Bez prądu wydawca nie wyda gazety, sklep nie sprzeda produktu, a księgowy nie dokończy rozliczeń. Są branże, dla których zapewnienie ciągłych dostaw prądu jest podstawą działalności, a choćby chwilowe przerwy mogą spowodować poważne problemy i straty finansowe. Mowa choćby o firmach z sektora nowoczesnych technologii, świadczących usługi informatyczne, centrach bankowych czy outsourcingowych. Dlatego coraz więcej najemców zwraca uwagę na bezpieczeństwo energetyczne budynków, w których wynajmują biura.
— Bezpieczeństwo energetyczne to dla nas kluczowa sprawa. Pracujemy w rozproszonym środowisku IT i znaczna część potrzebnych do produkcji danych znajduje się na zewnętrznych serwerach. Brak prądu, nawet krótkotrwały, oznaczałby przestój biura, a co za tym idzie — wymierne straty.
Z kolei wahania napięcia prądu mogłyby spowodować uszkodzenia lokalnej infrastruktury IT, prowadząc do całkowitego zatrzymania produkcji. Dlatego bezpieczeństwo energetyczne było dla nas jedną z najważniejszych spraw przy wyborze biura — mówi Jakub Sienkiewicz z firmy Jeppesen a Boeing Company.
Dobra ochrona
W celu zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa energetycznego w biurowcach projektuje się systemy zasilania awaryjnego oparte na dwóch niezależnych źródłach, UPS-ach (zasilacze dużej mocy podtrzymujące pracę najważniejszych systemów i urządzeń w budynku do uruchomienia
się awaryjnego źródła) oraz własnych generatorach prądu (w Polsce głównie agregatach prądotwórczych). Poza zapewnieniem najemcom komfortu pracy dwustronne zasilanie w biurowcu może rozstrzygnąć ostatecznie, czy mamy do czynienia z budynkiem klasy A, czy też nie.
— Odpowiedzialni inwestorzy dbają o zróżnicowanie źródeł zasilania budynku w energię elektryczna. Znane są budynki klasy A, w których stosuje się dwustronne zasilanie energetyczne — dwie linie kablowe z różnych głównych punktów zasilających i biegnące różnymi trasami. Są to jednak wyjątki. Do podtrzymania bezpieczeństwa niezbędne są samoczynne układy załączania rezerwy. Te elementy automatyki energetycznej budynków są już standardem — podkreśla dr Zuzanna Paciorkiewicz, dyrektor działu property management business space w DTZ.
Inwestycja na lata
Mimo rosnących wymagań najemców wielu deweloperów wciąż niechętnie decyduje się na zwiększenie kosztów inwestycji (wynikające z dodatkowych, zaawansowanych systemów energetycznych) w jej początkowym etapie.
— Deweloperzy z uwagi na wysokie koszty nie zawsze decydują się w początkowej fazie na inwestycje w generator, dodatkowe przyłącze i UPS-y. Temat bezpieczeństwa energetycznego wraca jednak jak bumerang i prędzej czy później deweloper decyduje się m.in. na dwustronne zasilanie, oczywiście jeśli taką możliwość daje mu dostawca energii — komentuje Mariusz Wiśniewski, starszy negocjator z biura CBRE w Gdańsku. Często najemcy, którym szczególnie na tym zależy, po uzgodnieniach z inwestorem decydują się na samodzielne inwestycjew systemy gwarantujące bezpieczeństwo energetyczne.
Jakie są koszty takich instalacji, trudno określić bez analizy konkretnego zapotrzebowania. Koszt instalacji generatora o mocy 450 kVA z pełną infrastrukturą w nowym budynku wynosi około 350 tys. zł. Koszt jednostki centralnej UPS o mocy 100kVA wynosi około 120 tys. zł, koszty akumulatorów zależą od planowanego czasu podtrzymania napięcia. Instalacja generatora, przyłączy, UPS-ów i samoczynnego załączania rezerwy podczas budowy jest średnio o 30-50 proc. tańsza niż później. Bywają też sytuacje, że późniejsze przeróbki są niemożliwe lub nieopłacalne. Jednym z najnowocześniejszych budynków pod względem bezpieczeństwaenergetycznego będzie trójmiejska Alchemia.
Każdy z dwóch biurowców powstających w I etapie inwestycji będzie miał własny transformator i dwie niezależne linie dla każdego z nich. W razie awarii system nie tylko zapewni zasilanie z drugiej linii czy własną produkcję energii, ale umożliwi też częściowe uzupełnianie mocy przez agregat, czyli równoległą współpracę dwóch źródeł (zewnętrznego i własnego).
— W Alchemii po fazie testowej możliwa będzie pełna synchronizacja pracy zewnętrznego źródła energii z produkowaną przez agregat, a najemca w żaden sposób tego nie odczuje — komentuje Roman Sokołowski, główny inżynier w firmie Torus, która jest deweloperem Alchemii.