Bez systemu zachęt ani rusz

Sylwester Sacharczuk
opublikowano: 25-04-2014, 00:00

Innowacyjność:  Większość krajów, wspierając B+R, oprócz dotacji stosuje ulgi podatkowe. Polska skupia się na grantach i zapomina o innych zachętach

Prawie wszystkie państwa Europy Środkowej dbają o innowacyjność dwutorowo. Z jednej strony korzystają z funduszy UE, ale nie zapominają też o innych metodach pobudzania firm do działań badawczo-rozwojowych (B+R) — np. przez daleko idące zachęty podatkowe. Krajem z naszej części kontynentu, który pod tym względem negatywnie się wyróżnia, jest Polska — wynika z raportu „Przegląd zachęt na działalność B+R na świecie” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. 

— Trendy wskazują na umacnianie się i coraz większą popularność systemów mieszanych. Komisja Europejska wyraźnie wskazała, że Polska też powinna zastanowić się nad systemem wsparcia, który będzie oparty nie tylko na funduszach unijnych, bo te w pewnym momencie się skończą, ale nad stałym systemem niezależnym od zewnętrznego wsparcia — zwraca uwagę Magdalena Burnat-Mikosz, lider zespołu R&D Deloitte. 

Na zakup, a nie na B+R

Z 30 państw, które obejmuje raport, aż 22 ma mieszane systemy wsparcia działalności B+R. W pięciu pomoc opiera się tylko na ulgach podatkowych, a trzy — w tym Polska — skupiają się wyłącznie na grantach. Firmy nad Wisłą mogą skorzystać tylko z tzw. ulgi na zakup nowej technologii, jednak eksperci są zgodni, że nie jest to zachęta podatkowa do rozwoju innowacji w firmach. 

— Nie uznajemy tego za zachętę do działalności badawczo-rozwojowej, bo ten instrument promuje tylko kupowanie wyników B+R z zewnątrz. A właściwa ulga podatkowa powinna zachęcać do podnoszenia wydatków na badania wewnątrz firmy. I to rekomenduje nam Unia Europejska, potwierdzając, że Polska nie ma takiego systemu — tłumaczy Michał Turczyk, dyrektor w zespole R&D Deloitte. 

W pozostałych badanych krajach zachęt jest znacznie więcej. I tak. np. w Portugalii przedsiębiorca inwestujący 1 USD na badania i rozwój odzyskuje w postaci ulg finansowych ponad 60 centów. Jeśli tego samego dolara wyda w Polsce, nie dostanie nic. I tak możemy mówić o poprawie, bo jeszcze w ubiegłym roku musiał dopłacać. 

— Pożądane będzie połączenie dwóch form. Dotacje to jedno, ale obok nich musi być zdrowy, zorientowany rynkowo system zachęt. Inicjatywy podatkowe mogą objąć większą liczbę przedsiębiorców, są bardziej przyjazne rynkowi niż dotacje i wymagają niewielkich kosztów administracyjnych. Firmy będą mogły wybierać, na co chcą przeznaczać wydatki badawczo-rozwojowe i kiedy mają to robić. W przypadku grantów często były uzależnione od terminów i dostosowywały swoje plany i projekty do konkursowych priorytetów, nie zawsze zgodnych z największymi potrzebami — mówi Michał Turczyk. 

Nawet 300 proc. ulgi

Jakie są ulgi w innych krajach? Np. na Węgrzech wydatki związane z B+R mogą być odjęte od podstawy opodatkowania CIT, a ulga w przypadku kosztów działalności badawczo-rozwojowej wynosi 200 proc. Tę samą wysokość zachęty utrzymują również Czesi. W przypadku Chorwacji ulga wynosi od 175 do 250 proc. na badania podstawowe, stosowane i na prace rozwojowe. Litwini poszli jeszcze dalej — wprowadzili odliczenie w wysokości 300 proc. kosztów. Od 1 lipca taka sama ulga będzie obowiązywała na Łotwie. W drugiej połowie roku do grona państw stosujących efektywne zachęty podatkowe na działalność B+R dołączy też Słowacja. 

— Polska pozostanie wtedy jedynym krajem w regionie, który nie ma żadnych ulg i jest skupiony na dofinansowaniu z UE
— podkreśla Magdalena Burnat-Mikosz. 

Jest jednak szansa na poprawę sytuacji. W odpowiedzi na zalecenia z Brukseli polski rząd przygotował i zatwierdził „Program Rozwoju Przedsiębiorstw do 2020 r.”, w którym pojawia się zapowiedź wprowadzenia nowej premii dla firm podnoszących wewnętrzne nakłady na B+R. Miałaby ona zastąpić dotychczasową wyżej wspomnianą ulgę, która faworyzuje kupowanie rozwiązań opracowanych na zewnątrz firmy. Kiedy to rozwiązanie mogłoby wejść w życie? 

— Termin jego wprowadzenia jest uzależniony od tego, kiedy z Polski zostanie zdjęta tzw. procedura nadmiernego deficytu wszczęta z powodu przekroczenia progu 3 proc. PKB. Teraz deficyt sektora finansów jest nadal powyżej progu i wynosi 3,8 proc. W przyszłym roku zakłada się jego spadek do 2,8 proc. To oznacza, ze zmiany nastąpią najwcześniej w 2016 r. — przewiduje Magdalena Burnat-Mikosz. 

 

32 proc. Taką część wydatków na B+R ponoszą w Polsce przedsiębiorcy. Resztę kosztów pokrywa sektor publiczny. Firmy z UE są zdecydowanie bardziej skłonne do przeznaczania pieniędzy na ten obszar — pokrywają 54 proc. wydatków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu