Bez kłótni postawić na swoim

Ewa Kulesza
opublikowano: 2006-03-20 00:00

Takie szkolenia potrzebne są i asystentce prezesa, i menedżerowi działu sprzedaży.

Asertywność to „pojęcie studnia”, które zrobiło prawdziwą karierę w ostatnich latach.

— Jest to rzeczowa komunikacja kasująca gry manipulacyjne czy agresję — wyjaśnia Anna Mikołajewska, szef firmy szkoleniowej Homo Creatore.

— To ważna umiejętność pokazywania swojego stanowiska tak, by nikomu nie wyrządzić szkody. Trzeba umieć chronić siebie i własne interesy — twierdzi Anna Brzosko, główny specjalista ds. marketingu i PR w Telefonicznej Agencji Informacyjnej.

Firmy często decydują się na wplatanie asertywności w szerzej zakrojone treningi.

— Elementy kursu asertywności są zawarte w szkoleniach dla naszych pracowników sprzedaży i działu obsługi klienta. Takie dwu-, trzydniowe szkolenia są prowadzone w grupach 30-40-osobowych. Organizujemy je raz do roku i właśnie teraz przygotowujemy się do takich zajęć — dodaje Anna Brzosko z TAI.

Jak to wygląda?

Umiejętność ta jest zazwyczaj przekazywana na szkoleniach zamkniętych. Najczęściej trwają one dwa dni i są organizowane w grupach 8- -12-osobowych. Poprzedzają je rozmowy szkoleniowców z osobami, które będą brały udział w treningu i z ich przełożonymi. Rozpoznaniu tych pól, w których rozwój asertywności jest najbardziej pożądany, często pomagają testy. Około 80 proc. czasu szkolenia to zajęcia praktyczne. Poprzez scenki czy studia przypadków pokazuje się kursantom, jak mają wyrazić swe oczekiwania i poglądy.

— Ćwiczone są różne sytuacje zawodowe, np. asertywne powiedzenie, że „muszę ustalić termin”, czy przyjęcie krytyki, tak by nie pójść w agresję albo w uległość — opisuje Szymon Milonas, trener z ProFirmy.

Ćwiczonym zadaniem może być np. odegranie scenki, w której jedna z osób wciela się w szefa, a druga w podwładnego chcącego uzyskać urlop. Celem jest dojście do porozumienia — pomimo przeszkód. Szef nie może krzyczeć czy ignorować pracownika, a proszący o wolne musi umieć bez lęku wyrażać swoje potrzeby.

Dla kogo?

Takie kursy przydają się tym, których praca łączy się z częstymi kontaktami z ludźmi oraz stresem.

— Szkolenie przyda się i asystentce prezesa, i menedżerowi działu sprzedaży. Szkolenie pozwala na umiejętne formułowanie uwag i opinii, uczy komunikować się bez agresji, a także, jak odmawiać i np. nie brać na siebie za dużo obowiązków. Dzięki temu może wzrosnąć efektywność i komunikacja w pracy — twierdzi Ewa Fiedor, trener ośrodka szkoleniowego Grupa TemPo — Doradztwo Personalne i Organizacyjne.

Czy warto?

Za standardowy dwudniowy trening dla 10-osobowej grupy trzeba zapłacić około 10 tys. zł. Do tego należy doliczyć dodatkowe koszty, np. za salę. Czy warto wydać takie pieniądze na rozwój pracowników?

— Asertywność pracowników wiąże się z mnóstwem oszczędzonego czasu i energii. Klienci są bardziej zadowoleni, a to siłą rzeczy przekłada się na większe zyski — stwierdza Anna Mikołajewska.