Bezkrólewie w ARR nie ma końca

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 04-10-2012, 00:00

Trzy podejścia, trzy porażki. Od 10 miesięcy agencja rolna nie ma szefa. Do czterech razy sztuka?

Stanisławowi Kalembie, nowemu ministrowi rolnictwa, nie udało się wyłonić prezesa najważniejszej rolniczej agendy — Agencji Rynku Rolnego. (ARR) Konkurs został zakończony bez rozstrzygnięcia. — Żadna z osób aplikujących na to stanowisko nie przeszła wszystkich etapów postępowania — informuje Małgorzata Książyk z biura prasowego resortu rolnictwa.

— Kandydat, którego zaakceptowali i Kalemba, i Pawlak, przepadł. Konkurs musiał więc zostać zakończony bez rozstrzygnięcia. ARR jest zbyt cennym łupem, aby kierował nią ktoś przypadkowy — mówi nasze źródło związane z resortem rolnictwa. Kim był faworyt szefa PSL i ministra rolnictwa? Nie wiadomo. Nazwiska osób ubiegających się o stanowisko szefa ARR są pilnie strzeżoną tajemnicą. Wiadomo tylko, że do ostatniego etapu zakwalifikowało się pięć osób. Jedna z nich wycofała się z konkursu.

Minister Kalemba rozpoczął procedurę ogłaszania kolejnego postępowania. Będzie to czwarte podejście. Bezkrólewie w ARR trwa już blisko dziesięć miesięcy. Resort rolnictwa nie potrafi wyłonić szefa agencji od końca 2011 r. Wówczas z funkcji został odwołany Władysław Łukasik, bohater ujawnionych przez „PB” tzw. taśm PSL. Podczas rozmowy z Władysławem Serafinem, szefem kółek rolniczych, były szef ARR opowiada o kulisach utraty stanowiska oraz rzekomych nieprawidłowościach panujących w podległych resortowi rolnictwa agendach i spółkach.

Przepowiedział też, że wyłonienie nowego prezesa ARR będzie trwać bardzo długo. „To będzie trwać dłużej, oni się nie będą śpieszyć z konkursem. Dlatego, że wygodnie jest dla Śmietanki [odwołanego po ujawnieniu nagrania z funkcji dyrektora generalnego Elewarru — red.], wygodnie jest dla tej (…) grupy, żeby oni rządzili” — mówił Władysław Łukasik.

Wskazywał też na wątpliwości wokół kierowania ARR przez osobę, która tylko pełni obowiązki. „Chociaż formalnie według ustawy, to żebyś wiedział, to nie jest całkiem legalne p.o. [chodzi o Andrzej Łuszczewskiego — red.]. Dlatego, że w ustawie nie przewidziano czegoś takiego jak p.o. i premier właściwie powinien najpierw ogłosić konkurs, a potem dopiero zrobić albo zmienić przepis. Ale tam pal sześć. Zrobili jak zrobili” — mówił były szef ARR.

Po odwołaniu Łukasika p.o. prezesa został wiceprezes Andrzej Łuszczewski. We wrześniu premier Donald Tusk zwolnił go jednak z pełnienia obowiązków, a na p.o. szefa agencji mianował Lucjana Zwolaka.

Nazwiska obu menedżerów pojawiają się na tzw. taśmie PSL. Co ciekawe, Lucjan Zwolak od połowy 2008 r. zasiada w radzie nadzorczej Elewarru, spółki należącej do ARR. To właśnie w tym przedsiębiorstwie — jak twierdził Władysław Łukasik — miało dochodzić do nadużyć i patologii, które obecnie badają prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne. Prezesa ARR powołuje premier na wniosek ministra rolnictwa w porozumieniu z ministrem finansów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu