Biznes dla Polaka to srebro rodowe

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 14-12-2010, 10:46

Polscy biznesmani są wyjątkowo przywiązani do swoich przedsiębiorstw. Aż 67 proc. przedsiębiorców chce oddać firmę dzieciom - wynika z badania "PB". I chcą je prowadzić do starości.

Jak twierdzą socjologowie, na początku transformacji największą skłonność do zakładania firm mieli ówcześni trzydziesto- i czterdziestolatkowie. To oznacza, że wielu polskich przedsiębiorców zbliża się właśnie do wieku emerytalnego. Od tego, co zamierzają zrobić ze swoimi biznesami - oddać dzieciom czy sprzedać inwestorom - zależeć będzie model polskiej gospodarki na wiele lat. Rozpoczynająca się zmiana pokoleniowa zdecyduje, czy gospodarka będzie oparta na korporacjach czy firmach rodzinnych. Postanowiliśmy to sprawdzić.

None
None

Zostanie w rodzinie
W ramach Gazelowego Indeksu Tendencji (GIT), projektu badawczego "PB", o plany sukcesji zapytaliśmy 92 przedsiębiorców. Wnioski są dwa. Po pierwsze, przeciętny polski biznesman traktuje swoją firmę głównie jako przedsięwzięcie rodzinne. Aż 67 proc. przedsiębiorców deklaruje, że zamierza oddać biznes dzieciom lub innym członkom rodziny. To wyjątkowo duży odsetek na tle światowych standardów. Jak pokazuje przeprowadzone w 36 krajach badanie firmy audytorsko-doradczej Grant Thornton, ten sposób sukcesji planuje na świecie tylko 23 proc. przedsiębiorców.

- Mój syn ma gruntowne wykształcenie menedżersko-ekonomiczne. Na razie samodzielnie rozwija swoją karierę zawodową, ale myślę, że kiedyś będzie skłonny przejąć ojcowski biznes - mówi Marek Jutkiewicz, udziałowiec Makaronów Polskich, Mispolu i Ganta, właściciel klinik kardiologicznych Allenort, założyciel i były właściciel Hoopa.

Tak duży odsetek przedsiębiorców chcących przekazać firmę dzieciom świadczy o tym, że Polacy są wyjątkowo przywiązani do swoich biznesów.

- Przedsiębiorcy w Polsce nie traktują firm jako lokatę kapitału, którą w każdej chwili mogą zamienić na inną inwestycję. Uważają ją za majątek rodzinny i chcą przekazywać z pokolenia na pokolenie - mówi Maciej Richter, partner zarządzający Departamentem Doradztwa Gospodarczego Grant Thornton Frąckowiak.

Co czwarty przedsiębiorca (24 proc.) wybiera jednak inną drogę - zamierza spieniężyć biznes, sprzedając go inwestorowi (na świecie odsetek wynosi 57 proc.). Powodów jest przynajmniej kilka.

- Najczęstszą motywacją jest brak spadkobierców. Potomkowie i krewni często nie są zainteresowani prowadzeniem firmy lub właściciel nie wierzy w ich umiejętności - mówi Maciej Richter.

Brak potomków to typowy problem niemieckich przedsiębiorców. U nas zjawisko wydaje się nie tak istotne, ale również występuje.

- Obie moje córki są artystkami: jedna aktorką, druga skończyła studia śpiewu operowego. Chcą realizować swoje marzenia. Prędzej zięciowie byliby w stanie prowadzić biznes, ale jest za wcześnie, żeby to rozstrzygać - mówi Zbigniew Jakubas, znany inwestor, m.in. właściciel grupy Multico.

Krnąbrna latorośl
Czasem przyczyną wystawienia firmy na sprzedaż bywa wręcz nadmiar spadkobierców.

- Właścicielowi trudno jest sprawiedliwie podzielić firmę. Łatwiej rozdysponować po równo pieniądze - tłumaczy Maciej Richter.

Badanie pokazuje ponadto, że w Polsce słabo wykształcony jest model korporacyjny - sprzedanie udziałów w firmie jej menedżerom lub pracownikom. Tylko 7 proc. przedsiębiorców zamierza w ten sposób wyjść z biznesu. W badaniu światowym Grant Thornton ten odsetek wynosi 20 proc.

Jak polscy przedsiębiorcy przygotowują potomków do przejęcia firmy? Najbardziej pożądane są studia ekonomiczne na krajowej uczelni (57 proc.).

- To dość idealistyczne podejście, praktyka wygląda niestety o wiele gorzej. Dzieci przedsiębiorców bardzo rzadko studiują na kierunkach biznesowych, a jeszcze rzadziej - z braku motywacji - kończą jakiekolwiek studia - mówi Maciej Richter.

Eksperci doradzający przy sukcesjach zalecają, by następca zdobywał doświadczenie w różnych miejscach.

- Najlepiej, jeśli sukcesor skończy studiu ekonomiczne, potem popracuje w obcej korporacji, następnie przejmie kawałek, np. oddział w regionie, firmy ojca - przekonuje Maciej Richter.

Póki sił starczy
Drugi wniosek, który płynie z badania, to wyjątkowa pracowitość polskich przedsiębiorców. Statystyczny biznesmen zamierza wyjść z aktywnej działalności w wieku 65 lat. Tylko 9 proc. przedsiębiorców chce przejść na emeryturę przed 60. rokiem życia.

- Moją pasją, poza rajdami, jest praca. Perspektywa odejścia z biznesu jest tak odległa, że dziś o tym nie myślę. Po prostu pracuję i mam z tego frajdę - mówi Michał Sołowow, główny akcjonariusz m.in. Barlinka, Cersanitu i Echo Investment, prywatnie kierowca rajdowy.

Od Sylwestra Cacka, twórcy Dominet Banku i właściciela klubu Widzew Łódź, usłyszeliśmy, że "za wcześnie na takie deklaracje". Nad sukcesją nie zastanawia się też Roman Karkosik, właściciel giełdowych spółek, m.in. Boryszewa, Impexmetalu i Alchemii.

- Jestem za młody, będę o tym myślał za 20 lat. Mam ducha trzydziestolatka - mówi Roman Karkosik.

Spora grupa osób wcale nie zamierzają się wycofywać: 7 proc. odpowiada "nigdy", a kolejne 7 proc. chce pracować, dopóki zdrowie pozwoli.

- Praca mobilizuje do działania, jest ważnym elementem życia. Nawet w najtrudniejszych momentach, kiedy walczyłem z problemem opcji walutowych, ani przez chwilę nie pomyślałem, by dać sobie spokój - mówi Zbigniew Jakubas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane