Poza pozyskaniem inwestora FSO musi sprzedać zbędne aktywa, ograniczyć zatrudnienie i zawrzeć układ z wierzycielami.
Rok 2004 będzie decydujący dla Daewoo-FSO, producenta samochodów z Warszawy. Najważniejszym zadaniem jest znalezienie inwestora strategicznego.
— Najpóźniej w ciągu czterech miesięcy powinno się wyjaśnić, kto nim będzie — twierdzi Wojciech Janczyk, szef rady nadzorczej Daewoo-FSO.
Daewoo-FSO musi też rozwiązywać wiele bieżących problemów.
— Trzeba zabiegać o czasowe zlecenia koncernów motoryzacyjnych, kontynuować sprzedaż aut na rynek ukraiński i starać się o przedłużenie praw do produkcji matizów i lanosów — twierdzi Wojciech Janczyk.
Firma musi też dokończyć restrukturyzację.
— Konieczne jest przywrócenie płynności finansowej, jak najszybsza sprzedaż zbędnych aktywów i zmniejszenie zatrudnienia. Ważne jest także zawarcie układu z wierzycielami. To może udać się tylko wtedy, gdy będą wiedzieli, że firma ma nie tylko wizję przyszłości, ale konkretny plan rozwoju i szansę na pozyskania partnera — dodaje nasz rozmówca.
Wiele już zrobiono. Spółka zawarła porozumienie z polskimi bankami wierzycielami w sprawie redukcji zadłużenia i rozłożenia pozostałej części na raty. Pierwotnie, wraz z odsetkami, dług ten wynosił blisko 600 mln zł. Uporano się także z zadłużeniem wobec Skarbu Państwa (250 mln zł plus odsetki). Wierzytelności zostały zamienione na akcje spółki. Udało się także rozwiązać problem zobowiązań wobec większościowego akcjonariusza, czyli Daewoo Motor Co., wynoszący około 750 mln USD. Koreańczycy objęli akcje nowej emisji spółki w zamian za umorzenie zobowiązań. Tym samym dług został „wyzerowany”. Pod koniec ubiegłego roku Koreańczycy wycofali się też z zarządzania spółką, a kontrolę właścicielską przejął Skarb Państwa.