Analitycy Narodowego Banku Polskiego (NBP) w najnowszym raporcie podkreślają, że osoby bez zatrudnienia są bardzo zdeterminowane do poszukiwania zatrudnienia.

— Gdyby nie starania bezrobotnych o znalezienie pracy, bezrobocie w Polsce byłoby dziś wyższe, niż jest — twierdzą analitycy NBP. Bank centralny przebadał prawie 10 tys. osób bez pracy i przekonuje, że polscy bezrobotni są aktywni w poszukiwaniu zatrudnienia. Okazuje się, że 65 proc. osób przegląda oferty pracy w internecie i prasie, 55 proc. sprawdza oferty zgłaszane przez pracodawców do urzędów pracy, 36 proc. rozpuszcza wici wśród znajomych, a 26 proc. wysyła CV i samemu stara się skontaktować z potencjalnym pracodawcą. Każdy z tych odsetków wyraźnie wzrósł w porównaniu z poprzednim badaniem (patrz tabela).
— Osoby bezrobotne intensyfikują wysiłki, by znaleźć zatrudnienie. Nie tylko częściej podejmują aktywne formy poszukiwania pracy, ale też coraz częściej sięgają po bardziej wymagające działania — uważają twórcy raportu. Choć poszukiwanie pracy trwa w Polsce dość długo (18 miesięcy wobec 10 w krajach OECD) polscy bezrobotni rzadko załamują ręce. W zależności od województwa liczba osób, które deklarują, że po wielu nieudanych próbach zniechęciły się do poszukiwania zatrudnienia, wynosi od 8 do 18 proc. Według analityków NBP, to niewiele i dobrze świadczy o bezrobotnych.
— Pojawiają się pojedyncze powiaty, w których odsetek osób zniechęconych wynosi 50 proc. Są to jednak rejony, gdzie liczba ofert pracy i skierowańna rozmowy kwalifikacyjne jest dramatycznie niska — zaznaczają twórcy raportu NBP. Oczekiwania płacowe bezrobotnych również nie są wygórowane. Przebadani przez NBP liczą na pracę średnio za 1630 zł netto, czyli tylko o 10 zł więcej niż rok temu. Tymczasem przeciętny wzrost wynagrodzeń w gospodarce wyniósł w tym czasie 130 zł.
— Oczekiwania bezrobotnych są realne. Średnia deklarowana przez nich pensja jest tylko o 95 zł niższa od stawki rynkowej — twierdzą analitycy NBP. Choć bezrobotni nabierają pokory, wcale nie jest powiedziane, że wkrótce ich dola się poprawi. NBP przepytał nie tylko osoby bez pracy, ale też ponad 2 tys. pracodawców. Z badania wynika, że praktycznie nie tworzą oni miejsc pracy. Jeśli zatrudniają pracowników, to głównie na już istniejące stanowiska. Trudno więc oczekiwać, by bezrobocie w najbliższych kwartałach zaczęło spadać.
— Przedsiębiorcy prowadzą inwestycje głównie podnoszące wydajność pracy, a nie tworzące nowe stanowiska. To sprawia, że popyt na pracę spada — uważają analitycy NBP.
Poprawy na rynku pracy nie prognozują również ekonomiści.
— Bezrobocie, po oczyszczeniu z wahań sezonowych, rośnie w stałym tempie i należy liczyć się z tym, że ta tendencja zostanie w najbliższych miesiącach utrzymana. Nie będzie to jednak tak mocny przyrost osób bez pracy jak ten z 2009 r. — twierdzi Aleksandra Świątkowska, ekonomistka BOŚ.
— Uruchomienie przez rząd części rezerw z Funduszu Pracy powinno przynieść pewien skutek, ale nie powstrzyma wzrostu bezrobocia. Na koniec roku wyniesie ono około 13 proc. wobec 12,4 proc. na koniec września — prognozuje Piotr Łysienia, ekonomista Banku Pocztowego.