Zerowy ślad węglowy (carbon footprint), czyli emisja netto gazów cieplarnianych w całym procesie produkcyjnym równa zero, to wyróżnik biznesowy, na który postawiły Poldanor, producent m.in. trzody chlewnej, oraz Prime Food, zakłady mięsne (obie należące do międzynarodowej grupy Axzon). Firmy właśnie uzyskały stosowny certyfikat potwierdzający te wartości. Na rynku mięsnym to nowinka, w branży spożywczej dokonaniami w zakresie wodnego śladu (water footprint) chwalą się m.in. piwowarzy.
![ENERGETYCZNY ODPAD: Z ponad 30 ferm trzody chlewnej i kilkunastu tysiącach hektarów pól Poldanor
i Prime Food zasilają swoje biogazownie 250 tys. ton odpadów rocznie. Dzięki temu wyprodukował w 2013 r.
energię elektryczną pokrywającą zapotrzebowanie 16 tys. gospodarstw domowych. [FOT. BLOOMBERG] ENERGETYCZNY ODPAD: Z ponad 30 ferm trzody chlewnej i kilkunastu tysiącach hektarów pól Poldanor
i Prime Food zasilają swoje biogazownie 250 tys. ton odpadów rocznie. Dzięki temu wyprodukował w 2013 r.
energię elektryczną pokrywającą zapotrzebowanie 16 tys. gospodarstw domowych. [FOT. BLOOMBERG]](http://images.pb.pl/filtered/2a85682f-d979-43d8-b342-9ca0fdfa9b9d/96ec133c-c497-5d2c-b4c4-3231e6f40806_w_830.jpg)
— Dzięki produkcji zielonej energii w naszych biogazowniach neutralizujemy skutki emisji związane z podstawową działalnością, czyli produkcją roślinną, wytwarzaniem paszy, chowem świń i produkcją mięsa. Obecnie w branży mięsnej średni ślad węglowy kształtuje się na poziomie 5,5 kg CO 2-e/kg (ekwiwalent CO 2 na kilogram) mięsa — mówi Grzegorz Brodziak, prezes Poldanoru.
Przyznaje, że to coraz popularniejszy element polityki wielu koncernów w Europie Zachodniej i USA.
— Pokazujemy w ten sposób klientowi, że jesteśmy neutralni dla środowiska. Dlatego wybierając nasze mięso w sklepie pozostaje przyjazny środowisku — dodaje Paweł Nowak, prezes Prime Food.
— W Polsce jest już grupa konsumentów zainteresowana takimi cechami produktów, co widać chociażby po coraz częstszych działaniach różnych organizacji ekologicznych. Jednak takich klientów wciąż nie ma wielu. Większość kieruje się relacją jakości i ceny. W dłuższym okresie może to być jednak bardzo ciekawy sposób przyciągania klientów i zdobycia ich zaufania — uważa Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.
Zgadza się z nim Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.
— Tego typu komunikacja jest popularna w krajach zachodnich. W Polsce nie jest jeszcze specjalnym wyróżnikiem konkurencyjnym przedsiębiorstw. Natomiast pojawiają się już u nas firmy, które chwalą się jeszcze innym rodzajem oszczędności dla środowiska — ograniczeniem strat w zużywaniusurowców rolnych, czyli na etapie przechowywania lub transportu. Respect Index, działający na warszawskiej giełdzie, świadczy o tym, na ile można wykorzystywać takie elementy CSR do celów biznesowych. To jasny sygnał, że różne działania dla środowiska i społeczności lokalnych przedsiębiorcy są w stanie przełożyć na wartość spółki — komentuje Andrzej Gantner.
O swoich wodnych i węglowych oddziaływaniach na środowisko znacznie szerzej niż branża mięsna informują piwowarzy.
— W 2008 r. SABMiller [do którego należy w Polsce Kompania Piwowarska — red.] zobowiązał się ograniczyć zużycie wody o 25 proc. na hektolitr piwa do 2015 r., a cel osiągnięto 22 miesiące wcześniej. W ujęciu globalnym SABMiller startował z poziomu 4,6 hl wody na 1 hl piwa, by po pięciu latach zejść do wartości 3,5 hl wody na 1 hl piwa. W Polsce browar w Tychach wykorzystuje 3,02 hl wody do wyprodukowania 1 hl piwa, zaś browary w Poznaniu i Białymstoku — 2,92 hl — wylicza Wojciech Mrugalski, kierownik ds. komunikacji w Kompanii Piwowarskiej (KP). Jego zdaniem, ekologia jest zdecydowanie trendem, który zyskuje i będzie zyskiwał na znaczeniu.
— Rośnie świadomość, że kupowany przez nas produkt przeszedł długą drogę do naszego domu (pochodzenie składników, proces produkcji) i że jego droga nie kończy się wraz ze spożyciem (recykling, utylizacja) — dodaje Wojciech Mrugalski. Jak przekłada się to na wybory przy półce? Jak przyznaje szef komunikacji w KP, polscy konsumenci nie są jeszcze tak świadomi ekologicznie, żeby o zakupie zdecydowało np. biodegradowalne czy nadające się do recyklingu opakowanie produktu, zwłaszcza jeśli mieliby więcej za nie zapłacić. Na efekt finansowy swojej antycieplarnianej postawy, czyli większą sprzedaż, nie liczą też na razie Poldanor i Prime Food.
— Stanie się ona przewagą konkurencyjną dopiero długoterminowo. Obecnie świadomość klientów dopiero się rodzi. To, co dodatkowo za nami przemawia, to również cena mięsa — nie jest ono droższe, tak jak często bywa w przypadku produktów powiązanych z ekologią — opowiada szef Prime Food. Spółka nie ponosi bowiem żadnych wyższych kosztów. Inwestycja w biogazowanie wespół z budową ferm była od razu uwzględniona w biznesplanie. Dzięki temu zużywanych jest w nich 250 tys. ton odpadów, które powstają z produkcji roślinnej i zwierzęcej.
— Wykorzystujemy również tzw. masę pofermentacyjną, czyli produkt uboczny, który zostaje po produkcji w biogazowni. Doskonale sprawdza się jako nawóz — zagospodarowana jest więc na 13 tys. hektarów naszych pól. Nie ponosimy więc dodatkowych kosztów wywiezienia tej masy, znalezienia odbiorców, a ponadto oznacza to oszczędności w nawożeniu pól — opowiada Grzegorz Brodziak.
0 ton CO 2-e na 1 kg Taką emisją gazów cieplarnianych netto na każdy kilogram mięsa chwali się Poldanor.