Bez dobrych wieści indeksy poszły w dół

Jakub Ozdowski
opublikowano: 2008-09-24 00:00

Po poniedziałkowych spadkach w USA polskich inwestorów mogły uratować tylko dobre krajowe dane makro. Niestety, informacje z polskiej gospodarki rozczarowały i nadzieje na wzrosty zostały rozwiane. Tym bardziej że kryzys w światowym systemie finansowym nie gaśnie.

Po drastycznych poniedziałkowych spadkach na Wall Street i kiepskiej sesji na większości azjatyckich parkietów inwestujący na GPW w pierwszych minutach sesji rzucili się do sprzedaży akcji. Już na otwarciu WIG20 zjechał poniżej 2,4 tys. pkt. Po fatalnych danych o sprzedaży detalicznej straty się pogłębiły. Dynamika sprzedaży spadła poniżej 10 proc. i była najniższa od stycznia 2006 r. WIG20 wyhamował dopiero w okolicach 2350 pkt. Popyt był jednak zbyt słaby, aby odrabiać straty.

Oliwy do ognia dolała wypowiedź Henry’ego Paulsona, sekretarza skarbu USA. Zaapelował on do Kongresu o jak najszybszą decyzję w sprawie planu ratunkowego dla rynków finansowych. Podkreślił, że zwłoka będzie miała niszczące konsekwencje dla gospodarki USA. Polskiemu rynkowi nie pomógł nawet plusowy początek sesji na Wall Street. WIG20 stracił ostatecznie aż 2,8 proc. To sporo, ale o panicznej wyprzedaży nie ma mowy. Obroty na całym rynku sięgnęły nieco ponad 1,1 mld zł.

Na wtorkowej sesji fatalnie wypadł KGHM, który stracił najwięcej z blue chipów. Spółka z Lubina staniała o 5,8 proc. Inwestorów zaniepokoił prezes Mirosław Krutin, który za głęboką przecenę swojej firmy wini amerykańskie fundusze. Podaż nie oszczędziła również PKO, które oddało 5,2 proc. Inwestorom nie podoba się plan prezesa Jerzego Pruskiego o podniesieniu oprocentowania lokat. Analitycy szacują, że roczny koszt zmiany polityki cenowej wyniesie kilkaset milionów złotych.

Czarne chmury wciąż przetaczają się nad rynkami finansowymi, które pogrążone w kryzysie czekają na cudowne uzdrowienie. Oczy handlujących na giełdach całego świata zwrócone są w stronę waszyngtońskiego Kapitolu, gdzie już od kilku dni obradują kongresmeni. Coraz bardziej burzliwa i nierozstrzygnięta debata nad kryteriami planu wykupienia najbardziej toksycznych aktywów rynku kredytów hipotecznych wlewa niepokój w serca inwestorów. Im więcej wątpliwości, tym większą zmiennością na najbliższych sesjach będą cechowały się rynki.

Jakub Ozdowski