W piątek gazeta napisała, że Bieńkowski nie wystąpił o zgodę na objęcie stanowiska prezesa w spółce-córce koncernu PKN Orlen i tym samym złamał tzw. ustawę antykorupcyjną
Kilka miesięcy po odejściu z Komendy Głównej Policji, latem 2007 r., Bieńkowski został prezesem firmy Orlen Ochrona i pracuje tam do dziś. "Rz" twierdzi, że za czasów Bieńkowskiego KGP współpracowała z Orlenem i jego spółkami zależnymi, podpisując z nimi umowy m.in. na dostarczenie paliwa lotniczego czy zakup benzyny.
Według gazety, kolidowało to z tzw. ustawą antykorupcyjną, która mówi, że osoby pełniące funkcje publiczne w trakcie wykonywania obowiązków służbowych oraz rok po ich zakończeniu nie mogą pracować w firmach, jeśli podejmowały decyzje na ich rzecz.
Dziennik przypomina, że w uzasadnionych przypadkach zgodę na zatrudnienie przed upływem roku może wydać komisja działająca przy kancelarii premiera. W kancelarii jednak sprawy dotyczącej byłego szefa policji nie ma.
W oświadczeniu udostępnionym PAP, Marek Bieńkowski napisał, że nie złamał żadnego przepisu tzw. ustawy antykorupcyjnej i nie musiał występować do komisji o zgodę na zatrudnienie w spółce Orlen Ochrona.
Jak podkreśla b. komendant policji, w czasie gdy pełnił tę funkcję nie zawierał żadnych umów na dostawy paliwa, nie brał również udziału w wydawaniu rozstrzygnięć indywidualnych, dotyczących Orlen Ochrony, PKN Orlen czy innej spółki zależnej.
Bieńkowski dodaje, że autorzy artykułu nie skontaktowali się z nim, z biurem zarządu ani z rzecznikiem Orlen Ochrona w celu weryfikacji informacji.
"Podjąłem decyzję o wystąpienie do Sądu z powództwem cywilnym przeciw redaktorowi naczelnemu +Rzeczpospolitej+ oraz autorom artykułu w związku z naruszeniem moich dóbr osobistych, a w szczególności prawa do dobrego imienia" - napisał Marek Bieńkowski.