Bezrobocie w USA znika. To szok dla inwestorów

Roman Przasnyski
07-12-2009, 00:00

Takiej zmiany sytuacji na amerykańskim rynku pracy nikt się chyba nie spodziewał. Ujawnienie danych o zmniejszeniu się stopy bezrobocia do 10 proc. i o spadku miejsc pracy o 11 tys. (spodziewano się wyniku większego ponad 10 razy) wyrwało rynki z panującego od rana odrętwienia. Choć reakcja była natychmiastowa i doskonale widoczna, to jednak jej skala wydawała się daleka od euforii. Indeks naszych największych spółek wzrósł chyba najbardziej dynamicznie w porównaniu z większością parkietów. Ale wstrzemięźliwość inwestorów było widać po niewielkich obrotach.

Na warszawskiej giełdzie było w piątek wyjątkowo spokojnie. Handel rozpoczął się w okolicach czwartkowego zamknięcia i po krótkiej porannej huśtawce toczył się aż do popołudnia. Indeks największych spółek zapomniał o barierze 2400 pkt, a rozpiętość jego ruchów od kilku dni utrzymuje się w niemal identycznym zakresie. Wczoraj wyniosła 20 punktów. Z sił opadły solidarnie ostatnio zwyżkujące papiery BRE Banku i BZ WBK, tracąc od 0,5 do 1,6 proc. Po niezłym początku około 1,7 proc. traciły papiery Lotosu, kolejnej gwiazdy ostatnich dni. Odbywało się to chyba w myśl zasady: "co wzrosło, musi spaść". Drugi dzień z kolei szalały akcje niedocenianej od pewnego czasu Telekomunikacji Polskiej. W piątek zyskiwały nawet ponad 2 proc.

Ta sielanka zmieniła się w jednej chwili, po publikacji zaskakujących danych z amerykańskiego rynku pracy. WIG20 skoczył błyskawicznie o 1,3 proc. Zanim pozostałe indeksy zdążyły "zorientować się", co się stało, euforia największych graczy opadła. Druga fala wzrostów nastąpiła po upewnieniu się, że Amerykańscy inwestorzy też są szczęśliwi. Ostatecznie indeks największych spółek wzrósł o 2,48 proc., a WIG zwiększył swoją wartość o 1,62 proc. Wskaźniki małych i średnich firm pozostały daleko w tyle. SWIG 80 zyskał 0,79 proc., a mWIG40 zaledwie 0,04 proc. Obroty wyniosły 1,2 mld zł.

Z giełd zagranicznych na nagłą zmianę nastrojów po publikacji danych zza oceanu najsłabiej zareagowały Ateny i Londyn. Na większość rynków, które przed danymi spadały, powróciły jednak wzrosty. CAC40 zyskiwał pod koniec dnia 1,7 proc. a zakończył sesję wzrostem o 1,3 proc. DAX rósł o 1,2 proc., by na finiszu zyskiwać już tylko 0,8 proc. Londyński FTSE na koniec sesji zyskiwał 0,2 proc.

Przebieg piątkowej sesji to dobry przykład, jak zmienny potrafi być rynek. Trzeba jednak przyznać, że dane o spadku liczby miejsc pracy i stopy bezrobocia za oceanem stanowiły olbrzymie zaskoczenie. Zdążyliśmy już odzwyczaić się od tak gwałtownych zwrotów sytuacji. Na rynku jednak czujność należy zachowywać zawsze. Warto również zwrócić uwagę, że spośród większości rynków nasza giełda zareagowała na te zmiany najbardziej żywiołowo, choć po chwili zawahania. Entuzjazm nie przełożył się jednak na wzrost obrotów. To wskazuje, że inwestorzy jednak dość nieufnie podeszli do tych emocjonujących wydarzeń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bezrobocie w USA znika. To szok dla inwestorów