Bessa na ropie już niestraszna

Choć notowania czarnego złota znalazły się w obszarze bessy, dekoniunktura nie musi przenieść się na inne rynki

W tym tygodniu ceny ropy brent po raz pierwszy od początku roku spadły poniżej 46 USD za baryłkę. Choć na szczycie sprzed miesiąca OPEC zgodnie z oczekiwaniami utrzymał cięcia wydobycia surowca, mające doprowadzić do zdjęcia z rynku nadwyżki podaży, to jednak od tego czasu ropa potaniała o 14,6 proc. Od styczniowego maksimum głębokość zniżki przekroczyła 20 proc., co pozwala oficjalnie nazywać ją bessą.

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

Koszty spadają

Fundamenty surowca, który jeszcze 3 lata temu kosztował ponad 110 USD za baryłkę, podkopał boom łupkowy w USA. Teraz, mimo podjęcia przez kraje OPEC walki o udziały rynkowe z droższymi producentami, spadek kosztów wydobycia metodą łupkową oraz głębinową jest na tyle duży, że alternatywni producenci wreszcie mogą odetchnąć. Według Citigroup tylko spadek cen ropy poniżej 40 USD za baryłkę mógłby zatrzymać ekspansję producentów łupkowych. Wydobycie z najbardziej efektywnych złóż łupkowych w USA jest już opłacalne przy notowaniach surowca sięgających trzydziestu kilku dolarów. Tymczasem ceny na poziomie około 50 USD nie zniechęcą nawet do inwestycji w projekty wydobycia surowca spod dna mórz głębokich. Do tego dochodzą spekulacje, że rewolucja w transporcie doprowadzi do znacznego spadku popytu na ropę.

— Można postawić hipotezę, że za 15 lat ropa nie będzie już główny paliwem w transporcie, bo silniki spalinowe ustąpią miejsca elektrycznym. W takim scenariuszu połowa popytu na ropę zniknęłaby, bo prąd można produkować z czegokolwiek — zauważa Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao.

Sporne perspektywy

Zdaniem Doroty Sierakowskiej, analityk DM BOŚ, ropa nie ma szans na istotne zwyżki, a notowania mogą się osuwać jeszcze nawet przez kilka kolejnych tygodni.

— Ewentualne odbicie na rynku ropy nie powinno być dynamiczne, a potrzebna do niego będzie poprawa fundamentów — oceniała Dorota Sierakowska. Wiele instytucji jest jednak nastawionych bardziej optymistycznie. Biuro Macquire Capital, choć nie wyklucza powiększenia nadwyżki podaży, to jednak na drugą połowę 2017 r. zapowiada wzrost cen do ponad 52 USD za baryłkę WTI. Zdecydowanym optymistą jest Mike Wittner z Societe Generale, według którego globalne zapasy zaczną spadać, bo wpływ wzrostu popytu Chin, Indii i Bliskiego Wschodu będzie silniejszy od efektów renesansu w amerykańskiej branży łupkowej. Niezłe nastroje panują także wśród analityków ankietowanych przez agencję Bloomberg. W ubiegłym tygodniu zwyżek cen ropy oczekiwało ponad 47 proc. z nich, a pogłębienie przeceny zapowiadało 30 proc. Przecena to okazja do kupna, uważa także Wojciech Białek.

— Globalna gospodarka wchodzi w fazę późnego ożywienia, a to moment cyklu, w którym surowce spisują się najlepiej spośród wszystkich klas aktywów — tłumaczy specjalista. „Notowania ropy utrzymują się w tendencji spadkowej i grozi im spadek do trzydziestu kilku dolarów za baryłkę” — zapowiada Paul Ciana, strateg techniczny banku BofA ML.

Na alarm za wcześnie

Ryzyka pogłębienia przeceny ropy mogą obawiać się globalni inwestorzy, pamiętający załamania cen surowca z lat 2008-09 oraz 2014-16, które towarzyszyły kryzysowi finansowemu oraz ostatniemu kryzysowi na rynkach wschodzących. Do tej analogii nadmiernej wagi nie radzi przywiązywać jednak Dorota Sierakowska.

— Taniejąca ropa nie była przyczyną wyprzedaży ryzykownych aktywów. Dlatego zapowiedź pogorszenia koniunktury mogłaby wyjść z giełdy nowojorskiej i dopiero w takim wypadku przecena rzeczywiście jednocześnie dotknęłaby ropę oraz akcje z rynków wschodzących — ocenia specjalistka DM BOŚ.

Taki spokój może być uzasadniony, wskazuje analiza korelacji cen ropy z globalnymi indeksami. Notowania surowca wykazywały nieznaczną ujemną zależność z notowaniami indeksu rynków dojrzałych MSCI World zarówno w ostatnich 12 miesiącach, jak i we wcześniejszych dwóch latach. Jednak powiązanie ropy i koniunktury na wschodzących rynkach akcji zmieniło się zasadniczo. Między czerwcem 2014 r. a czerwcem 2016 r. wahania na wschodzących rynkach akcji przebiegały w takt tego, co działo się na rynkach surowcowych. Korelacja między cenami ropy a notowaniami indeksu MSCI Emerging Markets sięgała aż 72 proc. Jednak w ostatnich 12 miesiącach ta zależność była już ujemna, a korelacja wyniosła w tym czasie minus 36 proc. Zdaniem Doroty Sierakowskiej, zniżki cen ropy nie przełożą się nawet na pogorszenie nastrojów na rynkach innych surowców. Na tańszej ropie skorzystać powinna duża część spółek giełdowych. Najbardziej oczywistymi beneficjentami są spółki transportowe, jednak skorzystać powinny wszystkie branże, gdzie paliwa odpowiadają za istotną część kosztów.

— Przecena ropy w ewidentny sposób nie sprzyja praktycznie tylko producentom surowca — zauważała Dorota Sierakowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu