Bierność nie tłumaczy długu

opublikowano: 28-10-2014, 00:00

Podatki: Może przebywać za granicą albo zajmować się małym wycinkiem spraw spółki, a i tak odpowie za jej zaległe daniny. Funkcja członka zarządu zobowiązuje

Członkowie zarządu nie uciekną od odpowiedzialności za zaległości podatkowe spółki. Fiskus nie przyjmie tłumaczenia, że nie byli właściwie informowani o jej zobowiązaniach. Również sąd nie stanie po stronie takiej osoby. Wyraźnie tego dowodzą orzeczenia wydawane w postępowaniach prowadzonych w tego typu sprawach, których z roku na rok przybywa.

Byłem daleko stąd…

— Gdy ktoś długo i obłożnie choruje, może zostać zwolniony z tej odpowiedzialności — mówi Piotr Wytrych, radca prawny w kancelarii prawnej Jaworski Pogoda Gładki Adwokaci i Radcowie Prawni. Sytuację tę Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) uznał, w niejednym wyroku, za obiektywnie uniemożliwiającą wykonywanie funkcji przez członka zarządu. Piotr Wytrych zwraca uwagę, że zgodnie z art. 116 ordynacji podatkowej nie ma znaczenia, w jaki sposób ktoś wypełnia swoje obowiązki w zarządzie. Artykuł ten stanowi, że odpowiedzialność członków zarządu obejmuje zaległości podatkowe z tytułu zobowiązań, których termin płatności upływał w czasie pełnienia przez nich obowiązków członka zarządu, oraz zaległości powstałe w tym czasie. Ordynacja nie formułuje żadnych zastrzeżeń ani wyjątków od tej zasady.

— Każdy przypadek powinien być analizowany osobno, ale argumentacja, że np. w czasie pełnienia obowiązków ktoś przebywał za granicą i nie wiedział o istnieniu zaległych podatków albo na co dzień zajmował się wyłącznie marketingiem spółki czy wreszcie, że druga osoba zasiadająca w zarządzie nie dopuszczała go do zarządzania spółką, może być niewystarczająca — dodaje radca prawny. Nawet członkowie bardzo licznego zarządu nie mogą powoływać się na to, że nie mieli wpływu na podejmowanie decyzji, na co zwrócił uwagę m.in. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Olsztynie (sygn. akt I SA/Ol 583-84/10, 591-603/10). Ten sam sąd nie dopuszcza też możliwości zwolnienia członka zarządu z odpowiedzialności za zaległości powstałe w trakcie jego urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego. Chyba, że złoży on za ten okres mandat (sygn. akt I SA/Ol 44-46/10).

Obowiązek z wyboru

Ważne jest to, że osoba powołana do zarządu ma do wypełnienia określoną rolę. Kodeks spółek handlowych nakłada na nią przede wszystkim obowiązek prowadzenia spraw spółki. Według warszawskiego sądu, odpowiedzialność członka zarządu to rezultat kryterium formalnego, jakim jest sprawowanie tej roli. Ordynacja podatkowa nie uzależnia pełnienia jej od zakresu faktycznie wykonywanych czynności.

„Jeżeli godzi się [członek zarządu — red.] jednak na faktycznie drugoplanową funkcję w spółce, ufając innym osobom w zakresie zajmowania się przez nie sprawami finansowymi, to musi ponosić ryzyko takiego zaufania” — czytamy w wyroku WSA w Warszawie (sygn. akt III SA/Wa 1945/11).

Sąd wyjaśnił też, że gdyby ustawodawcy chodziło o ponoszenie odpowiedzialności przez członka zarządu jedynie faktycznie wykonującego swoje obowiązki w danej spółce, zastrzegłby w ordynacji podatkowej, że odpowiada on za zaległości z czasu wykonywania przez niego obowiązków członka zarządu, a nie pełnienia ich.

Sądowe analizy językowe

W niedawnym wrześniowym wyroku gdański WSA zwraca uwagę, że według dotychczasowego orzecznictwa sformułowanie „pełnić obowiązki” oznacza otrzymać legitymację do tego, aby realizować wszystkie czynności związane z powierzoną funkcją. Pojęcie to należy traktować formalnie, jako posiadanie uprawnień członka zarządu, niezależnie od tego, czy faktycznie zajmuje się interesami spółki i czy w ogóle posiada taką możliwość. W ocenie sądów, do takiej analizy przepisów skłania też m.in. art. 116 par. 4 ordynacji podatkowej.

