Bezpieczeństwo przesyłek jest wyznacznikiem jakości usług

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2003-01-30 00:00

Kradzieże przesyłek, uprowadzenia samochodów czy wreszcie wykorzystywanie sieci i marki firm transportowych do przestępstw zdarzają się coraz częściej. Śmiało można zaryzykować twierdzenie, że nie ma w Polsce firmy transportowej, której nie ukradziono towaru lub nie próbowano, wykorzystać jej usług np. do przemytu. Niestety zdarza się również, że przesyłki giną wewnątrz firm — za sprawą nieuczciwych pracowników.

Wszystko to powoduje, że przedsiębiorcy szukają nowych sposobów na zabezpieczenie siebie i swoich klientów. Większość firm TSL, pytana o priorytety, na pierwszym miejscu wymienia zapewnienie bezpieczeństwa powierzonego im towaru.

— Bezpieczeństwo przesyłek jest szczególnie ważne, tym bardziej że wysoki procent obsługiwanych przez nas firm to instytucje finansowe. Dlatego też staramy się robić wszystko, aby zapobiec problemom. Wierzymy w profilaktykę. Posiadamy rozbudowany system kontroli pracowników, włącznie z prowadzeniem okresowych badań wariografem. Wprowadziliśmy szereg zabezpieczeń takich jak: ukryte kamery, plomby, taśmy zabezpieczające, strefy limitowanego wejścia, rejestracja wchodzących i wychodzących — opowiada Marek Różycki, prezes Masterlink Express.

Warto podkreślić, że skutecznym zabezpieczeniem jest ścisła współpraca z klientami.

— Poznanie i zrozumienie drogi przesyłki, od przygotowania do dostarczenia, ułatwia stworzenie skutecznego systemu kontroli. W momencie gdy mamy wątpliwości co do przesyłki ze względu na dziwne zachowanie nadawcy, kształt przesyłki lub odgłosy dobiegające z wnętrza, stosujemy procedury zarządzania w sytuacji kryzysowej — informuje Marek Różycki.

Niestety systemy uruchamiane podczas „kryzysu” są bardzo kosztowne (np. rentgen wszystkich przesyłek) i negatywnie wpływają na czas dostarczenia przesyłek do odbiorców.

— Na szczęście do tej pory nie mieliśmy do czynienia z wieloma tego typu sytuacjami. Znacznie częściej zdarza się, że przychodzi przesyłka od klienta deklarowana jako komputer, a w środku np. znajdują się cegły — dodaje Marek Różycki.

— Kwestię zabezpieczenia i ochrony ładunków traktujemy priorytetowo. Jest to podstawowy wyznacznik jakości usług, który ma dla nas kluczowe znaczenie. Potwierdzeniem tego są procedury i systemy stosowane w firmie, które mają na celu maksymalne zabezpieczenie paczek zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Jednakże nie możemy ujawniać szczegółów ich działania, ponieważ wtedy nie spełniałyby już swej roli — podkreśla Jacek Przybyłowski, dyrektor sprzedaży i marketingu w UPS Polska.

Wiadomo że samochody UPS przewożące paczki między punktami przeładunkowymi są zaplombowane i zaopatrzone w szczegółowy raport zaświadczający o jego zawartości. Przy każdym przeładunku paczki są skanowane i sprawdzane z raportem przez specjalnie do tego przygotowane i upoważnione osoby.

— Samochody przewożące przesyłki wyposażone są także w dodatkowe zabezpieczenia, do których między innymi należy system oparty na nowoczesnej technologii GPS. Dzięki niemu możliwe jest śledzenie każdego odcinka drogi pojazdu, a wraz z nim paczek w czasie rzeczywistym — opowiada Jacek Przybyłowski.

Paczki eksportowe podlegają dodatkowej kontroli — do każdej z nich (poza dokumentami do 5 kg) klient zobowiązany jest dołączyć potwierdzenie zawartości przesyłki. Każda przesyłka jest prześwietlana przez specjalne urządzenie, by przewoźnik miał stuprocentową pewność, iż nie znajdują się w niej żadne towary niebezpieczne.

— Restrykcje dotyczące przewozu towarów niebezpiecznych wynikają z konieczności ochrony wszystkich paczek, które powierzają nam klienci ufając, że nic się z nimi nie stanie — że żadna, choćby jedna paczka zawierająca materiały niebezpieczne, nie zaszkodzi bezpieczeństwu pozostałego ładunku. UPS posiada także specjalne zabezpieczenia dla paczek wartościowych. Każdy nasz pracownik stykający się z paczkami jest dokładnie przeszkolony w zakresie przewozu oraz zapobiegania przedostawaniu się do systemu ładunków, których przewozić nie możemy. Strefa eksportowa UPS jest niedostępna dla osób niepowołanych. Paczki, które wylatują z Polski, są dokładnie sprawdzone. Stan ich bezpieczeństwa potwierdza kolejna kontrola przeprowadzana w naszym hubie przeładunkowym w Kolonii — mówi Jacek Przybyłowski.

Warto zaznaczyć, że UPS ma zagwarantowane prawo do otwierania i sprawdzania paczek. Takie działania podejmowane są jednak tylko pod nadzorem, przez określone osoby, wyłącznie w celu wyeliminowania ryzyka zagrożenia pozostałych ładunków.

— UPS posiada też wiele innych zabezpieczeń w postaci procedur i systemów — korzystamy z nich jednak zgodnie z zasadą, że „im mniej się o nich mówi, tym bardziej są skuteczne”. Informacje o nich pozostają jedynie do wewnętrznego użytku firmy — dodaje Jacek Przybyłowski.

Zupełnie inną kategorią przestępstw jest kradzież całych samochodów. Ostatnio przestępcy wykazują się coraz bardziej wymyślnymi metodami.

— Straciliśmy ładunek elektroniki, wart 36 tys. EUR. Wszystko wyglądało tak jak wyglądać powinno, zadzwonił do nas przewoźnik, szukał eksportu z okolic Warszawy, czyli wiedział, co i skąd wozimy. Podał nazwę firmy, powołał się na kontakty z konkretnymi spedytorami. Wiedział wszystko o firmie, za którą się podawał. Przesłał jej polisy. Żaden z dokumentów, który faksował do nas, nie wzbudzał najmniejszych podejrzeń. Tylko numer telefonu kontaktowego był inny niż we wpisie do systemu. Nikt jednak przecież nie zabroni zmieniać numerów telefonów, poza tym pan poinformował nas, że właśnie otworzył biuro w Warszawie. Pod nowym numerem siedział człowiek, który odbierał od nas faks i o wszystkim wiedział, poza tym zachowywał się jak profesjonalny spedytor. Przesłaliśmy mu zlecenie i równocześnie wysłaliśmy awizację do klienta. W chwili, gdy miał podstawiać się pod załadunek, zadzwonił, że ma problem i nie może wjechać do fabryki, twierdził, że musiał zmienić samochód. Wysłaliśmy nową awizację, kierowca wjechał, okazał paszport, załadował się, wyjechał i... ślad po nim zaginął. Gdy nasz spedytor kontrolował wykonanie zlecenia — komórka była poza zasięgiem, a warszawski telefon nagle przestał być dostępny. Pozostało skorzystanie z pierwszego telefonu w siedzibie firmy, w mieście, gdzie firma miała rejestrację. I cóż się okazało, ten przewoźnik nie wiedział o ładunku, nie podstawiał się, natomiast poinformował nas, że jakiś czas temu okradziono go. Zginęły także dokumenty firmy — opowiada jeden ze spedytorów.

W takich przypadkach policja pozostaje bezsilna, bowiem wszystko było fałszywe — zaginiony samochód miał fałszywe papiery, kierowca miał fałszywy paszport i tylko ładunek był prawdziwy.

Jak sugeruje okradziony spedytor, czasem w takich sytuacjach warto zatrudnić detektywa, choćby po to, aby złodziej nie czuł się bezkarnie, tak też stało się w tym przypadku.

— Nie znamy jeszcze skutku poszukiwań, a trwają od ponad roku. Detektyw przynajmniej czegoś się dowiaduje, bo policja z góry skazała sprawę na niepowodzenie. Warto jednak podkreślić, że na dobrą sprawę przed tego rodzaju przestępstawmi trudno jest się obronić — dodaje spedytor.