BETON STAL LICZY NA ROZGRZESZENIE

Wojciech Dembiński
opublikowano: 2000-08-16 00:00

BETON STAL LICZY NA ROZGRZESZENIE

Giełdowa spółka wierzy w pomyślne zakończenie restrukturyzacji holdingu

PUŁAPKI: Grzegorz Tuderek, prezes Beton Stalu, twierdzi, że w momencie obejmowania posady szefa Beton Stalu nie zdawał sobie do końca sprawy z kłopotliwego spadku, który odziedziczył po poprzednim zarządzie. fot. GK

Grzegorz Tuderek, szef Beton Stalu, apeluje do wierzycieli spółki o cierpliwość. Do końca roku holding ma być bowiem oczyszczony z niedochodowych spółek, ostatecznie wyjaśniona będzie sprawa stanu prawnego kilku nieruchomości, a co najważniejsze — trwają rozmowy z kandydatami na inwestora strategicznego.

— Kiedy obejmował pan pod koniec ubiegłego roku posadę prezesa Beton Stalu, to musiał pan wiedzieć, że spółka boryka się z poważnymi trudnościami. Wiele wskazuje jednak na to, że sytuacja wymyka się spod kontroli...

— Miałem pełną świadomość, jaki jest stan spółki i jak prezentuje się jej kondycja finansowa — zadłużenie, wielkość kredytów, standaryzacja kontraktów. Nie zdawałem sobie natomiast sprawy z dwóch kwestii. Po pierwsze, w momencie objęcia posady poinformowano mnie, że sprawa przejęcia państwowego Beton Stalu jest na ukończeniu i lada moment zostanie podpisany akt notarialny. Tymczasem nie doszło do tego z wielu względów i dopiero 14 lipca tego roku została podpisana przedwstępna umowa sprzedaży.

Druga sprawa to sprzedaż atrakcyjnej nieruchomości, przy alei Krakowskiej w Warszawie, o powierzchni 35 tys. mkw. Sądziłem, że uda nam się ją szybko zbyć, ale gdy ogłosiliśmy przetarg, okazało się, że istnieją wady prawne, które wcześniej nie zostały ujawnione i które trzeba było naprawić.

Obejmując obowiązki prezesa miałem świadomość, że te dwie sprawy z końcem ubiegłego roku zostaną ostatecznie załatwione, ja zaś skoncentruję się na restrukturyzacji zarządzania, uporządkowaniu organizacyjnym Beton Stalu oraz budowaniu holdingu. Tymczasem musiałem skupić się na regulowaniu bieżących zobowiązań, podpisywaniu kolejnych porozumień. Jeżeli wspomniane sprawy będą załatwione, a wszystko na to wskazuje, że zostaną zakończone przed końcem sierpnia, to zobowiązania szybko uregulujemy. Zadłużenie u dostawców i podwykonawców, które powstało w 1998 i 1999 r. i które gwałtownie spiętrzyło się w tym roku, udało się nam zmniejszyć z 38 mln do 34 mln zł.

— To znaczy, że Beton Stal nie stracił płynności finansowej.

— Beton Stal cały czas reguluje bieżące zobowiązania, a tam, gdzie może, spłaca długi. To nie jest tak, że przestaliśmy komukolwiek płacić. Podpisujemy z niektórymi wierzycielami ugody, ale zobowiązań jest bardzo dużo. Wprawdzie Górnośląskie Centrum Obrotu Wierzytelnościami zamieściło ogłoszenie w prasie, ale rozmawialiśmy z nim i myślę, że zawrzemy jakieś porozumienie. Naszym celem nie jest unikanie spłacania długów, a wręcz przeciwnie — zdobycie środków i uregulowanie należności. Mogę tylko przeprosić oczekujących, że tak długo to trwa.

— Skąd wzięły się w firmie tak duże zaległości w płatnościach?

— Gdy rozpoczynałem pracę w spółce, zapowiedziałem, że nie będę zadawał wielu pytań i prowadził dochodzeń. Wydaje mi się, że podstawową przyczyną jest złe zarządzanie firmą. Kierowały nią osoby, które nie miały doświadczenia w budownictwie, i które nie traktowały budowy jako podstawowej działalności firmy, a co najważniejsze — podstawowego źródła dochodów.

Powinno być tak, że każda większa budowa ma własne subkonto i finansami rządzi kierownik budowy, oczywiście w porozumieniu z głównym księgowym czy dyrektorem finansowym firmy. Było natomiast tak, że budowa wypracowywała przychody, które następnie trafiały na ogólne konto firmy, i potem nie wiadomo, na co były przeznaczane. Od 1 stycznia tego roku każda budowa ma własne subkonto i na nowych budowach zaległości finansowych nie ma. Na razie przychody nie są na tyle duże, żeby pozwalały również na spłacanie zaległych zobowiązań.

— Czy teraz spółka jest zabezpieczona przed brakiem wypłacalności inwestorów budowlanych?

— Prace rozliczane są w odstępach miesięcznych i w przypadku braku płatności schodzi się z budowy. Myślę, że wcześniej w firmie nie było takiego zwyczaju.

— Ile czasu zajmie wyprowadzenie Beton Stalu na prostą?

— Gdy przychodziłem do tej firmy przyjąłem, że uporządkowanie firmy i holdingu zajmie mi od 2 do 3 lat. Beton Stal ma kilkanaście spó- łek zależnych i kilkanaście stowarzyszonych. Są to jednak spółki karły, które powstały w wyniku prywatyzacji Beton Stalu na początku lat 90. nie generujące żadnych zysków i nie wszystkie z nich są nam potrzebne. Przez pół roku pracowaliśmy nad doprowadzeniem do sensownej organizacji grupy. Wydaje mi się, że kończymy ten etap. Jest to jednak pracochłonne, bowiem akcjonariusze spółek stowarzyszonych na wiele rzeczy się nie zgadzają. Usunięcie kilkunastu spółek, bo o tyle chodzi, ze struktury Beton Stalu, jest bardzo trudne.

— W jakim stopniu sprawa zaległych zobowiązań utrudnia bieżące działanie spółki, zdobywanie nowych kontraktów?

— Bardzo utrudnia. Jak wiadomo, na ocenę oferty wpływ mają cena, wiarygodność i kondycja finansowa. Jeżeli firma ma trudną sytuację finansową, maleje jej wiarygodność i inwestor unika takiego kontrahenta.

— Dlatego dobrze byłoby, gdyby nową emisję akcji i obligacji objął jakiś porządny inwestor?

— To nie jest tak, że czekamy tylko na inwestora, który pomoże przezwyciężyć kłopoty. Przygotowaliśmy założenia do strategii, które zostały przyjęte przez radę nadzorczą, opracowaliśmy program restrukturyzacji spółki i grupy, zlikwidowaliśmy nierentowny od lat oddział w Czechach, ograniczyliśmy stan zatrudnienia, doprowadziliśmy do zakończenia starych kontraktów, które nie zawsze były rentowne. Nie należy też zapominać, że w ciągu 6 miesięcy, od czasu gdy kieruję pracami zarządu, Beton Stal wygrał kontrakty o łącznej wartości 88 mln zł.

— Kiedy nastąpi sprzedaż nowych akcji i obligacji?

— Myślę, że decydującym czynnikiem będzie zakończenie restrukturyzacji holdingu i uporządkowanie wszystkich spraw w grupie. To z kolei powinno nastąpić do końca tego roku. Spółka stanie się wtedy przejrzysta dla inwestorów.

— Czy Beton Stal ma już kandydata na inwestora strategicznego?

— Parę firm kręci się wokół Beton Stalu i prowadzone są rozmowy. Są to firmy zagraniczne, którym potrzebny jest polski potencjał wykonawczy. Zainteresowanie bierze się prawdopodobnie stąd, że nie wszyscy chcą kupować firmy za 500-600 mln zł, tak jak to było w przypadku Exbudu czy Budimexu.

— Jak właściciele Beton Stalu patrzą na sprawy restrukturyzacji spółki i grupy oraz pojawienie się inwestora branżowego?

— Współpraca z akcjonariuszami jest bardzo trudna, bo wszyscy oczekiwali, że gdy zacznę kierować spółką, to natychmiast będą efekty i wszystko będzie grać. Beton Stal praktycznie nie miał żadnej wizji rozwoju. Kupowano, nie wiadomo po co, akcje EC Będzin, Orbisu, Protektora, a nie pilnowano tego, z czego firma żyła. Teraz skoncentrowanie się na działalności budowlanej przychodzi bardzo trudno. Proces inwestycji budowlanych jest bardzo długi i z reguły zajmuje rok-dwa. Z tego względu w ciągu 4-5 miesięcy osiągnięcie efektów jest niemożliwe. Beton Stalowi na pewno potrzebny jest inwestor branżowy i sądzę, że udało mi się przekonać do tego akcjonariuszy.