Bernanke rozczarował, Trichet złagodził

Jacek Kowalczyk, BLOOMBERG
opublikowano: 10-08-2011, 00:00

Po doniesieniach zza oceanu cena franka wyraźnie przebiła 4 zł. Światełko nadziei zapaliła decyzja EBC.

Fed unika trzeciej tury drukowania pieniędzy. Rynki są wściekłe

Po doniesieniach zza oceanu cena franka wyraźnie przebiła 4 zł. Światełko nadziei zapaliła decyzja EBC.

Stopy procentowe w USA zostaną na obecnym, najniższym w historii poziomie przynajmniej do połowy 2013 r. — taką decyzję podjęła wczoraj wieczorem Rezerwa Federalna. Łagodna polityka pieniężna ma uchronić amerykańską gospodarkę przed stagnacją, bo wzrost gospodarczy był "słabszy niż oczekiwano". To odważna deklaracja — Ben Bernanke, szef Fed, dotąd unikał podawania jakichkolwiek dat.

— Stanowisko Fed zmieniło się na ekstremalnie gołębie. To bardzo kontrowersyjna decyzja — mówi James O’Sullivan, analityk MF Global.

Drukarnie stoją

Oświadczenie Fed nie uspokoiło burzy panującej na rynkach finansowych. Wręcz przeciwnie — amerykańskie giełdy spadły (mimo otwarcia na zielono), a inwestorzy uciekli od dolara, znowu kierując kapitał ku Szwajcarii. W efekcie kurs franka do złotego wahał się w nienotowanym dotąd przedziale. Kilkanaście minut po ogłoszeniu decyzji Fed cena szwajcarskiej waluty sięgnęła 4,07 zł (wobec 3,75 zł o 9. rano), a w kolejne pół godziny spadła o 10 gr.

Co tak rozczarowało rynki? Inwestorzy spodziewali się znacznie bardziej zdecydowanych działań Fed. Część analityków, m.in. Keneth Rogoff, były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zapowiadali, że amerykański bank centralny na wczorajszym posiedzeniu uruchomi trzeci etap tzw. luzowania ilościowego, czyli skupowania od instytucji finansowych obligacji pod emitowany pieniądz (w praktyce — drukowanie pieniędzy). Tak się jednak nie stało. Fed jedynie zapowiedział, że maszyny drukarskie są w gotowości.

— Rozważamy szereg narzędzi służących wsparciu gospodarki i jesteśmy gotowi użyć najbardziej odpowiednich — oświadczyli członkowie FOMC w komunikacie.

Zostali w blokach

Znacznie skutecznie w walce z kryzysem w ostatnich dniach radzi sobie Europejski Bank Centralny (EBC). Odkąd bank zaczął kupować na rynku wtórnym włoskie i hiszpańskie obligacje, ich oprocentowanie gwałtownie spada. Od ostatniego czwartku, kiedy EBC wszedł na rynek, rentowności dziesięciolatek obniżyła się o około jedną piątą. Przez dwanaście lat przebywania w strefie euro Włochy i Hiszpania nie doświadczyły tak silnego obniżenia kosztów obsługi długu.

Wczoraj rentowności hiszpańskich i włoskich obligacji dziesięcioletnich wynosiły odpowiedni 5,04 i 4,66 proc. — od czwartku spadły o 1,2 i 0,9 pkt proc. W oczach inwestorów oba kraje znowu wyprzedzają Polskę pod względem wiarygodności — (oprocentowanie polskich dziesięciolatek wzrosły wczoraj do 5,84 proc.).

— Decyzja EBC o skupowaniu hiszpańskich i włoskich papierów była słuszna, ale mocno spóźniona. Jej efekty pokazują, że gdyby bank zdecydował się na to kilka miesięcy temu, odsetki od długu państw strefy euro byłyby dziś znacznie niższe. Bylibyśmy w zupełnie innym miejscu kryzysu, sytuacja na rynkach finansowych byłaby o wiele lepsza — przekonuje Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Kryzys w strefie euro i spekulacje o niewypłacalności Hiszpanii i Włoch zaczęły się bowiem w momencie, kiedy rentowności krajów zbliżyły się do 6 proc. — poziomu, po którym o pomoc finansową wystąpiły Grecja, Irlandia i Portugalia.

Słomiany zapał

Analitycy zaznaczają jednak, że decyzja EBC o kupowaniu długu Hiszpanii i Włoch nie rozwiązuje wszelkich problemów. Widać to chociażby na rynku walutowym. Nawet przed decyzją Fed frank gwałtownie zyskiwał do euro.

— Dilerzy walutowi nie "kupili" tego ruchu EBC. Obawiają się przede wszystkim tego, że amunicja banku do interwencji jest niewielka, tzn. że bank tylko przez krótki okres będzie pokazywał się jako aktywny gracz, a niedługo zacznie się wycofywać z rynku i oprocentowanie obligacji znowu wzrośnie — tłumaczy Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Ponadto, inwestorzy zaniepokojeni są brakiem jednomyślności w EBC. Agencje informacyjne donoszą, że w zarządzie banku było sporo głosów sprzeciwu wobec decyzji o wykupie włoskich i hiszpańskich papierów.

— Takie interwencje to nic innego jak drukowanie pieniędzy w stylu Fed, a Europa chce takich skojarzeń uniknąć — mówi Marek Rogalski.

Według nieoficjalnych informacji, decyzję tę przeforsował Jean-Claude Trichet (wczoraj nazwany przez Bloomberga "faktycznym prezydentem strefy euro", który objął stery na wspólnotą z powodu niemocy unijnych przywódców). Według nieoficjalnych informacji przeciw był m.in. Jens Weidmann, szef Bundesbanku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk, BLOOMBERG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu