Bez reform rządowi trudno będzie ciąć deficyt

JKW
opublikowano: 2008-06-12 00:00

Polska zbiera pochwały za równoważenie finansów publicznych, ale w przyszłości to zadanie może nie być takie proste.

Polska zbiera pochwały za równoważenie finansów publicznych, ale w przyszłości to zadanie może nie być takie proste.

Polska gospodarka rozwija się bardzo szybko i wyraźnie zmniejszyła zapóźnienie wobec do państw bardziej rozwiniętych — taki wniosek postawiła w opublikowanym wczoraj raporcie Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Zbieramy w nim pochwały za dynamiczny wzrost gospodarczy (po ponad 6 proc. przez ostatnie dwa lata), spektakularny spadek bezrobocia (z 18 proc. w 2005 r. do 8,5 proc. w IV kwartale 2007 r.) i widoczną poprawę warunków życia. Ekonomiści OECD z uznaniem wypowiadają się też o polskich finansach.

— Jedną z korzyści poprawy koniunktury i spadku bezrobocia jest znaczna redukcja deficytu finansów publicznych w 2007 r. do poziomu 2 proc. PKB z 3,8 proc. PKB w 2006 r. Dzięki temu Polska stworzyła warunki do zniesienia procedury nadmiernego deficytu, którą wszczęła Unia Europejska w 2004 r. — mówi Andrew Dean, dyrektor departamentu ekonomicznego OECD.

Topór prawie zakopany

I rzeczywiście: jesteśmy coraz bliżej ułaskawienia przez Brukselę. Wczoraj Komisja Europejska poinformowała, że zaleciła unijnej Radzie Ministrów Finansów zakończenie procedury nadmiernego deficytu. Decyzja należy do szefów resortów, którzy zwykle przyjmują rekomendację KE.

— Zasłużyliśmy na zdjęcie procedury. Już samo jej nałożenie budziło wątpliwości — decyzja została podjęta na podstawie danych z okresu, kiedy Polska nie była jeszcze członkiem UE. Ostateczne zamknięcie tej sprawy nastąpi na najbliższym posiedzeniu ministrów finansów Unii w ciągu kilku tygodni. Będziemy wówczas o krok bliżej na drodze do strefy euro — mówi Remigiusz Grudzień, ekonomista PKO BP.

Trudna droga w dół

Na tym jednak kończą się dobre wiadomości. Ekonomiści OECD zaznaczają, że bez poważnych reform zrównoważenie finansów publicznych nie będzie tak skuteczne jak w przeszłości.

— Osłabienie koniunktury spowoduje spadek dochodów do budżetu, a wydatki dalej rosną, co pokazuje budżet na 2008 r. — twierdzi Andrew Dean.

Ministerstwo Finansów wierzy jednak, że uda mu się obniżanie deficytu. W programie konwergencji, swoistej mapie drogowej do strefy euro, zakłada, że każdego roku deficyt będzie malał o 0,5 pkt proc. PKB. Czy tak się stanie, zależy głównie od kolejnych budżetów. Wykonanie tegorocznego zapowiada się dobrze. Elżbieta Suchocka-Roguska, wiceminister finansów, szacuje, że deficyt budżetowy na koniec roku wyniesie 18- -24 mld zł. Co prawda, nawet w najlepszym wariancie będzie wyższy od ubiegłorocznego (wyniósł 16 mld zł), ale to i tak znacznie niższy od zapisanych w ustawie budżetowej 27,1 mld zł.

Jak będzie w 2009 r.? Resort finansów wstępnie celuje w 18,2 mld zł. Jeśli więc spełni się najbardziej optymistyczny scenariusz na 2008 r., może się okazać, że w przyszłym roku deficyt będzie rósł zamiast maleć.

18

mld zł Tyle może wynieść deficyt budżetowy w 2008 r. To mniej niż plan na 2009 r.