Biznes musi dołożyć do inwestycji

Bartek Godusławski
opublikowano: 2015-03-11 00:00

Europejski Bank Inwestycyjny jest skłonny mocniej zaangażować się w plan Junckera — deklaruje Laszlo Baranyay, wiceprezes EBI. Na co mogą liczyć polskie górnictwo i energetyka?

„Puls Biznesu”: Jakie są obecnie potrzeby inwestycyjne Europy?

Laszlo Baranyay

Laszlo Baranyay, wiceprezes EBI: Mamy wiele prognoz, które mówią, że na inwestycje w samej Unii Europejskiej potrzeba od 600 mld EUR nawet do 1,2 bln EUR. Jedno jest pewne — potrzebne są bardzo duże nakłady, żeby zwiększyć konkurencyjność Europy, która w skali całego świata niestety nie jest obecnie najwyższa. Musimy inwestować, ale w sposób zrównoważony i w dobre projekty. Musimy też zaangażować w ten proces prywatny sektor i jego kapitał — to jest kluczowe. Stąd pomysł na powołanie Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS), gdzie Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) będzie odgrywał ważną rolę.

EBI zadeklarował, że dołoży do funduszu 5 mld EUR. Czy jest szansa na większe zaangażowanie?

Plan Junckera jest w trakcie przygotowywania. Mamy dla niego polityczne wsparcie, a liczby, o których mówimy, są jedynie prognozami. Potrzebujemy najpierw porozumienia pomiędzy Komisją Europejską a EBI, a także ram prawnych, które muszą zostać zaakceptowane przez Parlament Europejski. Potrzebne są poza tym nie tylko fundusze z EBI, ale także gwarancje i pieniądze z budżetu UE [16 mld EUR — red.]. To znaczy, że KE będzie musiała ograniczyć inne wydatki, a to jest bardzo delikatny i trudny temat. Jestem jednak pewien, że nasz bank ze względu na rezerwy, zdolności finansowe i najwyższy możliwy rating będzie mógł zaangażować się w EFIS w większym stopniu, także na poziomie doradztwa. To będzie jednak zależało od jakości projektów i współpracy z partnerami, również prywatnymi.

Co z zaangażowaniem w projekty bardziej ryzykowne, które mogą nie być atrakcyjne dla sektora prywatnego?

Biznes chce wydawać pieniądze, jeśli pozytywnie patrzy w przyszłość, dobrze ocenia sytuację rynkową. Dlatego oprócz tego, ile jesteśmy w stanie włożyć pieniędzy do planu Junckera, tak ważne jest to, jak odczytamy potrzeby prywatnego kapitału, jak będziemy współpracowali. Musimy też zmniejszyć ryzyko tego sektora, co jest kluczowym punktem programu. Prywatny kapitał, banki komercyjne potrzebują współpracy z kimś, kto podzieli to ryzyko — to będziemy my, KE i EFIS. Kluczowym elementem planu Junckera jest to, że największa część ryzyka spadnie na barki EBI, stąd potrzeba gwarancji komisji.

Czy jest obawa, że fundusz będzie wybierał inwestycje, kierując się czynnikami politycznymi, a nie rachunkiem ekonomicznym? Państwa członkowskie z pewnością będą lobbowały, żeby jak najwięcej pieniędzy trafiło do ich krajów.

Na pewno nie będzie politycznego klucza wyboru ani żadnych z góry ustalonych kwot dla poszczególnych krajów UE. Mamy bardzo restrykcyjne procedury due diligence projektów, w które się angażujemy. Decyduje tylko kwestia opłacalności inwestycji. Nie ma mowy, żeby przychodził minister i mówił: potrzebujemy pieniędzy na projekt. Nie tędy droga — nie tak działa bank inwestycyjny. Mamy własną niezależną strategię inwestycyjną. Stąd pomysł, aby właśnie EBI zaangażował się w EFIS, bo to zdejmie z niego ryzyko ewentualnych politycznych intencji.

Pojawiły się głosy, że z funduszu Junckera mogłaby być sfinansowana np. restrukturyzacja i modernizacja polskiego górnictwa. EBI jednak niechętnie angażuje się w projekty węglowe. Czy w ramach EFIS to się zmieni?

