Bez odcieni jest taniej

Maria Czudowska
opublikowano: 23-10-2003, 00:00

Blisko 90 proc. kart użytkowanych w Polsce drukowanych jest za granicą. Dlaczego? Krajowa produkcja nadal jest za droga.

W Polsce w obiegu jest prawie 16 mln kart bankowych, z czego prawie 90 proc. wydrukowano za granicą. Innych kart (m.in. stałego klienta, dostępu, identyfikacyjnych) jest prawie 25-30 mln — i w tym przypadku również niewielki odsetek wydrukowany został w Polsce.

— Rodzimy rynek jest wciąż zbyt mały, żeby inwestycja w drukarnię kart z prawdziwego zdarzenia miała szansę powodzenia. Na świecie jest obecnie nadwyżka mocy produkcyjnych. Gdyby wszyscy producenci kart pracowali pełną mocą, każdy z nas miałby w portfelu nie kilka, lecz kilkadziesiąt kart — twierdzi Remigiusz Montwiłł, prezes Argo Card.

Innego zdania jest Urszula Bańbura, dyrektor produkcji w Drukarni Skarbowej.

— Jest wiele argumentów przemawiających za tym, żeby drukować karty w kraju. Przede wszystkim logistyka — niepotrzebnie płaci się za transport. Poza tym czas wykonania i korekt jest krótszy. Drukarnia Skarbowa ma odpowiednie maszyny do produkcji kart oraz skarbce, gwarantuje też zabezpieczenie transportu — przekonuje Urszula Bańbura.

Problemem są jednak długoterminowe umowy zawarte między bankami w Polsce a producentami kart za granicą. Dopiero po ich wygaśnięciu będą one mogły zdecydować się na karty drukowane w Polsce.

Nadzieją dla polskich producentów są więc karty inne niż bankowe. Coraz więcej firm zleca produkcję kart identyfikacyjnych z profesjonalnymi zabezpieczeniami. Wydrukowanie karty z paskiem magnetycznym, przy nakładzie 100 tys. sztuk, kosztuje sporo poniżej złotego. Jest ona kilkukrotnie tańsza od karty bankowej — nie ma na niej hologramu i różnic kolorystycznych.

Firma Argo Card obsługuje m.in. programy lojalnościowe koncernu paliwowego Shell oraz towarzystw ubezpieczeniowych PZU i Hestia.

— Nasze Centrum Personalizacji i Mailingu — które w przyszłym roku zostanie rozbudowane — już teraz spełnia wszystkie wymogi unijne i te określone w ustawie o bezpieczeństwie danych osobowych — zaznacza prezes Argo Card.

Drukarnia Skarbowa dotąd tylko drukowała karty. W przyszłym roku zamierza otworzyć centrum personalizacji. Jej klientami są m.in.: banki BGŻ i Pekao SA, Polskie Radio, kino Silverscreen i Zarząd Komunikacji Miejskiej w Gdańsku.

Eksperci twierdzą, że do 2006 r. wszystkie karty magnetyczne użytkowane w Polsce wymienione zostaną na chipowe. Mimo to niektóre firmy, ze względu na koszty, do tego czasu wolą wydawać te z paskiem magnetycznym. Koncern paliwowy Shell kartę chipową programu lojalnościowego SMART zamienił na magnetyczną (na całym świecie). Cena takiej karty zależy od tego, jaką pojemność ma mikroprocesor. Remigiusz Montwiłł przyznaje, że druk najprostszej karty chipowej (bez zabezpieczeń) to wydatek rzędu 3-4 zł przy nakładzie kilkuset tysięcy sztuk.

— Drukarnia Skarbowa ma linię do implantacji chipów, ale na razie tylko do kart lojalnościowych. Staramy się o certyfikację na chipowe karty bankowe. Bierzemy pod uwagę to, że niedługo paski magnetyczne zostaną zastąpione układami elektronicznymi — mówi Urszula Bańbura.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Czudowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bez odcieni jest taniej