Binance, zarejestrowana na Kajmanach spółka stwierdziła w komentarzu, że działalność na rosyjskim rynku jest niezgodna z jej strategią. Sprawa ma jednak drugie dno. Wobec Binance prowadzone jest bowiem dochodzenie przez Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych w sprawie podejrzeń, że platforma handlu kryptowalutami była nielegalnie wykorzystywana do omijania przez Rosjan sankcji i transferu pieniędzy.
Jak donosi Bloomberg, śledztwo obejmuje kontrolę, czy Binance lub urzędnicy firmy naruszyli sankcje związane z inwazją Rosji na Ukrainę. Tymczasem dwóch dyrektorów odpowiedzialnych za biznes w Rosji oświadczyło niedawno, że opuścili Binance.
Agencja przypomina, że Binance i jej założyciel, Changpeng „CZ” Zhao, byli w ciągu ostatniego roku przedmiotem intensywnej kontroli regulacyjnej, a amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) oraz Komisja ds. Handlu Kontraktami Terminowymi złożyły pozwy.
Według danych udostępnionych przez Binance, giełda ma ponad 150 mln zarejestrowanych użytkowników na całym świecie. Jej udział w rynku jednak mocno obniżył się, odkąd w marcu br. CFTC pozwała Binance.
Binance i CommEX stosują prawo Hongkongu jako zasady rządzące dla swoich platform. CommEX nie może oferować usług m.in. w USA, większości krajów Unii Europejskiej.
W przeciwieństwie do podobnych transakcji zawieranych przez międzynarodowe firmy w Rosji, Binance nie będzie miało stałego podziału przychodów ze sprzedaży ani nie utrzyma żadnej opcji odkupu udziałów w firmie.

