W wielu sprawach sądowych opinia biegłego może przesądzić o tym, jaki zapadnie wyrok. Co jeśli biegły nie będzie dość kompetentny, żeby prawidłowo wykonać ekspertyzę, albo… uczciwy? Zdaniem prawników, to wcale nie są rzadkie przypadki.

Fałszywa opinia
Osoby wydające opinii eksperckie często zajmują się tym od lat, są starsze i często oderwane od biznesu, bez bieżącej wiedzy w swoich obszarach. Do tego często podejmują się sporządzania opinii, nawet jeśli nie do końca mają kompetencje w danej dziedzinie. Przy tym sądy, powołując ich, zwykle ograniczają się do listy biegłych sądowych. Nawet jeżeli nie znajdują tam specjalisty z danej dziedziny, szukają kogoś, kto ma wiedzę najbardziej zbliżoną do tematu.
— Ponieważ biegli sądowi nie są dobrze wynagradzani, na listę nie wpisują się raczej wybitni specjaliści — zwraca uwagę Katarzyna Kucharczyk, radca prawny z kancelarii CMS. Efekt? Nierzadkie przypadki wydawania fałszywych opinii, co kończy się absurdalnymi wyrokami dla przedsiębiorców. W takiej sytuacji znalazł się jeden z właścicieli kamienicy, który zlecił jej remont wykonawcy. Po zakończeniu prac odmówił zapłaty, ponieważ — jego zdaniem — zostały wykonane nieprawidłowo i niezgodnie z projektem. Wykonawca był innego zdania, pozwał więc inwestora o brak zapłaty.
Biegły, którego w toku prowadzenia sprawy powołał sąd, żeby ocenił, czy remont został przeprowadzony jak należy i zgodnie z wymaganiami projektu, stwierdził, że prace zostały wykonane prawidłowo. W rezultacie sąd zasądził wynagrodzenie od inwestora rzędu ok. 400 tys. zł razem z odsetkami. Po zakończeniu sprawy inwestor zlecił jednak wykonanie dwóch niezależnych opinii prywatnych, poza postępowaniem sądowym. Obie wykazały, że budynek po remoncie ma wady uniemożliwiające korzystanie z niego.
Inwestor pozwał więc biegłego, któremu jednak sąd (w dwóch instancjach) przyznał rację. Inwestor zwrócił się więc do Sądu Najwyższego (SN), a ten uchylił wyrok sądu apelacyjnego. Sprawa jest w toku, jednak SN w wyroku ustalił zasady, które mogą mieć duży wpływ na jakość wydawanych przez biegłych opinii.
— Przede wszystkim przyznał, że biegły ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą za szkodę wyrządzoną swoją opinią, gdy ta opinia jest fałszywa. Fałszywość opinii można stwierdzić, jeżeli ocena biegłego jest sprzeczna z rzeczywistym stanem rzeczy, aktualnym stanem wiedzy w danej dziedzinie albo została oparta na wyraźnie błędnej metodzie badawczej — tłumaczy Katarzyna Kucharczyk.
Dwie drogi
Oznacza to, że przedsiębiorcy, którzy przegrali sprawę sądową na skutek wydania przez biegłego sądowego fałszywej opinii, mogą domagać się odszkodowania nie tylko od skarbu państwa za wydanie wyroku niezgodnego z prawem, ale również od samego biegłego. Do tej pory ta kwestia była problematyczna.
— W części publikacji wskazuje się, że rola biegłego nie jest rolą samodzielną, a afekt jego pracy w postaci sporządzonej opinii podlega dalszej weryfikacji przez sąd. Ponadto z uwagi na swoją szczególną rolę procesową biegły ponosi odpowiedzialność wobec sądu, a nie wobec stron postępowania. SN stanął natomiast na stanowisku odmiennym, przyjmując, że rola biegłego w postępowaniu sądowym jest samodzielna, a jego odpowiedzialność można rozpatrywać w oderwaniu od odpowiedzialności za wadliwy wyrok — tłumaczy Mariusz Zając, adwokat, partner w kancelarii Zając Zarębski i Partnerzy.
Dotychczas przypadki pozywania biegłych za skutki wadliwie sporządzonych opinii sądowych były sporadyczne i nie prowadziły do obarczenia biegłego odpowiedzialnością za ich konsekwencje.
— Z dostępnych informacji wynika, że takich spraw do tej pory było bardzo niewiele i kończyły się korzystnie dla biegłych. Problemem jest wykazanie w takim procesie wszystkich przesłanek odpowiedzialności cywilnoprawnej, czyli bezprawności działania biegłego, jego winy oraz adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy wydaniem wadliwej opinii przez biegłego a szkodą poniesioną przez stronę — zwraca uwagę Katarzyna Zańko, senior associate, radca prawny w SSW Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy. Wyrok Sądu Najwyższego może jednak sprawę ułatwić.
— To milowy krok w stronę ucywilizowania tej części działania wymiaru sprawiedliwości. W praktyce bowiem sądy bardzo często zdejmują z siebie odpowiedzialność za wydane orzeczenie, pozostawiając ocenę sprawy biegłemu. Dotyczy to nie tylko skomplikowanych spraw, w których nikt poza wybitnej klasy specjalistą nie jest w stanie ocenić stanu faktycznego.
To zjawisko powszechne. Opinia biegłego stanowi czasami dla sądu podkładkę, dzięki której czuje się on faktycznie zwolniony z obowiązku samodzielnego zbadania sprawy w dalszym zakresie. Jest to zjawisko bardzo negatywne, ale ze względu na zbyt małą liczbę sędziów i ich asystentów — wytłumaczalne — tłumaczy dr Andrzej Jakubiec, adwokat, partner w kancelarii Janeta Jakubiec Węgierski. Świadomi, że za swoje decyzje mogą odpowiadać własnym majątkiem, biegli mogą starać się bardziej.
— Ta świadomość będzie ich motywować, żeby jakość opinii była lepsza — przyznaje Katarzyna Kucharczyk. Katarzyna Zańko jest innego zdania — uważa, że wyrok nie wpłynie na upowszechnienie poglądu o odpowiedzialności biegłych. — SN zajął takie stanowisko w konkretnej sprawie, przy uwzględnieniu konkretnych okoliczności faktycznych. Jego wyrok nie oznacza więc, że zwiększy się liczba procesów przeciwko biegłym — mówi Katarzyna Zańko.
Ponadto biegły może okazać się niewypłacalny. Szczególną ostrożność warto zachować w przypadku spraw o wysokiej wartości. Zdaniem Mariusza Zająca, wyrok SN może również zwiększyć koszty sporządzania opinii i ich szczegółowość, a zatem wydłuży się czas oczekiwania na nie. W niektórych przypadkach nadal lepszym sposobem na odzyskanie pieniędzy będzie powództwo o odszkodowanie od skarbu państwa za wydanie wyroku niezgodnego z prawem. To jednak długa droga, bo najpierw trzeba dowieść, że wyrok był niezgodny z prawem, a potem w osobnym postępowaniu starać się o odszkodowanie. W tym przypadku mamy jednak pewność, że pozwana strona będzie wypłacalna.
— Można też skorzystać z obu sposobów niezależnie od siebie. Oznacza to jednak podwójne koszty prowadzenia sprawy, a odszkodowanie i tak możemy dostać tylko jedno — do wysokości roszczenia — zwraca uwagę Katarzyna Kucharczyk.