Bilans w sferze gospodarczej musi wyjść na plus

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2004-05-04 00:00

Jako związek zawodowy artykułujemy zarówno swoje nadzieje, jak i niepokoje związane z naszą akcesją do Unii Europejskiej, przede wszystkim przez pryzmat dużych branż naszej gospodarki. Niepokoje dotyczą limitów produkcyjnych, ograniczeń, wymogów restrukturyzacyjnych... Mniejsze obawy towarzyszą likwidacji ceł ochronnych, bo to już — tak naprawdę — stało się faktem wcześniej, nauczyliśmy się z tym funkcjonować.

Nadzieje, ale i rzeczywiste szanse są związane przede wszystkim ze wzrostem inwestycji będącym skutkiem wykorzystania funduszy unijnych. Ponadto nasza formalna akcesja zwiększy zapewne poczucie bezpieczeństwa inwestycyjnego, co — jak należy sądzić — będzie ściągało do Polski prywatny kapitał z krajów Unii. Tym bardziej że nasz poważny atut, niższe koszty siły roboczej, pozostaje ciągle aktualny. Tu zresztą czekają nas poważne zmiany. Unia ma przecież szereg przepisów zwalczających nieuczciwą konkurencję, tzw. dumping socjalny, co będzie sprzyjało cywilizowaniu — również u nas — stosunków pracownik-pracodawca. Tam te relacje są poukładane, u nas gloryfikuje się samo zatrudnienie jako lek na całe zło. Solidarności nie wydaje się, żeby to była właściwa droga. Zdecydowanie wolimy wariant europejski.

Jako Solidarność byliśmy w Europie wcześniej niż wiele innych instytucji polskich. Od wielu lat, jako jedyni z Polski, jesteśmy w Europejskiej Konferencji Wolnych Związków Zawodowych, organizacji zrzeszającej ponad 60 krajów, w tym wszystkich z UE. Mamy swojego przedstawiciela w komitecie koordynacyjnym tej organizacji. Nie przeżyjemy więc specjalnego szoku, uczestniczymy we wszystkich pracach, nasze struktury, w firmach z kapitałem zagranicznym, już od dawna są w Unii.

Janusz Śniadek

przewodniczący NSZZ Solidarność