BIG BG odchodzi, zostaje Millennium

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2002-12-19 00:00

Zmiana nazwy kończy proces restrukturyzacji BIG BG i jego grupy kapitałowej. Nowy szyld obowiązywać będzie na początku przyszłego roku, gdy spółka przeniesie się do nowej siedziby — Millennium Plaza. Koszt wprowadzenia nowej marki szacowany jest maksymalnie na 25 mln zł. Wliczono w tę kwotę koszty promocji, administracji i wprowadzenia nazwy na rynek, a także dostosowania ostatnich oddziałów do sieci Millennium.

To nie wszystko. Akcjonariusze banku zdecydowali też, że co roku przekazywać będą 8 proc. zysku na kapitał zapasowy, do czasu, gdy jego poziom będzie równy co najmniej jednej trzeciej kapitału zakładowego — czyli 283,1 mln zł. Zgodnie z proponowanymi poprawkami do statutu, kapitał zapasowy będzie przeznaczony na pokrycie ewentualnych strat wykazanych w rachunku wyników, lub niepokrytej straty z lat ubiegłych.

Równocześnie Bogusław Kott, prezes BIG BG, zapewnił, że bank jest dobrze dokapitalizowany i najprawdopodobniej w przyszłym roku nie będą mu potrzebne nowe fundusze na rozwój. Gdy jednak gospodarka ruszy i rozwój biznesu będzie szybszy niż obecnie, BIG BG raczej będzie szukał finansowania w emisji długu podporządkowanego, niż w drodze emisji akcji na rynek publiczny. Rynek na te wieści zareagował lekką przeceną akcji spółki.

Bank zamierza zmienić swój wizerunek na rynku. Do tej pory postrzegany jako tradycyjny, a wręcz czasami przestarzały, teraz chce udowodnić klientom, że jest nowoczesny, dynamiczny i oferujący cały wachlarz współczesnych produktów, dostosowanych do potrzeb klientów. Na ten nowy wizerunek już od kilkunastu miesięcy pracowała sieć Millennium, marka detaliczna BIG BG, która w tym roku dokonała bardzo szczegółowego podziału linii biznesowych. Millennium zajmuje się klientami indywidualnymi, Millennium Biznes małymi firmami, Millennium Prestige zamożnymi klientami indywidualnymi. Sam Bank Millennium zajmie się obsługą średnich i dużych firm, czyli tym segmentem rynku, który teraz kontaktuje się z BIG BG. Ofertę bankową będzie uzupełniała grupa kapitałowa — przede wszystkim Dom Maklerski, oczywiście pod nazwą DM Millennium i Millennium TFI, a także BEL Leasing i spółka factoringowa Forin. Jeszcze nie zdecydowano, czy te dwie ostatnie firmy także zmienią nazwę. Produkty grupy uzupełnione zostaną natomiast o ubezpieczenia grupy PZU, w której bank ma 10-proc. udział.

Z punktu widzenia inwestorów, zmiana nazwy nie ma większego znaczenia. Dużo bardziej istotne jest to, by bank w końcu zaczął przynosić znaczne dochody z działalności podstawowej. Na razie wykazuje znaczne zyski dzięki wpływom z PZU.

Proces restrukturyzacji banku stanowił nieustające pasmo kosztów — m.in. na wprowadzenie zintegrowanego systemu informatycznego, wydzielenie linii biznesowych i wprowadzenie w nich nowych produktów, w końcu rozwój sieci. Samo otworzenie 16 oddziałów Millennium Prestige, przeznaczonych specjalnie do obsługi najbogatszych klientów kosztowało bank 21 mln zł. Z założeń wynika, że zwrócić się one mają już w przyszłym roku, a w 2006 przynieść mają bankowi zysk wysokości 40-45 mln zł.

Zarząd banku szacuje, że ogółem przez pięć lat (do końca przyszłego roku), na inwestycje wyda ponad 2,3 mld zł. Pierwsze efekty tej restrukturyzacji spodziewane są w przyszłym roku. Jednak Bank Millennium będzie się musiał liczyć z tym, że walczy o ten sam kawałek tortu, co więksi od niego konkurenci — Pekao SA, BHW, PKO BP, BPH PBK, ING BSK i inni. Część tej konkurencji już dawno zamknęła restrukturyzację.