Stopa bezrobocia spadła po październiku do 18,7 proc. z 18,9 proc. na koniec września - poinformował w poniedziałek wicepremier Jerzy Hausner. Według niego, tegoroczny deficyt budżetowy powinien być niższy o 2-5 mld zł w stosunku do planowanej w budżecie kwoty 45,3 mld zł. Będzie to możliwe m.in. dzięki większym, niż zakładano dochodom z prywatyzacji.
"Październik jest miesiącem potwierdzającym pozytywną tendencję (w zakresie spadku bezrobocia - PAP), choć ciągle pamiętam, że bez pracy pozostaje nadal ponad 2,9 mln osób. Niewątpliwie mamy do czynienia z wyraźną, odczuwalną tendencją spadku bezrobocia" - powiedział dziennikarzom Hausner.
Według niego, październikowy spadek bezrobocia o 0,2 proc. oznacza, że liczba pozostających bez pracy zmniejszyła się do 31,7 tys. osób. "To jest wyraźnie więcej niż w zeszłym roku i niewiele mniej niż we wrześniu. To dobre dane, a nawet lepsze niż oczekiwałem, ponieważ sądziłem, że będzie spadek rzędu 20 tys., a optymistycznie - 25 tys. osób" - dodał wicepremier.
W jego ocenie, najbliższe cztery miesiące będą najtrudniejsze na rynku pracy. "To jest obiektywna tendencja wynikająca z tego, że prace sezonowe są ograniczane. Dlatego też trudno oczekiwać w ciągu tego okresu poprawy - moje oczekiwanie jest takie, aby skończyć ten rok z 19 proc. poziomem bezrobocia, co oznacza mniej niż 3 mln osób bez pracy - uważam to za
możliwe" - zaznaczył Hausner. Jego zdaniem, kolejnej poprawy na rynku pracy można się spodziewać od marca przyszłego roku.
Wicepremier Hausner poinformował, że tegoroczny deficyt budżetowy powinien być niższy o 2-5 mld zł w stosunku do planowanej w budżecie kwoty 45,3 mld zł. Będzie to możliwe m.in. dzięki większym niż zakładano dochodom z prywatyzacji.
"Powiem, że (deficyt budżetowy - PAP) będzie niższy o więcej niż 2 mld zł, a mniej niż 5 mld zł. To i tak mówię z początkiem listopada, a z początkiem grudnia mogę powiedzieć, że będzie jeszcze lepiej" - powiedział.
Według Hausnera, zmniejszenie deficytu jest możliwe m.in. dzięki wyższym od założonych wpływów z prywatyzacji, które po
udanej sprzedaży akcji m.in. PKO BP i WSiP powinny być o 1-1,5 mld zł większe, wobec planowanych 8,8 mld zł. "Tak to się obecnie rysuje, ale poczekajmy, aż te transakcje zostaną do końca dopięte" - zaznaczył.
"To oznacza, że nie chcemy zwiększać wydatków, nie chcemy przejeść wpływów z prywatyzacji, ale użyć ich w roli, w której
powinny zostać użyte, czyli do naprawy finansów publicznych. Oznacza to zmniejszenie obecnego deficytu, a więc zmniejszenie poziomu długu i poziomu zapotrzebowania ministra finansów na kolejne pieniądze pożyczane na rynku finansowym" - ocenił Hausner. Przypomniał, że choć budżet na ten rok zakładał relatywnie wysoki deficyt budżetowy, to od początku mówiono, iż jego wykonanie będzie lepsze. "Deficyt faktyczny będziemy mieli niższy o parę miliardów złotych od deficytu, który był założony" - podkreślił wicepremier.
Jego zdaniem, o sukcesie ostatnich dużych prywatyzacji (PKO BP, WSiP) zdecydowali drobni inwestorzy, którzy "zagłosowali nogami". "Widać wyraźnie pozytywny ruch, bo ludzie chcą w tym uczestniczyć. To najlepszy dowód, że ludzie nie boją się prywatyzacji i wierzą w sens tych transakcji" - podkreślił Hausner.
rgr/ pwd/ itm/