Bezrobocie staje się coraz bardziej destrukcyjne dla polskich pracowników. Nie tylko coraz łatwiej w nie wpaść, ale też coraz trudniej się z niego wygrzebać. Na koniec grudnia 2012 r. w Polsce było już 756 tys. osób tzw. trwale bezrobotnych, czyli bezskutecznie poszukujących pracy przynajmniej przez rok. To o ponad połowę więcej niż trzy lata temu, kiedy problem ten dotykał 489 tys. osób — wynika z danych GUS.

Będzie jeszcze gorzej
Długotrwale bezrobotnym jest już więcej niż co trzeci poszukujący pracy (35,4 proc.). W 2009 r. w takiej sytuacji był zaledwie co czwarty. Oznacza to, że grono osób trwale bezrobotnych powiększa się znacznie szybciej niż cała populacja osób poszukujących pracy.
— To jest poważny problem społeczny i gospodarczy, dotyczący ogromnej grupy ludzi. Oprócz wspomnianych 756 tys. trwale bezrobotnych mamy jeszcze wiele osób, które również nie pracują i nie szukają pracy, a nie są ujmowane w żadnych rejestrach bezrobotnych — mówi Anna Karaszewska, dyrektor zarządzająca agencji zatrudnienia Ingeus, specjalizującej się w aktywizacji długotrwale bezrobotnych.
Na szczęście, ciągle daleko nam do poziomów z pierwszych lat minionej dekady, kiedy trwałe bezrobocie dotykało w Polsce ponad 1,5 mln osób. Odnotowany w ostatnich latach wzrost jest jednak znaczący i — co gorsza — będzie się nasilał. Przyrost osób długotrwale bezrobotnych jest bowiem zwykle opóźniony o kilka kwartałów w stosunku do przyrostu zwykłego bezrobocia, a ten ostatnio przyspieszył.
— Zjawisko narasta i będzie dalej narastać w bieżącym roku, a prawdopodobnie też w przyszłym. Zacznie się kurczyć dopiero wtedy, kiedy wzrost gospodarczy znowu przekroczy 3 proc., a to dość odległa perspektywa — mówi Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP.
Mleko się wylało
Dlaczego długotrwałe bezrobocie jest problemem? Bo cementuje słabość rynku pracy na lata.
— Powiększanie się grona osób bezskutecznie poszukujących pracy jest niebezpieczne, bo może powodować utrwalanie się bezrobocia. Im dłużej występuje i im większa jest jego skala, tym trudniej się je później obniża — tłumaczy Karolina Sędzimir.
Po pierwsze, osoby, które długo przebywają poza rynkiem pracy, z każdym miesiącem tracą wartość jako pracownicy, a tym samym zmniejsza się ich szansa na znalezienie atrakcyjnego zatrudnienia.
— Osoba, która długo nie może znaleźć pracy, traci kompetencje — jest spóźniona w stosunku do technologii, traci kontakty na rynku itp. Nawet jeśli gospodarka przyspiesza i sytuacja na rynku pracy robi się sprzyjająca, takiej osobie trudno jest podjąć pracę — mówi Karolina Sędzimir. Poza tym do gry wkracza psychologia. Po długich, bezskutecznych próbach znalezienia zatrudnienia bezrobotny często traci wiarę w możliwość powrotu na rynek pracy i popada w bierność zawodową. Jest wówczas stracony dla gospodarki na wiele lat — nic nie wytwarza i mało konsumuje.
— Czynniki psychologiczne są w tej sytuacji bardzo ważne. Pojawia się zniechęcenie do szukania pracy, bezrobotni tracą wiarę w to, że mogą zmienić sytuację życiową. Z takim bezrobociem walczy się bardzo trudno. Nie wystarczy przedstawić oferty pracy. Aktywizacja takiej osobywymaga indywidualnego podejścia, np. konsultacji z psychologiem, poprawy motywacji, porad na temat tego, jak dobrze wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej — mówi Anna Karaszewska.
Na ratunek
Długotrwałe bezrobocie przynosi budżetowi wymierne straty. Jak policzył Deloitte, osoba bez pracy — nawet jeśli nie pobiera zasiłku — „kosztuje” budżet państwa przynajmniej 10,5 tys. zł rocznie. Gdyby zarabiała 1,5 tys. zł, przynosiłaby do kasy państwa 871 zł miesięcznie w ramach podatków, składek zdrowotnych, emerytalnych, na Funduszu Pracy itp. To oznacza, że roczny koszt generowany przez osoby pozostające na bezrobociu przynajmniej przez rok wynosi co najmniej 8 mld zł.
— To jest bardzo konserwatywny szacunek. Gdyby przyjąć trochę bardziej optymistyczne założenia, ta kwota mogłaby być nawet dwukrotnie wyższa — mówi Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte. W walce z długotrwałym bezrobociem pomóc ma wprowadzana właśnie reforma urzędów pracy. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej pracuje nad systemem, dzięki któremu osoby dotknięte tym problemem będą wyławiane z grona bezrobotnych i poddawane specjalnemu kursowi powrotu na rynek pracy. Poza tym resort chce współpracować z agencjami prywatnymi. Takie firmy dostałyby pod opiekę grupę trwale bezrobotnych i otrzymywałyby wynagrodzenie uzależnione od wyników, czyli tego, ile osób znajdzie zatrudnienie i utrzyma się na rynku pracy.
11,7 miesiąca Tyle czasu poszukuje obecnie pracy statystyczny polski bezrobotny.
671,6 tys. Tyle osób zarejestrowanych obecnie w urzędach pracy to bezrobotni określani jako „nieposiadający kwalifikacji zawodowych”.