To będzie zależało od tego, czego konkretnie będzie dotyczył projekt inwestycyjny. Faktycznie mamy w EBI procedury ograniczające kredytowanie niektórych sektorów, ale wspieraliśmy już energetykę. Zawsze podkreślamy jednak, że obowiązują dosyć wyśrubowane limity emisji CO 2, które muszą być spełnione. Preferujemy projekty niskoemisyjne. To, czy będą oparte na węglu czy innym źródle energii, ma dla nas wtórne znaczenie. Jeśli projekt zostanie uznany za wartościowy, a dodatkowo wypełni nasze kryteria, nie będziemy mieli problemu z finansowaniem.

Jakie plany na ten rok ma EBI w zakresie finansowania polskiej energetyki?

Zakładamy, że ogółem kwota naszego finansowania dla Polski będzie zbliżona do tej z 2014 r., czyli wyniesie ok. 5,5 mld EUR. Jeśli chodzi o energetykę, w ubiegłym roku udzieliliśmy kredytu m.in. Tauronowi — około 71 mln EUR na inwestycje związane z wykorzystaniem energii odnawialnej i zwiększenie efektywności energetycznej. Kredytowaliśmy również, blisko 100 mln EUR, projekt rozbudowy polskiej sieci przesyłu gazu ziemnego przez Gaz-System. Szacujemy, że w tym roku wartość finansowania dla sektora energetycznego wyniesie 700-900 mln EUR.

W ubiegłym roku EBI znacząco zwiększył zaangażowanie na Ukrainie. Czy odbudowa tamtej gospodarki także będzie współfinansowana przez bank?

W ubiegłym roku wartość kredytów udzielonych przez nas na Ukrainie sięgnęła 940 mln EUR. Nasze finansowanie, chociaż ma gwarancje KE i odbywa się w ramach Partnerstwa Wschodniego, ma charakter głównie projektowy. Nie udzielamy pożyczek rządowi ukraińskiemu, chociaż kredytujemy projekty publiczne i prywatne. W 2014 r. podpisaliśmy z prywatnym sektorem rolnym dwie umowy kredytowe o wartości ponad 130 mln EUR.

Prywatne i publiczne razem

Wczoraj ministrowie finansów państw UE porozumieli się w sprawie utworzenia Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS), który powstaje z inicjatywy Jean-Claude’a Junckera, szefa Komisji Europejskiej (KE). Fundusz ma dysponować kapitałem wysokości 21 mld EUR: 16 mld EUR stanowić będą gwarancje budżetu UE, a 5 mld EUR dołoży EBI. Dzięki lewarowaniu na rynku finansowym zdolność inwestycyjna EFIS sięgnie ok. 60 mld EUR. Dodatkowo fundusz ma zmobilizować 255 mld EUR prywatnego kapitału. To przełoży się na inwestycje warte 315 mld EUR w latach 2015-17. Kraje członkowskie w grudniu zgłosiły projekty warte 1,3 bln EUR, które mógłby finansować nowy wehikuł finansowy UE. W przypadku Polski jest to 130 mld EUR. Są też już pierwsze państwa, które za pośrednictwem banków rozwojowych dołożą się do finansowania EFIS: Włochy, Niemcy i Francja deklarują po 8 mld EUR, a Hiszpania 1,5 mld EUR.

Prywatne i publiczne razem

Wczoraj ministrowie finansów państw UE porozumieli się w sprawie utworzenia Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS), który powstaje z inicjatywy Jean-Claude’a Junckera, szefa Komisji Europejskiej (KE). Fundusz ma dysponować kapitałem wysokości 21 mld EUR: 16 mld EUR stanowić będą gwarancje budżetu UE, a 5 mld EUR dołoży EBI. Dzięki lewarowaniu na rynku finansowym zdolność inwestycyjna EFIS sięgnie ok. 60 mld EUR. Dodatkowo fundusz ma zmobilizować 255 mld EUR prywatnego kapitału. To przełoży się na inwestycje warte 315 mld EUR w latach 2015-17. Kraje członkowskie w grudniu zgłosiły projekty warte 1,3 bln EUR, które mógłby finansować nowy wehikuł finansowy UE. W przypadku Polski jest to 130 mld EUR. Są też już pierwsze państwa, które za pośrednictwem banków rozwojowych dołożą się do finansowania EFIS: Włochy, Niemcy i Francja deklarują po 8 mld EUR, a Hiszpania 1,5 mld EUR.