Bez zmiany przepisów fuzje są tylko mrzonką

Paulina Sztajnert
24-09-2004, 00:00

Chociaż aż sześć funduszy jest otwartych na różne formy aliansów, to do konsolidacji szybko nie dojdzie. Chyba że urząd nadzoru zmieni prawo.

Powszechne Towarzystwo Emerytalne Bankowy (PTE), zarządzające ósmym na rynku funduszem emerytalnym (OFE), bacznie przygląda się emerytalnemu rynkowi. Na razie nie chce jednak ujawniać szczegółów.

— Jako PTE nie mamy zamiarów akwizycyjnych, ponieważ nie mamy na to pieniędzy. Dysponujemy tylko 50 mln zł środków własnych. Co do naszego akcjonariusza, banku PKO BP, jest on już spółką publiczną i to jego proszę pytać o ewentualne przejęcia. Zapewniam, że jest on świetnie zorientowany w sytuacji na rynku emerytalnym i podejmie właściwą decyzję. Obecnie na sprzedaż są dwa fundusze, gotowe do połączenia są kolejne cztery — mówi Krzysztof Lutostański, prezes PTE Bankowy.

Do pierwszej grupy od dłuższego czasu zaliczane są OFE Dom i Skarbiec-Emerytura, do drugiej: Allianz, Pekao, Sampo i CS L&P. Mimo iż akwizycyjnych celów nie brakuje i — jak zapewnia prezes PTE Bankowy — na rynku jest miejsce dla góra dziesięciu-dwunastu funduszy, konsolidacyjny pociąg na razie nie ruszy.

— To, czy dojdziemy do tej liczby szybko, zależy od Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Jeśli nadzór będzie wymagał, że po połączeniu będą obowiązywać opłaty funduszu, w którym są one niższe, to przed 2012 r. niewiele się zmieni na rynku. Potem wszyscy, jak nakazuje ustawa, będą musieli mieć ten sam poziom opłat i dopiero wtedy otworzy się droga do konsolidacji. Konsolidowanie się przy obecnych wymaganiach często oznaczałoby przez najbliższych 7-8 lat podobne przychody, a tylko więcej członków, czyli większe koszty zmienne. To nie ma sensu — twierdzi prezes Lutostański.

Dodaje, że przejęcie dziś małego funduszu, który ma niskie opłaty, może w skrajnym przypadku spowodować spadek przychodów i ograniczyć możliwość następnych przejęć. To nie jedyne zmartwienie emerytalnego biznesu. OFE coraz częściej borykają się także z problemem dywersyfikacji portfela inwestycyjnego.

— Na razie nie ma jeszcze bąbla spekulacyjnego na giełdzie, choć może przeceny były nieco hamowane przez OFE. Niestety, im dłużej będzie trwał podażowy niedostatek, problem będzie narastał. Największe fundusze już to odczuwają. Aby tego uniknąć, wpływy z prywatyzacji powinny rocznie wynosić około 4 mld zł. Trzeba też stworzyć mechanizmy giełdowego rozwoju małych i średnich firm — uważa Krzysztof Lutostański.

Sama zmiana limitów inwestycyjnych OFE nie pomoże.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Sztajnert

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bez zmiany przepisów fuzje są tylko mrzonką