Poszerza się krąg użytkowników systemów business intelligence. Ale wraz ze zwiększeniem ich liczby, rosną wymagania wobec dostawców systemów.
Przez ostatnie lata wzrosła powszechność stosowania systemów typu business intelligence (BI). Polskie firmy jeszcze nie są tak mocno zinformatyzowane jak przedsiębiorstwa z zachodniej Europy, ale specjaliści przyznają, że doganiamy czołówkę. To, co jednak cieszy najbardziej, to większa świadomość informatyczna użytkowników.
Większe wymagania
— Na polskim rynku wykorzystanie systemów klasy BI było do tej pory domeną międzynarodowych korporacji. Ta tendencja powoli ulega zmianie i można zaobserwować, że coraz częściej polskie firmy potrafią precyzyjnie określać swoje zapotrzebowanie na konkretne specjalistyczne rozwiązania, a następnie wykorzystywać je zgodnie z przeznaczeniem — mówi Witold Kilijański, prezes Controlling Systems, firmy wyspecjalizowanej w rozwiązaniach wspomagających prowadzenie budżetowania, kontrolingu i wielowymiarowych analiz.
Specjaliści przyznają, że ostatnie dziesięć lat to okres silnego rozwoju systemów BI. Przez ten czas wiele się zmieniło. Wraz ze zwiększeniem liczby użytkowników zmieniły się również wymagania klientów. Po pierwsze, oprogramowanie business intelligence stało się niezbędnym narzędziem pracy dla wielu firm, a to oznacza, że użytkownicy przykładają wielką wagę do niezawodności systemu. Po drugie, dostęp do narzędzi BI ma coraz więcej pracowników, niekoniecznie posiadających specjalistyczne wykształcenie.
— Poszerzył się znacznie krąg użytkowników systemów BI. Wymagana jest duża dostępność, łatwość i prostota obsługi. Praktycznie wszystkie możliwości narzędzi raportowych są już dostępne w technologii WWW. Można zaobserwować tendencję do przedkładania mechanizmów typu analizy wskaźnikowe, dystrybucja informacji za pomocą poczty elektronicznej czy integracja z pakietami biurowymi nad zaawansowane możliwości raportowe, analityczne czy manipulacji danymi — mówi Paweł Słowikowski, doradca prezesa do spraw rozwoju biznesu firmy Matrix.pl.
To nie wszystko. Systemy BI przestały też być ciekawostką informatyczną czy też papierkiem lakmusowym świadczącym o nowoczesności firmy.
— Dla klientów wdrażanie systemów BI ma przede wszystkim charakter biznesowy. Coraz uważniej analizują także rzeczywisty zwrot z poniesionej inwestycji. Oczekują więc rozwiązań dojrzałych, łatwych we wdrożeniu, otwartych i możliwych do zintegrowania z korporacyjną infrastrukturą IT, jednocześnie względnie tanich w utrzymaniu i rozwoju modyfikacjach — mówi Paweł Słowikowski.
Dostawca omnibus
Dostawcy zauważają te zmiany u swoich klientów. I żeby nie wypaść z rynku, muszą się do nich dostosować.
— Systemy BI coraz częściej są wykorzystywane nie tylko do raportowania, ale również do kompleksowych analiz, które niemalże natychmiastowo są wykorzystywane w procesie podejmowania decyzji o charakterze operacyjnym. Widać też zwiększającą się samodzielność użytkowników, dzięki czemu znacznie mniej czasu podczas wdrożenia pochłania przygotowanie np. typowego zestawu raportów, a coraz więcej uwagi można poświęcić analizie istoty działania przedsiębiorstwa. Wymusza to także zmianę profilu zawodowego konsultantów — muszą być to specjaliści łączący wiedzę z różnych obszarów — kontrolingu, finansów, marketingu i technologii informatycznych. Rosną wymagania, ale praca staje się coraz ciekawsza... — mówi Witold Kilijański.
Energetyka i inni
Nie wszystkie przedsiębiorstwa chętnie sięgają po narzędzia klasy BI. Niektóre zaś nie mają innego wyjścia — wymusza to na nich konkurencja.
— Obecnie za najbardziej chłonne uważa się branżę telekomunikacyjną, sektor finansowy i energetykę. W telekomunikacji czynnikami decydującym o wdrożeniu BI są silna konkurencja rynkowa oraz wzrost znaczenia zagadnień związanych z zapewnianiem przychodu. Sektor finansowy, poza tradycyjnymi platformami raportowymi i kontrolingowymi, poszukuje wsparcia dla rozwijających się systemów klasy CRM oraz systemów zarządzania ryzykiem. Sektor energetyczny unowocześnia się, a jednocześnie staje przed wyzwaniami związanymi z przekształceniami i liberalizacją rynku — mówi Paweł Słowikowski.
Do grona wielkich klientów niedługo dołączy administracja państwowa. Ma to związek ze wzrastającym poziomem oczekiwań wobec jej funkcjonowania, a także standardami Unii Europejskiej, do których ten sektor musi się dostosować. Niezbędne inwestycje w administracji mogą liczyć na dofinansowanie ze środków unijnych.
