Biopaliwa walczą w Brukseli

Komisja Europejska proponuje nowe przepisy, a polska branża biopaliwowa rozpacza, choć ma poparcie rządu.

Procesy legislacyjne na poziomie europejskim trwają długo i budzą emocje. Branża biopaliwowa nie jest tu wyjątkiem. Ostro protestuje przeciwko planowanym zmianom dwóch unijnych dyrektyw, które mają zapobiec problemowi pośredniej zmiany sposobu użytkowania gruntów (indirect land use change, czyli ILUC).

— Dyrektywy jeszcze nie zostały zaimplementowane, a już je zmieniamy. Cóż, mam nadzieję, że te zmiany spotka podobny sukces, jak same dyrektywy — zauważa ironicznie Zygmunt Gzyra, szef Krajowej Izby Biopaliw.

Bo branża biopaliwowa albo — jak podkreśla Zygmunt Gzyra — cały krajowy łańcuch wytwórczy, jest przeciwna zmianom. Choć rozumie problem ILUC i konieczność zaradzenia niekorzystnym zmianom. ILUC to problem wywołany wprowadzeniem biopaliw w Unii Europejskiej. Nowa branża to nowy popyt na żywność i pasze. A to oznacza wzrost cen żywności, a co za tym idzie rosnącą skłonność do przekształcania ziemi (również lasów) na ziemię uprawną.

— A to zjawisko na skalę globalną. W ankiecie jego skalę oszacowaliśmy na 1,7 mln ha, ale gołym okiem widać, choćby z samolotu patrząc, że odpowiedzi były skrajnie niedoszacowane — zauważa Andreas Pilzecker, ekspert Komisji Europejskiej ds. energii.

Wypieranie lasów przez uprawy jest niekorzystne dla środowiska i sprzeczne z celami dotyczącymi emisji gazów cieplarnianych. Dlatego Komisja Europejska proponuje zmniejszenie celu udziału biopaliw powstałych z surowców spożywczych (czyli pierwszej generacji) w odnawialnych źródłach energii wykorzystywanych w transporcie z 10 do 5 proc. Ma to stymulować rozwój biopaliw drugiej generacji, bardziej zaawansowanych technologicznie. Branża biopaliwowa protestuje.

— Jeśli dojdzie do zmian, dwie trzecie produkcji rzepaku nie znajdzie nabywców — alarmuje Zygmunt Gzyra. Polskich biopaliwowców popiera rząd.

— W marcu, na Komisji ds. Środowiska, po raz kolejny przedstawimy nasze stanowisko. Nie zgadzamy się na poziom 5 proc. i domagamy się większej ochrony dla istniejących już instalacji — mówi Janusz Pilitowski, dyrektor w Ministerstwie Gospodarki. W biznesie dwugłos. W Rafinerii Trzebinia, należącej do grupy PKN Orlen, protestują.

— Należy mieć świadomość, że w sytuacji, gdy w Europie nie działa żadna instalacja do produkcji biopaliw drugiej generacji na skalę przemysłową, możliwości ich stosowania na szerszą skalę są ograniczone. Poszczególne kraje UE powinny kształtować swoją politykę biopaliwową w taki sposób, by nie wpływać negatywnie na gospodarkę krajową. A tak może się stać, gdy zastosowany zostanie mechanizm, który nie uwzględnia realiów dostępności nowych generacji biokomponentów — podało biuro prasowe PKN Orlen. Innego zdania jest Wratislavia-Bio.

— Stawiamy na biopaliwa drugiej i trzeciej generacji, bo takie są już trendy na świecie. A co do pierwszej generacji, to Komisja ma rację. Od 2004 r. tona oleju rzepakowego podrożała z 1900 zł do 4000 zł za tonę — mówi Grzegorz Ślak, prezes Wratislavi-Bio.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Biopaliwa walczą w Brukseli