Bernanke popsuł nastroje na Wall Street

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2013-05-22 22:09

Wyczekiwane od dłuższego czasu wystąpienie szefa Fed przyniosło rynkom akcji sprzeczne sygnały i wywołały zamieszanie wśród inwestorów.

Jego rezultatem było zwiększenie ostrożności handlujących akcjami na Wall Street i zwiększenie presji podażowej. Widoczne to było szczególnie w drugiej części środowej sesji, kiedy to indeksy zeszły w czerwone rejony.

fot. Bloomberg
fot. Bloomberg
None
None

Ostatecznie na finiszu sesji indeks DJ IA zniżkował o 0,52 proc. Wskaźnik S&P500 spadał o 0,83 proc. zaś Nasdaq tracił 1,11 proc.

Ben Bernanke z jednej strony potwierdził, że stan gospodarki nie pozwala na razie na ograniczenie stymulacji monetarnej, co wiąże się z dalszym pompowaniem pieniędzy, z drugiej zaś strony, to właśnie obawy o kondycję największej na świecie gospodarki temperowały dobre nastroje panujące wśród graczy. Szef Rezerwy Federalnej stwierdził, że gospodarka nadal krępowana jest przez wysokie bezrobocie i cięcia rządowych wydatków, zaś zbyt szybkie zacieśnienie polityki monetarnej jest nazbyt ryzykowne.

Z istotnych danych makro jakie w środę zostały opublikowane do najważniejszych należały te o sprzedaży domów na rynku wtórnym. W kwietniu wzrosła ona o 0,6 proc. do 4,97 mln w ujęciu annualizowanym i okazała się niższa niż oczekiwali analitycy. Mimo to była najwyższa od listopada 2009 r.

Do udanych dzień mogli zaliczyć posiadacze akcji Saks. Detalista wynajął bank Goldman Sachs do rozwinięcia strategicznych opcji, w tym przewidującej sprzedaż spółki. W grę wchodzić może przejęcie przez firmę private-equity. W reakcji na te doniesienia kurs zwyżkował o ponad 13 proc.

Powody do zadowolenia mogli mieć też udziałowcy Toll Brothers. Największy w Stanach Zjednoczonych deweloper luksusowych domów poinformował, że w II kwartale roku finansowego wzrosły zarówno przychody, jak i zyski firmy. Spółka potwierdziła, że popyt na nowe domy zaczął się odradzać, m.in. w związku z wykorzystywaniem przez nabywców niskooprocentowanych kredytów hipotecznych i zmniejszaniem się wolnych zasobów już istniejących nieruchomości.