— Odnosi się on do byłego członka zarządu, a więc osoby, która już nie pełni tej funkcji. Według przepisu, nawet po wygaśnięciu mandatu do jej sprawowania odpowiada on za zobowiązania spółki powstałe za jego czasów zarządzania firmą, o czym członkowie zarządu zapominają — wyjaśnia Piotr Wytrych.

Zgłoszenie upadłości

Członek zarządu nie odpowiada za zaległości spółki, jeżeli wykaże, że w odpowiednim czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub wszczęto postępowanie układowe. Może też dowieść, że brak takich działań nastąpił bez jego winy, lub wskazać majątek spółki, z którego egzekucja umożliwi pokrycie znacznej części zaległości podatkowych.

W sądowych wyrokach zwraca się jednak uwagę na konsekwencje niezgłoszenia wniosku o upadłość. Członek zarządu nie może powoływać się na nieznajomość stanu finansów kierowanej przez siebie spółki, jako przyczynę niezgłoszenia wniosku o upadłość lub niewszczęcia postępowania zapobiegającego ogłoszeniu upadłości. Takie stanowisko zawiera m.in. uchwała NSA (sygn. akt II FPS 3/09). Członkowi zarządu powinien być znany na bieżąco stan finansów spółki, a co za tym idzie, możliwość zaspokojenia długów.

Sądy upatrują w tym analogię do okresu, w którym ktoś zasiada w zarządzie, ale nie wykazuje żadnej aktywności. To także nie zdejmuje z nikogo odpowiedzialności.

Egzekucja długu podatkowego

Mniejsze czy większe zaangażowanie zarządu w sprawy spółki nie ma znaczenia dla egzekwowania odpowiedzialności za zobowiązania spółki kapitałowej. Dla fiskusa także. Powstanie zaległości podatkowej oznacza, że organ podatkowy będzie domagał się jej uregulowania od firmy, ale to tylko pierwszy krok.

— Przepisy wymagają najpierw wydania spółce decyzji, stwierdzającej o istnieniu zaległości i nakazaniu jej zapłaty. Gdy ściągnięcie długu okaże się niemożliwe, bo w firmie brakuje np. odpowiedniego majątku, wtedy organ podatkowy sięgnie do kieszeni członka zarządu — mówi Paweł Nocznicki, doradca podatkowy, menedżer Stone & Feather Tax Advisory. Czasami organ podatkowy może sobie uprościć tę procedurę. Występując do spółki o zapłatę zaległego podatku, może jednocześnie wszcząć postępowanie wobec członka zarządu.

— Jest to możliwe, gdy od początku istnieją podstawy do przypuszczenia, że egzekucja zaległości z majątku firmowego jest niewykonalna. Nie oznacza to jednak, że organ podatkowy ma prawo pominąć etap dochodzenia należności od spółki. Dlatego wykonanie decyzji o ich uregulowaniu przez któregoś z zarządzających jest zawieszone do chwili, w której potwierdzą się wcześniejsze przewidywania o bezskuteczności egzekucji z zasobów spółki — wyjaśnia doradca.

Organ podatkowy może zwrócić się o ich zapłatę do jednego z członków zarządu, ale może też do wszystkich, wydając każdemu z nich osobną decyzję w tej sprawie. Łączy ich bowiem solidarna odpowiedzialność za zobowiązania spółki.

— Jednak jeśli decyzja zostanie wydana tylko jednemu z członków zarządu, nie może on obarczyć częściową spłatą pozostałych — podkreśla Paweł Nocznicki.

Pełnomocnictwo nie zwalnia z odpowiedzialności

Powołanie pełnomocnika do wykonywania spoczywających na członku zarządu obowiązków nie uwalnia go od odpowiedzialności podatkowej za zobowiązania spółki — przypomina krakowski WSA. Błędy w działaniu pełnomocnika mogą być jedynie podstawą roszczeń cywilnoprawnych. W orzecznictwie panuje pogląd, że osoba, która wyraziła zgodę na powołanie do zarządu spółki ze świadomością, że sprawami spółki ona faktycznie nie będzie się zajmować (lecz inna osoba), i godziła się na taki stan rzeczy, w pełni ponosi ryzyko działalności tej spółki i odpowiedzialność za nietrafne przedsięwzięcia gospodarcze czy wręcz działania na szkodę spółki osób dopuszczonych za jej zgodą do faktycznego zarządzania spółką (sygn. akt I SA/Kr 1997/13).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane