Dzisiaj mija termin wykupu zastawionych akcji PRInż w Banku Gospodarki Żywnościowej przez Mostostal Zabrze. Z tego powodu nie jest jasne, od kogo tak naprawdę inwestor kupi akcje katowickiej spółki.
Przy sprzedaży PRInż jedno jest pewne — akcji chce się pozbyć NCC. Jednym z powodów jest brak porozumienia między Szwedami a Mostostalem Zabrze (MZ), drugim akcjonariuszem. Jerzy Suchnicki, prezes MZ, również deklaruje chęć zbycia walorów PRInż, ale z tym może mieć problem. Dzisiaj mija bowiem termin wykupu przez giełdową spółkę zastawionych akcji PRInż w Banku Gospodarki Żywnościowej (BGŻ).
Mało realne się wydaje, aby borykająca się z kłopotami śląska spółka pozyskała środki na ten cel. Trudno to jednoznacznie przesądzić, bo prezes MZ nie odbiera telefonów.
— Zdecyduje interes banku. Będziemy jeszcze rozmawiali z zarządem Mostostalu Zabrze. Jedną z opcji jest przejęcie należących do nich akcji PRInż. Rozważamy także inne możliwości — mówi Jarosław Kochaniak, wiceprezes BGŻ.
Nieoficjalnie wiadomo, że jedną z opcji może być sprzedaż przez BGŻ akcji PRInż bezpośrednio zainteresowanemu inwestorowi. Niewykluczone, że bank i śląska spółka wspólnie poszukają nabywcy na papiery katowickiego przedsiębiorstwa. Wiceprezes Kochaniak odmówił jednak podania szczegółów.
BGŻ ma 19,3 proc. akcji PRInż, za które zapłacił 16,4 mln zł, nabywając je w 2002 r. od powiernika MZ — firmy Cresco. Do 31 marca giełdowa firma miała je odkupić samodzielnie lub przez wskazany przez nią podmiot. W innym przypadku BGŻ będzie mógł nimi od 1 kwietnia dysponować. Poza tym bank może przejąć kolejny pakiet 18 proc. akcji, na który ma zastaw — jeśli MZ nie wykupi zaparkowanych walorów do 31 maja.
— Sprzedaż PRInż nie rozwiąże problemów MZ, bo pieniądze nie wystarczą na pokrycie połowy długów firmy. Poza tym sprzedaż najatrakcyjniejszej spółki holdingu pogorszy jeszcze obraz MZ w oczach inwestorów — mówi Marek Majewski, analityk BDM PKO BP.