Czytasz dzięki

Biodynamiczna droga cierniowa

degustacje

Krążąc tu i ówdzie po świecie, spotykam wielu oryginałów. Zaliczam do takich Aloisa Lagedera, który puszcza leżakującym winom kantaty Bacha, czy Rafaela Cambrę uporczywie próbującego wyeliminować z procesu wytwarzania wina siarkę. Coraz częściej napotykam też wyznawców nowej religii winiarstwa: biodynamiki. Ich długie wywody o odwiecznym rytmie natury, kosmologicznej łączności winnicy z ruchem planet, o efekcie motyla i nieoczekiwanych konsekwencjach ludzkich działań brzmią cokolwiek dziwnie, ale spójnie i poetycko. Idea czystości i powrotu do natury, odrzucenia agresywnej chemii, dbałości o swoje otoczenie jest mi bliska z racji proekologicznych. Refleksja przychodzi później, na etapie szczegółów. Jakkolwiek szlachetne i wzniosłe są poglądy biodynamików, to stosowanie ich w winnicy i w winiarni jest bardzo kontrowersyjne i niekonsekwentne. Zacznijmy od tego, że takie winnice nie są wydzielonymi enklawami. Co z tego, że ja nawożę ziemię zakopanymi krowimi rogami z obornikiem, jak dookoła sąsiedzi sypią systemiczną chemię ciężarówkami. Na przepływającą w okolicy rzeczkę też nie mam wpływu. Z obrzydzeniem, ale stosuję związki siarki dla ochrony przed mączniakiem, bo inaczej zamiast wina produkowałbym gołąbki z liści. Tłoczę moszcz tradycyjnie, klaruję i filtruję tylko za pomocą określonych specyfików – produkuję wina naturalne, choć niezbyt czyste mikrobiologicznie. Jestem oddany idei biodynamicznej, ale muszę uzyskać oficjalny certyfikat, bo to marketingowo korzystne. Te i inne wątpliwości mógłbym mnożyć. Tylko po co? Ortodoksów nie przekonam. Konsumentów zaś nie chcę zrazić, bo całe to biodynamiczne dziwactwo nikomu przecież nie szkodzi, w odróżnieniu od szamanów modlących się w parlamencie o deszcz.

Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie
PB online
Poznaj „PB”
79 zł  7,90 zł  / miesiąc

przez pierwsze 3 miesiące

Chcesz nas lepiej poznać?

Wypróbuj dostęp do pb.pl przez trzy miesiące w promocyjnej cenie!

„PB" NA 12 MIESIĘCY
30% rabatu

na zakup rocznej subskrypcji

Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok.

Zaoszczędzisz 285 zł.