Biznes na kółkach Odporne na trendy

Izabela Tadra
19-06-2008, 00:00

Trudno sobie wyobrazić magazyn bez wózków widłowych. Ich rynek zdominowany jest przez firmy zagraniczne.

Zmiany w technologii składowania na razie nie wpływają na rynek

Trudno sobie wyobrazić magazyn bez wózków widłowych. Ich rynek zdominowany jest przez firmy zagraniczne.

O wyborze wózka widłowego przez klienta na ogół decydują standardy i wymogi BHP. Największym powodzeniem cieszą się pojazdy o udźwigu od 1,5 do 2,5 tony. Najczęściej wybierane są wózki o napędzie elektrycznym lub gazowe, bo te można stosować zarówno w obiektach zamkniętych, nawet tych o niewielkiej powierzchni, jak i na wolnym powietrzu.

Polskie przepisy BHP nie dopuszczają do użytku w halach wózków widłowych z silnikami diesla. Co prawda można założyć w nich specjalny katalizator, który umożliwiłby ich przystosowanie do obsługi obiektów zamkniętych, ale jak twierdzi Mariusz Jakubowski z firmy Lemarpol, jest to zupełnie nieopłacalne.

Odporne na trendy

Choć w magazynach i centrach logistycznych coraz częściej pojawiają się tekturowe palety biodegradowalne lub system pakowania bezpaletowego, rynek wózków widłowych nie wydaje się zagrożony.

— Dotąd nie odczuliśmy wpływu najnowszych trendów, jak np. pakowanie bezpaletowe, na sprzedaż wózków widłowych — twierdzi Rafał Zdunek, szef działu wynajmu w firmie Zeppelin Polska.

Zmian nie dostrzega również Mariusz Jakubowski. Uważa on, że tradycyjne wózki widłowe i drewniane palety nieprędko znikną z rynku, nawet jeśli miałyby być wykorzystywane tylko przez niewielkie firmy i magazyny.

Choć wózki widłowe nie wydają się „towarem” sezonowym, to ich dystrybutorzy dostrzegają momenty, w których cieszą się one największym powodzeniem.

— Największe zainteresowanie najmem wózków widłowych obserwujemy w czerwcu, choć sam sezon trwa od marca do połowy grudnia. Zupełnie inaczej wygląda dynamika ich sprzedaży. Znaczny jej wzrost obserwujemy zawsze w grudniu — mówi Rafał Zdunek.

Jak przyznaje, najwięcej wózków wynajmują firmy reprezentujące przemysł spożywczy, zwłaszcza sektor napojów. Na drugim miejscu największych klientów Zeppelin Polska są przedstawiciele branży metalurgicznej i drzewnej. Również jeśli chodzi o zakup maszyn, przodują przedstawiciele przemysłu ciężkiego i spożywczego.

— Obsługujemy zarówno te duże, jak i zupełnie niewielkie prywatne firmy. Obecnie wózki widłowe nie są kosmicznym wydatkiem, więc stać na nie nawet sklepy, niewielkie hurtownie czy składy budowlane. Poza tym, taki wózek może mieć wiele zastosowań. Wystarczy specjalna nakładka i już zamiast wózka widłowego mamy drabinę, domowy dźwig czy pług do odgarniania śniegu — żartuje Mariusz Jakubowski.

Całkiem poważnie mówi natomiast o tym, że dużo chętniej dystrybuowałby sprzęt krajowy, a nie niemiecki czy japoński. Jednak w Polsce działa tylko jeden, w dodatku — zdaniem Jakubowskiego — niespełniający potrzeb rynku, producent.

Izabela Tadra

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Izabela Tadra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Biznes na kółkach Odporne na trendy