Biuro: tak, ale nie codziennie

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2020-09-16 22:00

Dla dziewięciu na dziesięciu kandydatów praca zdalna to warunek przy rekrutacji.

Nic lepszego od pracy zdalnej, jeśli jest naszym wyborem. Nie tracimy czasu na dojazdy. Między wideorozmową z szefem a telefonem do klienta możemy włączyć pranie lub odebrać dziecko z przedszkola. A przy tym pozostajemy zmotywowani i efektywni. Nic dziwnego, że w trzech czwartych firm na home office patrzy się przychylnie, a zdecydowana większość pracowników chce w ten sposób wykonywać swoje obowiązki co najmniej raz w tygodniu — wynika z danych Grafton Recruitment i CBRE.

— Praca na odległość w częściowym wymiarze przestaje być dodatkiem pozapłacowym, a staje się standardem. Niektórzy dostrzegają jednak minusy tego rozwiązania i deklarują, że chętnie wrócą do biur, jeśli choć raz na tydzień będą mogli pracować z domu — wskazuje Joanna Mroczek, szefowa działów badań rynku i doradztwa w CBRE na Polskę i Europę Wschodnią.

Ludzie, którym najbardziej doskwiera home office, mówią najczęściej o poczuciu izolacji i problemach z oddzieleniem spraw prywatnych od zawodowych. Z drugiej strony przedstawiciele przedsiębiorstw usługowych i produkcyjnych chcieliby od czasu do czasu działać zdalnie, ale charakter pracy im na to nie pozwala. Wyraźnie więc widać, że nie da się stworzyć uniwersalnego programu motywacyjnego, czyli takiego, który zadowoliłby wszystkich. Zdaniem Joanny Mroczek brak możliwości pracy na odległość powinno się zrekompensować innymi świadczeniami, natomiast osobom tęskniącym za spotkaniami twarzą w twarz trzeba pozwolić na pracę stacjonarną, choćby w niepełnym wymiarze. Za zły kierunek uważa całkowitą rezygnację z biur.