Parlamentarno-rządowa fabryka legislacyjna zakończyła rok 2001 imponującym dorobkiem. Wyprodukowała 157 zeszytów Dziennika Ustaw o łącznej objętości aż 13132 stron (patrz diagram obok). Pomieściły one tyle mądrych ustaw, umów międzynarodowych i rozporządzeń. To straszny pech, że opublikowano akurat o jedną ustawę za mało...
Pierwsze trzy tygodnie roku 2002 upamiętnią się w dziejach polskiego biznesu sparaliżowaniem chęci podejmowania przez osoby fizyczne działalności gospodarczej. Ustawa z 14 grudnia 2001 r., nowelizująca ustawę o Krajowym Rejestrze Sądowym, przepisy wprowadzające ustawę o KRS oraz prawo gospodarcze, MUSIAŁA wejść w życie 31 grudnia — a wejdzie dopiero 23 stycznia! W okresie dzielącym obie te daty gminy nie mają podstawy prawnej, aby zarejestrować lub przerejestrować jakiegokolwiek przedsiębiorcę (mogą co najwyżej przyjmować wnioski). Owa podstawa wygasła 31 grudnia, jest przedłużana o dwa lata — ale po trzech tygodniach dziury prawnej.
Przyjęło się zrzucać legislacyjne błędy na anonimowego „ustawodawcę”. W przypadku tego skandalu daje się ustalić personalną odpowiedzialność kolejnych decydentów. Prześledźmy ścieżkę ustawodawczego bezhołowia:
- 27 listopada — Rada Ministrów wnosi do Sejmu projekt ustawy. Do 31 grudnia jest już mało czasu, a mimo to projekt przewiduje, iż „ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia”. Podpisał — premier Leszek Miller.
- 6 i 14 grudnia — sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka sporządza dwa sprawozdania. Czas nagli, ale o przyspieszeniu terminu wejścia ustawy w życie nikt z posłów nawet nie pomyśli. Podpisali — przewodniczący komisji Grzegorz Kurczuk i poseł sprawozdawca Danuta Hojarska.
- 14 grudnia — Sejm uchwala ustawę i przesyła do Senatu. Podpisał — marszałek Marek Borowski.
- 18 grudnia — senacka Komisja Ustawodawstwa i Praworządności wnosi o przyjęcie ustawy bez poprawek. Przepisu o terminie wejścia jej w życie nikt z senatorów nawet nie czyta (inaczej — musiałby skojarzyć daty!) Podpisała — przewodnicząca komisji Teresa Liszcz.
- 20 grudnia — Senat uchwala przyjęcie ustawy bez poprawek. Stracona zostaje ostatnia szansa poprawienia terminu na „z dniem 31 grudnia 2001 r.” (co Sejm następnego dnia na pewno by zatwierdził). Podpisał — marszałek Longin Pastusiak.
- 21 grudnia — ustawa trafia (via Sejm) do podpisu do prezydenta. Ponieważ nie wchodzi w życie z Nowym Rokiem — nie zostaje potraktowana w sposób nadzwyczajny, tak jak pakiet ustaw okołobudżetowych, które podpis uzyskały (na prośbę premiera) od ręki i 29 grudnia ukazały się w Dzienniku Ustaw nr 154.
- 2 stycznia — gminy w całym kraju i potencjalni przedsiębiorcy grają larum.
- 3 stycznia — zaalarmowany prezydent Aleksander Kwaśniewski podpisuje ustawę, skracając przysługujący mu czas o tydzień.
- 8 stycznia — ustawa ukazuje się w pierwszym tegorocznym Dzienniku Ustaw (a przynajmniej taki jest plan).
- 23 stycznia — ustawa wchodzi w życie, a gminy znowu rejestrują działalność gospodarczą osób fizycznych.
Czego tu się czepiać, przecież nic się nie stało. Najważniejsze, że tabun przepracowanych posłów, senatorów i marszałków wypoczął w czasie przerwy świąteczno-noworocznej w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Wszak terminowo uchwalili ustawę tak ważną dla całego sektora małych i średnich przedsiębiorców...
W zgodnej opinii tego sektora, legislacyjna kompromitacja w tak prostej sprawie źle wróży rozwinięciu exposé Leszka Millera, który 25 października zapowiadał: „Najważniejszym dla całej kadencji będzie rok 2002 (...). Wdrożony zostanie także pakiet legislacyjny pod nazwą przede wszystkim przedsiębiorczość, stwarzający lepsze warunki dla rozwoju głównie małych i średnich przedsiębiorstw”.