Biopaliwa dostały barierę

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-07-12 00:00

Komisja w Parlamencie Europejskim zgodziła się na ograniczenia dla biopaliw I generacji. Ustąpiła o… pół procentu.

Komisja ds. Środowiska Parlamentu Europejskiego (ENVI) przegłosowała wczoraj ograniczenia dla tzw. biopaliw pierwszej generacji, czyli roślin uprawnych (np. kukurydzy, trzciny cukrowej, rzepaku czy buraka cukrowego). Przyjęła limit dla tych biopaliw na poziomie 5,5 proc. — tyle w ramach obowiązku osiągnięcia 10 proc. energii odnawialnej w transporcie (nałożonego przez dyrektywę o OZE) można będzie uzyskać przez biopaliwa pierwszej generacji. To nieco więcej, niż przewidywał plan — Komisja Europejska wnioskowała o limit 5 proc.

— Dodatkowe pół procentu to wyjście naprzeciw tym, którzy naciskali na ustalenie wyższego limitu. Daje też większe szanse na to, że propozycja przejdzie w głosowaniach w parlamencie — mówi Wojciech Makowski z Instytutu Spraw Obywatelskich.

Jego zdaniem, nowe limity to szansa na „uczynienie unijnej polityki biopaliwowej bardziej przyjazną dla klimatu oraz efektywniej wykorzystującą publiczne środki finansowe”. Biopaliwom I generacji zarzuca się, że są przyczyną wzrostu cen żywności oraz nadmiernej emisji CO 2.

Droga do wejścia nowego limitu w życie jest jeszcze daleka. I kręta. Protestuje bowiem branża rolnicza, która 10 lat temu zaczęła inwestować w produkcję biopaliw pierwszej generacji, zachęcana unijnym systemem preferencji. Teraz, przy ograniczeniach, nie znajdzie zbytu na towary. To szczególnie istotne dla polskiego rolnictwa, dlatego Krajowa Izba Biopaliw lobbuje za odrzuceniem limitów.

Popierają ją zresztą polscy europarlamentarzyści. Tymczasem ekologom marzą się nawet ostrzejsze limity. — Było przecież wiele apeli o totalne przeformułowanie unijnej polityki biopaliwowej. Najlepiej tak, żeby w ogóle nie było celów w postaci udziału biopaliw, tylko w postaci zaoszczędzonej emisji CO 2 — uważa Wojciech Makowski.