jak zaznaczył, z jego rządem nie mają nic wspólnego.
Głosowanie w sprawie wotum opóźniło się o kilka godzin najpierw z powodu wniosku lidera LPR Romana Giertycha o utajnienie obrad, a następnie wniosku szefa klubu PO Jana Rokity o odroczenie obecnego posiedzenia Sejmu do czasu "odtajnienia, opublikowania i zapoznania się przez posłów z całością materiałów dotyczących rzekomych pełnomocnictw prezydenta do poufnych negocjacji w sprawie sprzedaży polskich firm energetycznych".
Premier przyznał, że między innymi z powodu tych wniosków i związanego z nimi zamieszania nie potrafi dziś tak do końca się cieszyć ze swojego zwycięstwa. "Czuję satysfakcję, ale od ucha do ucha nie mogę się jeszcze śmiać. Może będą się cieszył na przykład jutro, gdy już trochę zejdą ze mnie emocje" - podkreślił.
Belka nie krył, że podczas piątkowych obrad Sejmu nie tyle emocjonował się kierowanymi do niego przez posłów pytaniami i
swoimi odpowiedziami, ile "próbami zdestabilizowania kraju", na które, jak zaznaczył, nie potrafi patrzeć ze spokojem.
"Wszyscy moi współpracownicy mówią +Marek, ty się nie denerwuj, to jest teatr+(...) Cóż to za teatr? To jest granie Polską. Ja tego nie mogę zaakceptować. To jest polityka w najgorszym stylu" - ocenił.
Premier poinformował, że szef AW Andrzej Ananicz już skontaktował się z przewodniczącym sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen Józefem Gruszką (PSL) w kwestii odtajnienia materiałów dotyczących rzekomych pełnomocnictw prezydenta do poufnych negocjacji w sprawie sprzedaży polskich firm energetycznych.
"Widziałem, że minister Ananicz już kontaktował się z panem posłem Gruszką, który akurat jest w obu tych komisjach (ds. służb specjalnych oraz śledczej w sprawie PKN Orlen - PAP)" - powiedział.
Pytany jak szybko może zapaść decyzja o odtajnieniu dokumentów powiedział: "Myślę, że to już od nich zależy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby usiedli już jutro i na ten temat pracowali".
Belka podkreślił, że im dłużej wokół tej sprawy odbywają się "takie kontredanse", to jest więcej niepewności w kraju.
"Współczuję tylko tym wszystkim, którzy oczekują na jakieś sensacje" - dodał.
Szef rządu wyraził też nadzieję, że jeśli dojdzie do odtajnienia części tych dokumentów, "to w taki sposób, który nie narażałby naszych źródeł informacji za granicą".
Złożony przez Rokitę wniosek - popierany oprócz PO, także przez kluby PiS, LPR, PSL i mniejsze koła poselskie - związany był z informacjami o tym, że biznesmen Jan Kulczyk - podczas spotkania 18 lipca 2003 r. w Wiedniu - miał zapewniać oficera wywiadu ZSRR i Rosji Władimira Ałganowa, że operacja przejęcia Rafinerii Gdańskiej przez rosyjski Łukoil jest pod kontrolą. Miał przy tym powoływać się na swoje wpływy w Pałacu Prezydenckim.
pat/ lop/ ls/