Zakaz używania zagranicznych komponentów w biopaliwach jest niezgodny z prawem unijnym — twierdzą posłowie z sejmowej Komisji Europejskiej. Po wejściu do Unii przepis ten trzeba będzie wykreślić.
Sejmowa Komisja Europejska na wczorajszym posiedzeniu pozytywnie ustosunkowała się do projektu ustawy o biopaliwach. Posłowie komisji uwzględnili opinię sejmowych ekspertów, którzy stwierdzili, że prawo UE nie pozwala na ograniczanie dostępności surowca w gronie państw członkowskich.
— Po akcesji przepis zakazujący stosowania zagranicznych komponentów do produkcji biopaliw trzeba będzie zmienić — uważa Józef Oleksy, szef komisji.
Marek Sawicki z PSL zastrzega jednak, że nie oznacza to wcale, że cała ustawa jest niezgodna z prawem wspólnotowym. Traci więc sens główna idea ustawy, czyli stworzenie miejsc pracy na polskiej wsi, bo po 1 maja 2004 r. biokomponenty będzie można importować.
Najnowszy projekt ustawy o biopaliwach to już trzecia próba ludowców przypodobania się wiejskiemu elektoratowi. Poprzedni projekt ze względu na błąd legislacyjny trafił niedawno do kosza. Posłowie sejmowej podkomisji wykreślili z rządowej wersji projektu słowa „i inne rośliny”. Sejm ustawę uchwalił, jednak zapis ten w tekście pozostał, co stwierdzili dopiero senatorowie. Zapis „i inne rośliny” oznacza, że biokomponenty mogłyby być produkowane np. z soi, słonecznika, palmy lub trzciny cukrowej, a więc surowców z importu, czego posłowie nie chcieli. Tę sprawę bada teraz prokuratura, bo istnieją podejrzenia, że w toku prac legislacyjnych mogło dojść do korupcji.
Nowy projekt ustawy trafi teraz do dwóch komisji: nadzwyczajnej i rolnictwa. Dziś odbędzie się pierwsze czytanie.