Bity pieniądz lepszy niż lokata

Ewa Bednarz
opublikowano: 2015-01-12 00:00

NBP zaplanował na ten rok emisję siedemnastu monet. Będzie też inauguracja nowej serii: 100-lecie niepodległości państwa polskiego

Narodowy Bank Polski zainauguruje nowy rok monetą o nietypowym kształcie wybitą na stulecie Politechniki Warszawskiej. Będzie to pierwszy temat indywidualny, kolejna moneta ma uhonorować Kazimierza Przerwę-Tetmajera. Bank zaplanował w sumie emisję szesnastu tematów monet kolekcjonerskich, w tym dwunastu w ramach istniejących serii i inaugurację nowej: 100-lecie Niepodległości Państwa Polskiego.

W jej ramach zostaną wyemitowane w kolejnych trzech latach cztery rodzaje monet, które stworzą kompozycyjną całość. Kolekcjonerów na pewno ucieszy kontynuacja serii cieszących się dużym powodzeniem już od lat, takich jak Zwierzęta świata, poświęconej zagrożonym gatunkom.

Tym razem bohaterką będzie pszczoła miodna. Seria ukazuje się od ponad 20 lat. Na inaugurującym ją krążku, wybitym w 1993 r., czyli jeszcze przed denominacją, widniały jaskółki. Nominał srebrnej monety wynosił 300 tys. zł. Obecnie kosztuje ona od 380 do 400 zł, a druga — z sumem — już ponad 700 zł.

Srebrne rarytasy

NBP rozpoczął emisję monet kolekcjonerskich w połowie lat 60. Pierwszą srebrną monetą było 100 zł Mieszko i Dąbrówka z 1966 r. Dziś emitowane są złote monety kolekcjonerskie o nominałach 100, 200 i 500 zł, a srebrne o nominałach 10, 20 i 50 zł.

Zainteresowanie kolekcjonowaniem monet sprawia, że ich sprzedaż w ostatnich latach systematycznie rośnie. Najchętniej kupowane są: 20-lecie Solidarności — srebrna moneta o nominale 10 zł i złota o nominale 200 zł, wprowadzone do obiegu w 2000 r. Pierwsza z nich podrożała już dziewięciokrotnie, druga jest niemal nie do zdobycia, a chętni oferują za nią nawet po 5-6 tys. zł.

Poszukiwany jest też Szlak Bursztynowy o nominale 20 zł wprowadzony do obiegu w 2001 r. W ciągu półtora roku zdrożał 6-krotnie, a dziś jego cena dochodzi do 900 zł. Nie wszystkie monety przynoszą jednakowy zysk, ale większość zyskuje na wartości przynajmniej od 5 do 10 proc. rocznie — znacznie więcej, niż wynosi oprocentowanie lokat bankowych.

Cenne dwuzłotówki

Najdroższe i najszybciej zyskujące na wartości są monety złote i srebrne, których nakład jest stosunkowo niewielki. Dużym powodzeniem cieszą się nie tylko monety kolekcjonerskie, ale również obiegowe dwuzłotówki. Jaskółka o nominale 20 tys. zł, odpowiednik dwuzłotówki przed denominacją, kosztuje dzisiaj 45 zł, co daje ponad 102 proc. średniorocznego zysku, a jest jedną z tańszych monet.

Za wydanego dwa lata później suma trzeba zapłacić już 110 zł. Zysk po dwudziestu latach wynosi więc 5,4 tys. proc. Jeż wydany w 1995 r. kosztuje dzisiaj 149 zł, zyskał więc 7,35 tys. proc. Furorę robi też jelonek rogacz z 1997 r., który kosztuje już 155 zł. Zainteresowani nie kupowali więc i wciąż nie kupują pojedynczych sztuk, ale całe woreczki mennicze. W ubiegłym roku NBP postanowił monety dwuzłotowe zastąpić pięciozłotowymi. Pierwsza kontynuująca serię Odkryj Polskę ukaże się w listopadzie. Rozpoczęła ją moneta wydana z okazji 25-lecia wolności, która ukazała się w ubiegłym roku. Była też pierwszą o nominale 5 zł, która zastąpiła okolicznościowe dwuzłotówki ze stopu nordic gold, emitowane od 1995 r.

Kolekcjonerów na pewno ucieszy kontynuacja serii cieszących się dużym powodzeniem już od lat, takich jak Zwierzęta świata, poświęconej zagrożonym gatunkom.

Nie tylko monety

Kontynuowana będzie również seria Polscy malarze XIX/XX w. Tym razem bohaterem będzie najsłynniejszy obok Józefa Brandta monachijczyk — Alfred Wierusz-Kowalski. Będą też kolejne monety z cyklu: Skarby Stanisława Augusta, Historia monety polskieji Zabytki kultury w Polsce. Pojawi się także nowy banknot kolekcjonerski poświęcony Janowi Długoszowi. Łączny nakład monet kolekcjonerskich ma wynieść do 320 tys. sztuk srebrnych i do 9750 sztuk złotych, a banknotu kolekcjonerskiego — do 30 tys. sztuk. Nakłady monet kolekcjonerskich będą zbliżone do obecnych, zmniejszy się natomiast liczba tematów, co jak podkreśla NBP, jest zgodne z oczekiwaniami rynku.

— Nasza dotychczasowa polityka emisyjna i sprzedażowa przynosi efekty — rynek się stabilizuje i liczymy na to, że w kolejnych latach będzie rósł. Dobór tematów ujętych w planie emisyjnym NBP na 2015 r. służy przede wszystkim celom edukacyjnym, ale wsłuchujemy się też w oczekiwania rynku i staramy się, aby nasze produkty były atrakcyjne — kompozycyjnie przemyślane i nowoczesne w formie — mówi Barbara Jaroszek, zastępca dyrektora departamentu emisyjno-skarbcowego NBP.