Biznes narzeka na projekt

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2004-08-10 00:00

Słuszna idea, kiepskie rozwiązania — tak przedsiębiorcy komentują projekt ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym.

Rząd z oporami kończy prace nad ustawą przepisy wprowadzające do ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP). Premier Marek Belka obiecał ostatnio, że zostanie ona przyjęta w szybkim tempie. Nareszcie, bo w pierwszym exposé zapowiadał przyjęcie tych regulacji do końca maja. Tymczasem eksperci organizacji przedsiębiorców uważają, że przygotowane przepisy są złe, choć sama idea szczytna i konieczna.

Nawał biurokracji

Największym problemem jest przerost procedur biurokratycznych.

— Biorąc pod uwagę czynności i terminy ich realizacji to potrzeba 1,5-2 lat przygotowań, by zacząć realizację inwestycji — ocenia Jan Stefanowicz, ekspert BCC.

— Jest to nie tylko długotrwała, ale i kosztowna procedura — dodaje Małgorzata Krzysztoszek, szefowa ekspertów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Drugim kluczowym problemem jest brak dbałości twórców ustawy o interes partnera prywatnego.

— Ponosi on w 100 proc. ryzyko i odpowiedzialność za projekt — twierdzi Małgorzata Krzysztoszek.

Tymczasem zapisy ustawy są nieprecyzyjne, co dodatkowo zwiększa ryzyko. W artykule poświęconym zyskom firmy prywatnej stwierdzono np., że mają być one ograniczone do poziomu „uznawanego za dopuszczalny”, nie precyzując tego pojęcia.

Ministerstwo proponuje też przepisy mogące krzywdzić inwestora prywatnego. Zapisano np. że umowa o partnerstwie publiczno-prawnym może zostać unieważniona przez partnera publicznego — nawet jeżeli wina leży po jego stronie.

Lepiej bez

Ustawa może przyczynić się do ograniczenia liczby projektów realizowanych w tym systemie— zamiast jego rozwoju.

— Nieprecyzyjne zapisy będą zniechęcać urzędników do podejmowania decyzji — uważa Małgorzata Krzysztoszek.

— Z pierwszych artykułów wynika, że chce się prywatyzować usługi publiczne, a potem pojawiają się przepisy, które to opóźniają i utrudniają — twierdzi ekspert BCC.